Migrena.
Można na to patrzeć dwojako:
moja wina, bo zeżarłam kanapkę z nutellą (no, dobra, nie jedną, a cztery)
lub
mój organizm powiedział STOP!!! bo znów wpadłam w manię pracy co oznacza, że nawet jak nie pracuję to pracuje moja komórka „praca” czyli analizuję, rozważam, planuję, zamartwiam się itd…
Migrena spadła w nocy, jak zawsze. I nie dała się niczym odpędzić.
Bezmyślnie, bezrefleksyjnie przewijałam fejsa…
Koleżanka wrzuciła post w stylu „jeśli nie widzieliście, to to jest ostatnia chwila, bo 31/1 film znika. Obejrzyjcie nawet jak nie wierzycie w żadne cuda, bogów i zjawiska paranienormalne”.
No to włączyłam. Obejrzałam. Na dwa razy bo jednak migrena…
Migrena przycichła.
Dokończyłam.
I podaję dalej.
Bo przy całej moje racjonalności, braku wiary w czary, gusłą i zabobony wiem na pewno jedno: większość naszych chorób bierze się z głowy. I z zanieczyszczonego środowiska.
A argument o placebo jest mocno przekonywający.
Oglądajcie. Daje do myślenia.
Netflix „HEAL”
https://www.imdb.com/title/tt5239942/
Ja wsiąkłam teraz w amerykański tasiemiec „czarna lista” i oglądam, zgrzytając zębami, nie wiem, czy do końca, bo myslę sobie, że gdyby to nakręcili np. Francuzi, to byłaby o nieba lepsza jakośc, a tak, jest jak jest.
PolubieniePolubienie
o czym?
Weź obejrzyj ten koreański It’s oaky to be not okay.
Ja się zachwyciłam i nie mogę wyjść z klimatu. I tęsknię za bohaterami
PolubieniePolubienie
Już wpisałam na listę, zacznę, jak tylko skończę ‚niewinnego’, turecki serial zupełnie nieturecki 😉
PolubieniePolubienie
Współczuję tej migreny. Trzeba szukać i znaleźć na nią sposób, bo co zadziała u jednego, nie sprawdzi się u drugiego.
Filmu raczej nie zdążę obejrzeć, poza tym mam przesyt, gdyż w styczniu obejrzałam długi serial:) i wystarczy..
PolubieniePolubienie
Na ogół , jeśli chodzi o migrenę to wiem, że czekolada, niektóre słodycze, alkohol zwłaszcza wino nawet w ilościach śladowych oraz duży stres to są wyzwalacze. Redukuję co mogę, ale wiadomo.
PolubieniePolubienie
Chyba jestem zbytnim sceptykiem i w sumie naukowcem na ogladanie tego filmu, jak przeczytałam w recenzji, że przedstawia placebo efekt jako boską interwencję, a myśli jako formy energi, które wpływają na świat również poza naszym zdrowiem psychicznym;)
Kiedyś, dawno temu towarzyszyłam przyjaciółce w wyprawach do bioenergoterapeuty i liczba ludzi przesiadujących w poczekalni u takiego OSZUSTA (150 zl za 10 min nakładania rąk) mnie przeraziła. Po skończonej sesji jeszcze przyuważyłam bioenergoterapeutę jak pił sobie energy drink 😀 ;D. Koleżanka po jakimś tysiącu, albo i dwóch wydanych na kolesia i dwóch latach odkładania ważnej operacji i tak musiała ją w końcu mieć, ale tak długo zwlekała, że zamiast laparoskopowej była cięta normalnie.
Także ten, nawet jak reżyser ma dobrą intencję, to uważam, że robi złą robotę. Błędów medycyny tak nie naprawi, a napędzi klientów na niedziałające terapie. To już lepiej w dobrego psychologa zainwestować;)
PolubieniePolubienie
Wiesz, to nie do końca tak jak mówi opis, ale jednak trzeba ten film oglądać zdroworozsądkowo.
Komuś, kto twierdzi, że wszyscy lekarze to łapówkarze firm farmaceutycznych a wszystko można wyleczyć wiarą w siebie ten film to będzie na pewno woda na młyn. Ale…
Ja dostrzegłam w nim coś innego – to, że ludzie nauki, medycy i biolodzy zaczynają dostrzegać, że ciało jest całością. Że jak wątroba choruje to, prócz leczenia wątroby, trzeba szukać czegoś więcej czegoś co”na wątrobie leży”. W tym filmie nie ma mowy o tym, żeby porzucić tradycyjne leczenie. Jest raczej o tym, że warto szukać czegoś więcej…Tak jak ty z tą swoją dietą. Przecież nie powiedziałaś, że lekarze to durnie i nie umieją cię wyleczyć albo wręcz nie chcą i więcej do nich nie pójdziesz… Przecież konsultujesz się z lekarzem.
I taką mniej więcej wersję ten film przedstawia.
Diagnoza to jedno. Cudowność i niezbadane możliwości naszego organizmu – to drugie. Rzecz w tym by podchodzić do tego rozsądnie.
A psycholog to zawsze dobra inwestycja.
PolubieniePolubienie