Kołdra nie daje rady na silne stres. Wtedy wręcz przeszkadza.
No i niestety jest tak jak przewidywałam: jest pod nią za ciepło. Muszę otwierać okno, bo nie mogę spać. A wtedy aktywizuje się Basil. Oraz ból głowy.
Poza tym mamy zimę. Śniegu mało, ale temperatury minusowe lub około minusowe. No i wieje z północy.
Wczoraj, po dwóch, bardzo stresujących dniach, wstałam z migreną.
I tu ciekawostka.
Mam na migrenę tabletki sumatripan 50mg. Lek ten, o takiej samej nazwie dostarczają różni producenci. I odkryłam, że mimo zapewnień, że jest to to samo, mój organizm uważa, że nie.
Kiedy zaczęłam przygodę z tym lekiem, pierwsze wrażenie było koszmarne. Owszem ból głowy zniknął, ale chwilę później pojawiło się koszmarne osłabienie oraz uczucie, które opisać mogę tylko jednym słowem „źle”. Nie umiem sprecyzować co takiego się działo, bo nie to nie był ani ból, ani mdłości czy zawroty głowy…To takie uczucie koszmarnego zwiotczenia, ja to nazywam stanem „jakby ktoś wtyczkę (zasilania) odłączył). A co grosze stan ten się utrzymywał nie godzinę, nie dwie, nawet nie 6 godzin, ale co najmniej 8-10godzin!. Koszmar!
Ale koleżanka Adaś powiedział, że po jakimś czasie organizm przywyknie i nie będzie takich sensacji.
Po dwóch próbach postanowiłam, że nigdy więcej!
Ale potem przyszedł dzień, gdy ból był nie do zniesienia. Wtedy postanowiłam wypróbować co będzie, gdy wezmę tylko pół tabletki.
Okazało się, że to była dobra decyzja. Ból zniknął po 15minutach, a to koszmarne osłabienie po kolejnych dwóch czy trzech.
Potem były kolejne opakowania, za którymś razem ta jedna połówka nie pomogła, więc zaryzykowałam drugą. Pomogło, nie dało efektów dodatkowych.
Potem już nie dzieliłam. Po 15 minutach ból znikał, po dwóch-trzech godzinach drzemki mogłam normalnie funkcjonować.
Ale ostatnio wykupiłam kolejną paczkę. Kupiłam w aptece przy rynku, bo było mi najbliżej, a akurat źle się czułam.
Przyszłam do domu, połknęłam.
I znowu to uczucie wyciągniętej wtyczki, przez cały dzień.
Zaczęłam zgłębiać temat. Najpierw pomyślałam, że może ktoś mi wypisał lub sprzedał większą dawkę. Ale nie – 50mg. Potem sobie uświadomiłam, że to inne opakowanie, niż to, które znam. Obejrzałam a tam Sumatripan Mylan. Pamiętam tę nazwę, tak było napisane na tym pierwszym opakowaniu. Sądziłam, że taka jest pełna nazwa leku.
A poprzednio miałam ten sam lek ale zupełnie innego producenta. Nie Mylan, na pewno.
Więc wczoraj wzięłam tylko pół tabletki…
To samo mam z ibuprofenem. Najpopularniejszy w Szwecji jest Ipren 400mg produkowany przez McNeil Sweden AB. Można rzec „markowy” i są też inne leki pod różnymi nazwami, ale produkowane przez inne firmy. I odkryłam, że ibuprofen „markowy” czyli Ipren sprawia, że boli żołądek jeszcze kilka dni po tym jak go użyję. Podczas gdy taki sam lek ale np. firmy Apofri – nie daje tego efektu.
Tak więc oto wielka tajemnica „wiary” w farmaceutów. To, że główny składnik leku jest taki sam i w takiej samej dawce, nie znaczy, że będzie dawał taki sam efekt. Co jest chyba logiczne, nie? Jeśli dwóch kucharzy przyrządzi tę samą potrawę to ona nie będzie smakować tak samo, prawda?
Od początku roku przeczytałam trzy książki:
„Kołysanka” Leila Slimani
„Mona” Bianca Bellova
„Zabłądziłam” Agnieszka Olejnik.
Każda z nich coś w sobie miała, ale ja chyba czepialska jestem…albo się nie znam na literaturze, bo choć o każdej czytałam peany nie tylko na lubimyczytać, ale i na fejsbukowych grupach, ja daleka byłam od zachwytów i oceniania mianem „arcydzieła”.
No, ale ja jestem z tych co uważają, że „Małe życie” to gniot i literatura, niegdyś oceniana mianem „dla kucharek”. Trędowata była taką powieścią, ale powiem wam, że moim zdaniem Trędowata- to jest arcydzieło, w porównaniu do Małych żyć ;).
Poza tym obejrzałam film „Był sobie pies”. Niezły.
Oraz po raz kolejny „Holiday”. Bardzo go lubię.
Tak samo jak „Music and Lyrics”.
A jutro jest wielki dzień bo Basil idzie do weterynarza by „uciął mu co trzeba”. Troszkę mi go szkoda, bo będzie go pewnie bolało przez kilka dni, ale czas najwyższy, bo chyba zaczyna nam posikiwać. W każdym razie – eMowi siknął na pościel…
Znów Ci wyjadę z terapią SI 🙂
O ciężką kołdrę chodzi. Uczono nas, że kołdrę obciążeniową powinno się stosować do max pół godziny po zaśnięciu, bo inaczej w dłuższej perspektywie organizm się przyzwyczaja i kołdra nie działa. Czasem literatura podaje, że maksymalny czas to dwie godziny. To tak informacyjnie.
Z doświadczenia- u wielu osób sprawdza się ciężka kołdra tylko na nogi do kolan, maksymalnie do bioder.
Z lekami mam to samo. Kiedyś wyczytałam, ze leki generyczne, mimo opisanego tego samego składu, co „lek oryginalny”, nie są jednak tym samym. Czyli to samo, ale nie to samo…
Zdrówka dla djaboła.
U nas śnieg, mróz – zima. Coś niebywałego na Mazurach. Siostrzenica lat trzy pierwszy raz w życiu widzi śnieg. Jest zachwycona. Mimo lockdownu widzę mnóstwo obcych ludzi. Wszyscy chcą na wieś, na powietrze….
PolubieniePolubienie
Aaaaa! Widzisz, nigdzie nie znalazłam informacji o czasie używania kołdry. Zwykłą po prostu schowałam. Dobra, wyciągnę.
Na nogi to u mnie nie działa, bo nogi to ja mam prawie zawsze odkryte.
Fajnie, że przyszła zima, taka ze śniegiem i mrozem. Niby nie lubię, ale wiem, że potrzebna…i zdrowsza.
U nas rząd zachęca by jak najwięcej przebywać na zewnątrz…
PolubieniePolubienie
co do koldry to sie nie wypowiadam bo nie wiem. Co prawda popatrzyłam sobie jak ta kołdra jest zbudowana i natychmiast zrobiło mi się gorąco. Szklane kulki skutecznie według mnie blokują wentylacje więc nic dziwnego, ze może być pod nią gorąco. Czy mogę ci zadać prywatne pytanie – chrapiesz?
Jeżeli chodzi o leki to i tak i nie. Główny składnik jest taki sam i działa tak samo, ale reszta składników do zrobienia tabletki, kapsułki, przedłużenia uwalniania leku, ochrony kapsułki przed rozpuszczeniem się w żołądku i tak dalej jest zmienna. Spotkałam kiedyś pacjentkę, która była (chyba) uczulona na laktozę i nie tolerowała paracetamolu w tabletkach z jej domieszka. Tabletki miała robione na zamowienie w aptece bez prawie żadnych dodatków. Sumatripan (Imigrant) występuje obok tabletek również w postaci spraju do nosa. Próbowałaś? Jeżeli nie może warto sprawdzić.
Pozdrawiam noworoczne.
