108. Codzienność

Jest w jednym serialu taka scena, już końcowa,  w której jedna z bohaterek wyjeżdża.
I zawsze, ale to zawsze ta końcówka zapiera mi dech w piersiach. I w końcu poważyłam się zastanowić się co mnie porywa w tej scenie. To, że sama, samiuteńka leci na drugą półkulę? To, że tam gdzie jest jest słońce, w tle widać cyprysy? Co mnie pociąga w tej scenie?
I wreszcie wiem:
Jej mąż przeniósł się do tego lepszego świata, jej dzieci są dorosłe, dom sprzedali jeszcze wraz z mężem, nie ma więc ogrodu, który trzeba podlewać, nie ma też żadnego psa czy kota. Ona, nieco już starsza pani, wyrusza w świat spełnić wreszcie swoje marzenia.Wreszcie tylko swoje własne, takie, które nie są kompromisem pomiędzy tym czego chce jej mąż a czego oczekują dzieci a na co pozwala stan majątku. Wreszcie jest wolna i może pójść dokąd chce.
Pamiętam, jakieś dwadzieścia lat temu dość głośno było takim konkursie, w którym kobiety miały opowiedzieć czym jest szczęście. Wygrała kobieta, która stwierdziła, że kobieta szczęśliwa może być wtedy gdy umrze mąż, pies i kot, a dzieci pójdą na swoje…
Coś w tym jest…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s