Wczoraj, po 10 godzinach pod kołdrą, mój organizm zażądał uzupełnienie niedoborów snu i zarządził drzemkę od 9:30 do 11.
Potem już cały dzień byłam rześka i wypoczęta.
KOŁDRA noc druga.
Zasnęłam o 22. Obudziłam się o 2.
Spokojny, mocny sen. Zasnęłabym ponownie bez wątpienia, gdyby nie to, że było mi za gorąco. Uchyliłam okno. A kilka minut później kot urządził koncert. Koncertował tak co najmniej godzinę i nie dawał się wyłączyć.
Wreszcie pozamykałam drzwi od siebie i gabinetu, gdzie śpi Zuzu.
Ale na tych walkach zeszło mi dwie godziny.
Na wkurw ta kołdra nie pomaga…
Spacyfikowawszy kota, czytałam jakiś 10minut, dla odwrócenia uwagi od żądzy mordu.
A potem znowu zasnęłam. Ale zachciało mi się do toalety, więc musiałam wstać, kot spał twardo i nie wył, uwierzyłam, że zakończył popisy wokalne (naiwniaczka! nie wierzcie kotom, to podłe, fałszywe bestie).
Zostawiłam więc drzwi sypialni otwarte i voila! 5:50 kolejna pobudka.
A mogłam spokojnie spać do 7…
Wstałam bo stwierdziłam, że przecież to bez sensu.
Za oknem jakieś -2stopnie. Odczuwalna -10, bo wieje. Ma spaść śnieg. To znaczy spadł tu i ówdzie. Facebook pełen zdjęć Kinnekulle w zimowej szacie. W mieście topnieje nim dotknie ziemi.
A my mamy w planach na dziś ognisko.
No nie wiem…
Koty czuja wiosnę i tak mają. Ale widać, że kołdra działa i to najważniejsze. Uściski
PolubieniePolubienie
Luciu, u mnie do wiosny to HOHOHO!
Jeszcze co najmniej pełne trzy miesiące. Więc nie ma co czuć. Kot po prostu nie lubi jak śpię…
PolubieniePolubienie
Na śnieg nadal czekam, żeby poczuć ducha Zimy:)
Recepty na kota nie znam, mam to samo z Luckiem, chyba trzeba zaakceptować te występy:)
Udanej zabawy przy ognisku.
PolubieniePolubienie
Przy problemach ze spaniem nocnych koncertów nie da się polubić
Zaczęłam zamykać drzwi od sypialni. Ale mi szkoda drania.
Ducha zimy to ja bym poczuła na północy …Tam jest śnieg, mróz i słońce…
PolubieniePolubienie