116. 30 lat temu

Była niedziela. Świeciło słońce, wiał bardzo silny i przenikliwie zimny wiatr.
O 22:10 przyszła na świat moja córka. Tego dnia zostałam mamą i wszystko się zmieniło.
Już pierwszej nocy moja córka pokazała, że jest prawdziwą wojowniczką i nie zamierza pokornie czekać aż świat zechce zaspokoić jej potrzeby.   
Ledwie odpoczęła po trudach przedzierania się na świat głośnym wrzaskiem i energicznym machaniem małych łapek zaakcentowała swoją na tym świecie obecność. Zła jak osa, wydostała się z kaftanika domagając się uwagi, jedzenia i suchej pieluchy. I nie ma, że nie.
Idzie przez świat przekonana, że to ona rządzi a świat…cóż. Mniej lub bardziej dobrowolnie ten fakt akceptuje.
Moja córka od małego ma swoje zdanie i nie uznaje autorytarnych stwierdzeń „bo tak”. Może się pogodzić z niewygodnym faktem, ale tylko wtedy, gdy otrzyma racjonalne argumenty i dowody na to, że inaczej nie można.
Uczy mnie…
Że można iść do celu nawet jak wszystko jest przeciw.
Że kłody pod nogami to wyzwanie, a prosta ścieżka jest dla cieniasów.
Że forsę się zawsze da jakoś zorganizować.
Oraz, że można kochać nawet, gdy człowiek ma ochotę udusić.
Przebojowa i, wbrew temu co mówią inni, odważna. Przy tym wrażliwa na krzywdę i niesprawiedliwość. Ciekawa świata i potrafiąca się wciąż dziwić i zachwycać jak naiwne dziecko.

To nie było łatwe i proste 30 lat. Ale nie oddałabym z nich ani jednego dnia.
Zostań sobą córeczko bo taka, jaka jesteś – jesteś najlepszą wersją samej siebie.
Jestem dumna, że mam taką niezwykłą córkę.

16 myśli w temacie “116. 30 lat temu

    1. Dałam, bo to dla niej napisane. Wzruszyła się.
      Jaką ona jest mamą..? Nie wiem tak do końca. Bywa niecierpliwa ale i wyrozumiała. Emaptyczna i egoistyczna…Różnie. Nie jest mamą idealną, ale w pryncypiach Zozo ma możliwośc własnego wyboru od najmłodszych lat. Teraz nadchodzi czas próby, bo Zozo wchodzi w nastoletniość.

      Polubienie

      1. Moim dzieciom mówię codziennie, że są kochane i wyjątkowe. Nie potrafię jednak uszczegółowić, wymienić zalet. Raczej jestem na etapie wiecznego niezadowolenia z powodu ich zainteresowania grami komputerowymi.

        Polubienie

        1. wiesz…
          ja się strasznie męczyłam z moją córką gdy mieszkałam z nią pod jednym dachem. Najbardziej męczył mnie jej upór gdy czegoś chciała. Nie dawało się jej odmówić, bo wierciła dziurę w brzuchu: a dlaczego…, a nie można by…, a jakbyś tak.., aż do skutku czyli człowiek się po prostu poddawał dla świętego spokoju.
          A teraz widzę, że ta cecha „wrednej piły” przydaje się jej w życiu. I już nie jest „wredną piłą” tylko jest „konsekwentnym dążeniem do celu”.
          Z perspektywy lat widzę, że poprzez wychowanie temperujemy w dzieciach te cechy, które w życiu dorosłym są jak najbardziej pożądane i akceptowane.

          Polubienie

          1. hahaha, jakie to trafne! ‚temperujemy te cechy, które są pożądane i akceptowane’:)

            Gratuluję córki! Pewna siebie, konsekwentna, zorganizowana, konkretna:)
            I bardzo się cieszę, że weszłyście na inny stopień porozumienia – dzieci muszą się wyprowadzić z domu, inaczej nie wyjdzie się z tego zaplątania:)

            Polubienie

  1. Mam córkę, kochamy się w taki dość przewrotny sposób, że mając podobne charaktery, nie zgadzamy się prawie w niczym. To trudne, ale po latach mamy jakiś consensus. Warunkiem sukcesu jest trzymanie swoich poglądów…. dla siebie 🙂

    Polubienie

  2. hahaha, jakie to trafne! ‚temperujemy te cechy, które są pożądane i akceptowane’:)

    Gratuluję córki! Pewna siebie, konsekwentna, zorganizowana, konkretna:)
    I bardzo się cieszę, że weszłyście na inny stopień porozumienia – dzieci muszą się wyprowadzić z domu, inaczej nie wyjdzie się z tego zaplątania:)

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz