Przyszedł P. mój klient z dokumentami.
Tośka rzuciła się go całować bo jakoś się lubią wzajemnie. P, który zawsze jest porządnie ubrany gdy do mnie przychodzi, nawet nie protestuje, że mu Tośka obślinia ubrania. Kiedyś powiedział, że chciałby mieć takiego psa, ale żona się nie zgadza.
Teraz też się pomiziali chwilę z Tosią, ale ponieważ była zbyt namolna i przeszkadzała, wyrzuciłam ją za bramkę.
Zaczęła szczekać oburzona niesprawiedliwością, więc dodatkowo zamknęłam drzwi, odsyłając dziecko psa do pańcia.
Chwilę potem: miękkie drapanie w drzwi. Basil.
Wpuściłam, bo ten przynajmniej jest mniej absorbujący. Zazwyczaj.
Teraz obwąchał gościa, przespacerował mu pod nosem, podsunął ogon z przyległościami pod nos… A potem się zaczęło:
– Ty, obcy, a umiesz tak? – i hop z półki na szafę. Hop z szafy na półkę.
– Ty, obcy, a wiesz, że ja tu jestem najważniejszy? Zobacz jakie mam fajne miejsce – i hop na drukarkę.
– I w ogóle to ja mogą wszędzie leżeć, wiesz? – Uwalił się na zamkniętego laptopa.
– Ty, obcy, a patrz jak poluję, widziałeś? I umiem tak skakać…
I tak cały czas.
Kot, który normalnie, w ciągu dnia jest w zasadzie niewidoczny, nagle znajdował się w 10 miejscach na raz.
Skończyliśmy rozmawiać, otworzyłam drzwi, Tośka podleciała i dawaj pyskować, że ale jak to Basil może, a ona nie…
Otworzyłam bramkę, poleciała łasić się do P.
P. klepiąc futrzaka zmierzał w kierunku wyjścia, ale zatrzymał się na chwilę na pogawędkę z eM.
Basil przeleciał
– Ty, obcy patrz! – i hopsasa z kanapy na szafę. – Dobry jestem, nie? Ty tak nie umiesz, co?
P. tylko się pośmiał, bo eM się przyznał, że na szafie leży kocyk, bo kotek lubi tam sypiać.
– A u niej w pokoju to drabinkę dla niego zrobiłem…- przyznał się jeszcze eM.
P. popatrzył na mnie.
– Jakbym był psem albo kotem to bym chciał mieszkać u ciebie – powiedział. I poszedł.
Uznałam, że to komplement.
Pewnie, że komplement. Ja tam nie odwiedzam i raczej niekoniecznie przyjmuję ludzi, którzy nie lubią zwierzaków…..
PolubieniePolubienie
Ja nie mam wyjścia: klient przychodzi i muszę. Dlatego covid jest mi na rękę: mogę namawiać do unikania kontaktów osobistych i nikt nie sądzi, że to dziwne.
PolubieniePolubienie
Zdecydowanie komplement 🙂
PolubieniePolubienie
Wyznaję zasadę,że w moim domu ja rządzę. A ja to ja,kot i pies. Jak kto wchodzi, to musi się liczyć z tym, że jest nas troje. Jednak jeśli wiem, że ktoś zwierząt za bardzo nietentego, to też to szanuje i kociopsy muszą trzymać się z daleka, np od bratowej, która woli na nie popatrzeć ze sporej odległości. Szacunek należy się obu stronom, ale granica co wolno zwierzakom jest wytyczona. To dla mojej równowagi:)
Pan zdecydowanie powiedział komplement:)
PolubieniePolubienie