105.

Przejadłam się.
Fuj…co za okropne uczucie!
Zachciało mi się pierogów. Zrobiłam ruskie i z pieczarkami. Tak ogólnie to ja nie lubię grzybów. Tak: pieczarka to też grzyb. Ale lubię smażoną pieczarkę w omlecie (musi być przypieczona) oraz w pierogach.
No i tak całe popołudnie gniotłam, wałkowałam, lepiłam, gotowałam…
I tak tu jednego, tam drugiego…
Gdy skończyłam było popołudnie a ja jakoś tak nie czułam czułam się głodna, przez rozum coś tam w siebie wcisnęłąm, bo przegapienie posiłku skutkuje telepką.
Około 8 wieczorem miałam jakieś ssanie…coś bym zjadła, albo co… No i zjedłam se pierogów, bo przecież nie jadłam a się narobiłam…
Generalnie pierogi to koszmarna strata czasu. Pół dnia robisz, żeby 4 osoby pożarły to w pięć minut.
W nocy był horror.
Żołądek przepełniony + bolące od stania stopy.
Teraz się czuję jakby mnie czołg przejechał.
Nie pamiętam kiedy się tak przejadłam, czujnik sytości przegrał z łakomstwem czy co?
A wystarczyło wypić pół szklanki wody, nie?
Człowiek to jednak głupi jest…

Gadałam wczoraj z Litwinką na fejsie. Pytała gdzie zginęlismy. Mówię, że w domu siedzimy i pilnujemy, żeby Basil nie pożarł Tosi. Opowiedziałam jej jak Basil w nocu się tuli do mnie, jak chodzi ze mną do toalety zaspany.
– Ojej! Jak to dobrze, że ty go wzięłaś!
Okazało się, że siostrę Basil wzięli nasi znajomi. I ta mała nie mieszka w domu, tylko w piwnicy, do mieszkania nie ma wstępu i raczej nie ma kontaktu z człowiekiem. A Basil i jego rodzeństwo to ewidentnie domowe kotki, przyzwyczajone do kontaktu z człowiekiem.
Serce mi pękło!
Po co ludzie biorą zwierzęta skoro nie chcą z nimi kontaktu?
Litwinka mówi, że tamci też myślą o tym by wziąć psa. A z niej się śmieją, że Abba jest niewychowana, bo psa to trzeba WYTRESOWAĆ.
Powiedziałam: tak, wezmą psa, zamkną w kojcu, będą TRESOWAĆ biciem i karami a potem się będą dziwić, że taki głupi i agresywny pies.

Ludzie są jednak nieczułymi debilami bez względu na poziom wkształcenia.

Dobra, ja wiem, że nie kazdy musi myśleć tak jak ja, nie dla każdego pies czy kot to członek rodziny mający swoje prawa. Nie każdy musi lubić futrzaki, albo może nie chcieć ich w domu. Ale ludzie… nie chcesz – nie bierz! Pomyśl 100razy. Pogadaj z tymi którzy mają. Pobserwuj i wyciagnij wnioski.
Nie lubisz sierści na meblach?
Nie lubisz zapachu zwierzęcia?
Dom ma być czysty i na wysoki połysk? Każde zadrapanie na ścianie czy meblu boli cię jak rana na ciele?
Brzydzi cię konieczność sprzatania odchodów?
Nie czujesz potrzeby głaskania futerka, nie znosisz być lizany?
Kup se rybki! Albo jeszcze lepiej: kup se psa na kółkach albo kota z porcelany!
Kot i pies czują. Boją się, nudzą, kochają. I potrzebuja kontaktu z człowiekiem. Nieustannego i bliskiego.
Dorota Sumińska kiedyś powiedziała, że jedyne słuszne miejsca dla psa jest na kanapie. Ostatecznie może być na podłodze przy kanapie, ale przy naszych stopach. I ma rację.

Cały wieczór patrzyłam na Basila i myślałam o jego siostrze.
Ja bym odebrała tę kotkę tym ludziom… nawet za cenę focha.

Mój gabinet każdego ranka po wieczornych zabawach kotka i pieska

9 myśli w temacie “105.

  1. A może siostra Basila zamieszka z Wami?
    Dla mnie psy w naszej rodzinie to byli członkowie rodziny… została pudelka, staruszka już- mama z taką czułością o niej opowiada każdego dnia…chyba się już o nią bardzo boi.

    Polubienie

    1. nie mogę wziąć teraz drugiego kotka bo mnie na niego nie stać :/. Muszę brać pod uwagę, że kolejne zwierzę to nie tylko jedzenie, ale szczepienia co roku, leczenie w razie potrzeby, a więc i ubezpieczenie. No i Tosia się starzeje, ma problemy ze stawami, liczę się z tym, że będzie potrzebowała leków przeciwbólowych, może jeszcze czego innego…Nawet przy założeniu, że większą część kosztów dostane z powrotem od ubezpieczyciela to i tak wciąż są spore wydatki :/

      Polubione przez 1 osoba

  2. Biedna piwniczna kotka. Serce się kroi. A przejedzona też jestem po dzisiejszym obiedzie rybnym na miescie. Kolacji nie jadlam. Jablko i NO-SPA. Też z lakomstwa przegielam. **

    Polubienie

    1. nie, no…zaraz, dla jasności. Szwedzi zazwyczaj w piwnicach maja inaczej niż my sobie wyobrażamy. To zazwyczaj całkiem porządne pomieszanie (pomieszczenia). Często mieści się tu nie tylko węzeł wodno -ciepłowniczy i spiżarnia, ale pralnia, suszarnia, prysznic, pokój telewizyjny czy biuro…To nie jest taka piwnica – komórka z gołej cegły i łysego betonu. Kotek ma ciepło, ma co jeść, jest bezpieczny. Tyle, że jest sam po prostu.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Jest takie powiedzenie, że jak kto traktuje zwierzęta, to taki też jest dla ludzi. Czy posiadacze kociej siostry mają przyjaciół? Pewnie nie. Kiedyś koty ludzie posiadali, żeby łapaly myszy. Teraz koty posiada się dla przyjemności. I potem trzymać go w piwnicy??? Brak słów.
    A pierogi robię wtedy, kiedy trzeba coś na szybko przygotować;) mam taką wprawę, że tylko śmigam:) i potem rozdaje córce i synowi, bo nie umieją lepić.

    Polubienie

    1. Wiesz, oni mieszkają na wsi, po polsku rzekłabyś „na kolonii” -wokół nich pola, więc pewnie miewają myszy, może wzięli kotka żeby im te myszy łowił. Tylko, że ta mała kotka była wychowana do bycia kotkiem pokojowo-kolankowym.
      Jakiś tam przyjaciół mają, ale…To specyficzni ludzie….
      Szkoda słów…

      Polubienie

Dodaj komentarz