PolubieniePolubienie
te kulki szklane są Krysiu bardzo drobne. Tak mniej więcej 0,6mm (w dotyku coś jakby drobna kaszka). I są w komorze zaszyta razem z ociepleniem. Nie sądzę by grzały poprzez tamowanie dopływu powietrza, bo nie są upchane ciasno jedna przy drugiej. To raczej ciężar sprawia, że kołdra szczelnie przylega do łóżka co sprawia, że powietrze wokół ciała się nagrzewa od ciała a ciepło nie ucieka, bo nie ma którędy.
Owszem – czasem chrapię, ale głównie wtedy gdy jestem bardzo zmęczona i leżę na plecach.
Co leków. O widzisz. A w aptece ci mówią, że to dokładnie to samo. Ja już wiem, że nie.
Spraj do nosa wiem, że jest ale nie próbowałam. Z jakiegoś powodu dają mi tabletki. Może są łatwiejsze w dawkowaniu?
PolubieniePolubienie
Spraj jest drozszy. I dziala szybciej niz pastylka , prawie tak szybko jak podany dozylnie. Wielu migrenowcow nie moze w czasie napadu nic przelknac dlatego donosowo jest bardzo dobra alternatywna droga.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
imigran oczywiście. apell check wlazł mi również do komputera 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Od lat na wszelkie bóle głowy i okolic stosuje pyralgin, kiedyś apap, ale przeczytałam, że szkodzi, no i nie zawsze był skuteczny. Mam okresy, wielotygodniowe, że nic nie boli, na zmiane z tymi, kiedy pigułki muszę miec pod ręką. Przyzwyczaiłam się, trudno, na szczęście czas typowych migren mam za sobą.
Kasia, a ‚ostatniego uczciwego gliniarza’ widziałaś? jesli nie, polecam, bardzo, bardzo:)
Tak sie wciagnęłam w oglądanie seriali, że zapominam o filmach. Obydwa te, o których piszesz znam, ale wolę pierwszy; w tych klimatach jest norewski serial ‚facet na świeta’, mnie sie podobał.
PolubieniePolubienie
Nie widziałam tego Ostatniego Gliniarza, ale na Netflixie są dwa: izraeski i amerykański (chyba) o który chodzi?
Facet na święta nudził mnie straszliwie i po 1 i po 2 odcinku….
Pyralgina…nie wypala ci dziur w żołądku?
PolubieniePolubienie
Dziur nie wypala, ale czy ich juz nie mam, nie ręczę:) jakby co, leci helicid:)
Gliniarz izraelski, amerykanskiego nie widzialam. na dokładke obejrzałam też film, nakręcony przez francuskiego Żyda o Żydach, polecam, „They are everywhere”.
PolubieniePolubienie
Widziaam na fejsie u ciebie, że to oglądałaś. Zaciekawiło mnie.
Ja wczoraj zaczęłam It’s okay to not be okay. Koreański.
I od razu pomyślałam o Tobie. Obejrzałam pierwszy odcinek – długi bo ponad 1 godzinę, ale…
Słuchaj. To jest po prostu film 10/10.
Jest ładny w sensie wizualnym, wręcz nieziemsko pięknie sfotografowany.
Ma sensowną treść, doskonałą kombinację tajemnicy i uczuć.
No może ci bohaterowie są ZA PIĘKNI…i są pewne maniery dla kina azjatyckiego, ale… warto.
Lubię filmy azjatyckie. Nie lubię hiszpańskich…Nie wiem dlaczego, ale coś w nich nie leży
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dzięki, już wpisałam na ‚liste’ 🙂 Wiesz, że ja tez nie przepadam za filmami i serialami hiszpańskimi? ale i za włoskimi, a jako dziecko uwielbiałam, zmieniamy się. Mnie ostatnio fascynują seriale izraelskie i i te z pogranicza Palestyny, Fauda mnie zachwyciła, choc to bardziej męskie kino, ale lubię. Mało tego, odkryłam też, że tureckie seriale moga byc dobre:) Cały czas szukam czegos nowego, ale wyszukiwarka na netflixie nie działa idealnie.
