Wczoraj zima pokazała swoje najobrzydliszwesze oblicze.
Lód na ulicy, lód padający z nieba i wiatr.
To w taką pogodę przypominam sobie dlaczego nienawidzę zimy.
A Tośka żywczyk, bo zimno i śnieg to jej żywioł. Już dawno tak nie brykała na spacerach. Ostatnio chodziła w zasadzie za mną, teraz ja muszę ją powstrzymywać. Ych…
Wiecie, że w Szwecji, gdy się człowiek przygotowuje do zdobycia prawa jazdy, przepisy wymagają by kursant przeszedł „jazdę poślizgową”?
Taką jazdę odbywa się na specjalnie wydzielonym terenie – np. na małym, rzadko używanym lotnisku wiejskim (w Szwecji jest ich bardzo dużo)
Wygląda to tak, że na opony samochodu nakłada się specjalne obręcze – twarde i gładkie, bez protektora. No chyba, że jest zima, leży śnieg i lód – wtedy nic się nie zakłada.
Ta jazda to nie egzamin, to po prostu etap kursu, który trzeba przejść. Jedyny wymóg to taki, by rozpędzić samochód do co najmniej 70km/h, a potem gwałtownie zahamować.
Chodzi o to, żeby taki niedoświadczony kierowca wiedział, co go czeka w czasie jazdy zimą. Jak zachowuje się samochód, jakie to uczucie gdy pedał hamulca kopie.
Czy to bezpieczne? Zazwyczaj w takim treningu bierze udział kilku kursantów oraz instruktor. I WSZYSCY siedzą w aucie na raz, tylko zmieniają się osoby za kierownicą. A Szwedzi mają naprawdę ogromne wymagania co do bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Więc chyba jednak jest to bezpieczne. I raczej ma sens.
W ostatnich latach, tu na dole* zimy bywają coraz łagodniejsze, śniegu jest coraz mniej, ale oblodzenie dróg to wciąż realne zagrożenie. W Szwecji większość ludzi używa opon zimowych z kolcami. No i jest nakazane używanie opon zimowych. Nie wolno zimą jeździć na letnich, choć, podobno, jeśli w grudniu jest temperatura powyżej 6 stopni to policja opon letnich się nie czepia…
Choć moim zdaniem trzeba być bez wyobraźni by w grudniu, w Szwecji jeździć na letnich oponach, gdy wiadomo, że jednego dnia temperatura może się diametralnie zmienić.
Basil wczoraj utracił swe męskie atrybuty.
Zostawiłam biedaka o 9 u weterynarza, odebrałam o 15.
Jaki był biedny! Nawet nie miał siły się położyć tylko drzemał na pół siedząc. Ale wieczorem było lepiej. Pojadł, skorzystał z kuwety. Spał całą noc. Obudził się ze mną o 4.
Za oknami hałasowały pługi – usiłowy chyba zeskrobać lód z jezdni.
Wyspałam się, wstałam. Basil pogalopował do michy omal nie wywalając krzesła (jego micha stoi na stole poza zasięgiem psiej paszczy).
Najadł się, pobuszował na biurku, a teraz śpi. DLACZEGO ON NIE MRUCZY?! Mam zepsutego kota?
No dobra… Kawa wypita, lekcje odrobione, można się brać do pracy…
*Ponieważ Szwecja jest długa i rozciągnięta z pólnocy na południe (mniej więcej) to używa się określania „na dole i na górze”.
Na dole to wiadomo: Skania i okolice.
Na górze to Kiruna…
Więc nie jedziemy na północ – tylko na górę 😀
Ano zima idzie i do nas. Szkolenie z hamowania przy oblodzeniu jest dobrą rzeczą, choć ja się nauczyłam w praktyce gdy jechałam kiedyś trasą Łazienkowską i obróciło mnie wokół :). A kiciuś, najważniejsze, że nie będzie uciekał i sikał po firankch….siki kocura niekastrowanego to jeden z gorszych zapachów….
PolubieniePolubienie
no, uspokoi się za kilka tygodni to pewne. Z jednej strony łatwiej, z drugiej….troszkę szkoda, że nie będzie już takim radosnym stworkiem, nawet jesli to upierdliwe. Ale widomo: posikiwanie, to jedno. Drugie: nie przyczynię się do wzrostu populacji kotów, których jest po prostu za dużo. Rząd z tym walczy, od lipca wprowadzono obowiązek kastracji wszystkich kotów wychodzących. Ale wielu ludzi nic sobie z tego nie robi…Jak moja znajoma, która mieszka na wsi i ma młodą kotkę i twierdzi, że to inni są nieodpowiedzialni bo puszczają swoje koty…Bo przecież szkoda koteczki kroić. To, że koteczka będzie rodzić dwa – trzy razy do roku to nie szkodzi, to przecież taka natura…
PolubieniePolubienie
W Italii też się jeździ na dół i do góry. Z tych samych powodów.😃😃
A kot się naprawi. Jak całkiem dojdzie do siebie. U mnie też zimno. 4 stopnie było o 18. A Sycylii kwitną kwiatki. Usciski
PolubieniePolubienie
o, rzeczywiście: Italia też długa.
Sycylia…nie, nie, nie…nie chcę myśleć o tym, że jest takie miejsce.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Czasem dobrze uciec choćby myślami w takie miejsce. ❤️ Gdzie trawa zielona i święci słońce.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
mnie by wtedy rozpacz chyba zabiła, że gdzieś tam już ciepło a u mnie jeszcze co najmniej dwa miesiące zimy
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Pociesz sie, ze ja w tym samym kraju a u mnie w nocy 3 stopnie. Ale zawsze jakaś nadzieja. :*
PolubieniePolubienie
Ale bym sobie poszla na taki kurs z jazdy po lodzie! Na kazdy w sumie bym poszla, a tutaj znowu mi przesuneli termin zdawania teorii na czerwiec’D
PolubieniePolubienie
to masz więcej czasu na wkuwanie tej teorii.
A w Irlandii nie ma takiego czegoś? U was przecież też warunki potrafią zaskoczyć?
PolubieniePolubienie
haha, ja z teorii to jestem dobra!, podobnie, jak w innych dziedzinach;D
PolubieniePolubione przez 1 osoba
A mojej fabjenne dziś się dupa kołysała na drodze. Trochę się przestraszyłam, bo nie umiem jeździć w takich warunkach(brak praktyki).
Kot się zepsuł? A może mu wycięli nie to, co trzeba?
PolubieniePolubienie
ja się nie znam, ale mój mąż mówi, że on co roku od nowa uczy się jeździć w warunkach zimowych.
A on chyba wie co mówi. Prawo jazdy ma prawie od 40lat, aktywnie jeździ jakieś 30lat, przez pewien czas nawet zawodowo, kiloetrów zrobił, że hohohoho…i tylko jedno poważniejsze zderzenie z dzikiem
PolubieniePolubione przez 1 osoba
i oby więcej niebezpieczeństw go na drodze nie spotkało!
PolubieniePolubione przez 1 osoba