Przyszła paczka od Świętego Mikołaja od Kasi z Klippan.
Kotek się ucieszył:
– O kartonik! Będę w nim mieszkał! Zawsze chciałem mieć taki kartonik!
I zamieszkał.
Przyszła Tosia.
– O kartonik! Co tam masz? Daj i mnie, daj!
Kotek prychnął, a potem poklepał Tosię po paszczy.
– Mój kartonik, mój!
Tosia się obraziła.
– To wcale nie chcę. Chciwusy
I poszła. Wzdychając. Przypilnować co się w kuchni dzieje.
– Eeee…nudno w kartoniku. Też pójdę do kuchni – stwierdził kotek.
I poszedł.
Wtedy Tosia wróciła do sypialni. Do kartonika. Dyskretnie wzięła sobie z niego jeden kawałek papieru. Wzięła…nie wzięła…Tylko ten papier sam się jej do paszcza przykleił. No sam. Tosia przechodziła, a ten papier po prostu się przykleił…Tak samo jak na przykład kapcie Yankiego.
Kot usłyszał. Przyleciał galopując jak stado koni.
– MÓJ KARTONIK! MÓJ! Nie rusz! Ja tu mieszkam.
I zamieszkał w kartoniku na powrót.
I tak cały wieczór.





Kartoniki tak mają. A już Koty ubóstwiają kartoniki. Do momentu utylizacji z przyczyn użytkowania będzie tak na okrągło. Ale wesoło. Buziaki dla całej trójki.❤️❤️
PolubieniePolubienie
Kochana…dawno temu miałam Kotecka 😉 Tak ze 12 kilo ważył w swych najlepszych czasach. Wielki był, miał 65cm wysokości w kłębie i 50cm długości (bez ogona).
A mąż mój był serwisantem urządzeń łazienkowych. I miał wiele części zamiennych. A każda część była w kartoniku. Pomyśl: jakiej wielkości może być kartonik zawierający część do kranu łazienkowego?
No.
Kocio uwielbiał jak eM robił porządki w tych częściach i zawsze próbował zasiedlić sobą jakiś kartonik. Zawsze. Ostatecznie najczęściej leżał NA kartoniku 😀
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Kotecek z marzeniami że jest miniaturowym Koteckiem. :***
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dzieciaki:)
PolubieniePolubienie