PolubieniePolubienie
Bellova mało pisze, ale co napisała to przeczytałam. Bardziej mi podpasowało Jezioro, ale i Mona mi się podobała. Może dlatego, że nie wystarczy ją tylko przeczytać dla przyjemnosci, przy tej książce robiłam sobie przystanki na myślenie, treść książki jakoś to na mnie wymuszała:) Teraz czytam Tajemnice z Auschwitz Niny Majewskiej-Brown z baaardzo mieszanymi uczuciami, bo pani autorka to wielka klamczuszka jest:) pod hasłem Historia prawdziwa nazmyślala ile wlezie.
Kiedyś chorowałam na migreny, próbowałam różnych leków, a sprawdziła się najzwyklejsza solpadeina musująca, co było o tyle dziwne, że paracetamol jako taki to dla mnie trucizna. A ona jest na bazie paracetamolu, tylko może właśnie te dodatki robiły różnice, co słusznie odkryłaś.
PolubieniePolubienie
Jezioro mam na półce na Legimi, wezmę do poczytania.
Mam też coś Soupkowej. Czeszki piszą ciekawie.
Literatura obozowa…nie, dziękuję. Jak lubisz polecam Knedler Moje siostry z Ravensbruck.
Solpadeinę brałam kiedyś w Polsce. Tutaj mamy TREO – cofeina z salicylanem. Pomaga rewelacyjnie na głowę…i kopie po żołądku
PolubieniePolubienie
Nie lubię literatury obozowej, to „wpadka”:) oczywiscie tytuł mówi sam za siebie, ale z opisu spodziewałam się innego kontekstu. On jest inny, ale też inny od zapowiadanego na okładce, a skoro zaczęłam go dokończę. Mało czytam książek o.podobnej tematyce, są przygnębiające.
PolubieniePolubienie
No, ja od obozowej też się raczej trzymam z deleka. Wyjątek zrobiłam dla Knedler, bo ją lubię jako pisarkę i człowieka.
Ałbena Grabowska też pisała coś o obozie i też przeczytałam (przypadkiem, bo nie spodziewałam się takiej treści, ale szczerze mówiąc – po udanym debiucie Stulecie Winnych, każda następna jej książka wydaje mi się coraz głupsza i wyssana z palca. Chyba dam już sobie spokój z ta autorką.
PolubieniePolubienie
W solpadeinie jest kodeina i koffeina – to one działają. Paracetamol mi za każdym użyciem szkodzi, więc domowymi sposobami próbuję czasem pozbyć się go z solpadeiny. Inne środki z kodeiną czy koffeiną są w Polsce na receptę, więc nie zawsze mogę je mieć.
PolubieniePolubienie
hm..domowe sposoby na pozbycie się jakiegoś składnika z leku? Ciekawe…Jak to się robi??!
PolubieniePolubienie
W tym wypadku proszek wysypany z kapsułki lub pokruszoną drobno tabletkę zalewa się przegotowaną wodą, potem w szklanym naczyniu stawia w lodówce (można nawet na krótko w zamrażarce) i czeka się aż proszek opadnie na dno jak muł w stawie 🙂 Na koniec delikatnie odcedzić przez gęstą gazę. Płyn do wypicia, ponoć paracetamol zastaje w „mule”. Tak mi doradził znajomy chemik.
PolubieniePolubienie
Ja tylko tak się zastanowiłam jak to z tym zaśnięciem i odrzuceniem potem kołdry. Czyli co… Budzik i zmiana kołder czy jak. Bo jak zaśniesz to przecież śpisz niekoniecznie pół godziny. Coś nie kumam. A co do leków to prawda. Mam takie prochy na nerwoból. Oba działają ale mam wrażenie że kiedy raz kupiłam nie oryginalny podziałał szybciej. Tak, że coś w tych producentach jest. Porównanie do kucharzy prawidłowe.
Uściski raczej mokre z racji pogody.
PolubieniePolubienie
Julia pisze, że max po 2 godz to chyba człowiek się w tym czasie sam wybudza, choćby lekko…?
Poza tym mnie nie pytaj. Ja od zawsze budzę się w nocy co 1,5-2godziny.
PolubieniePolubienie