w okół jakby z czterech stron nadciągał front.
Trzeci Nowy Rok witam w Szwecji, pierwszy w domu. Jak się nie widzi tylko słyszy fajerwerki to wcale nie jest zabawne. Zwierzaki na szczęście nie reagują, ale nie wiem jak Zozol czy się nie obudzi.
Za oknem +2 stopnie i deszcz.
Moi w mieście.
Ja z Trójką radiową…
I tak jest dobrze.
Bo tak po prawdzie, to ja Sylwestra, Nowego Roku, podsumowań, obietnic, złudnych nadziei nie znoszę bardziej niż fasoli.
Ale zmiana daty jest faktem. I tyle.
Nie przesadzajcie z alkoholem czy innymi przyjemnościami.
Niech się Wam rok dobrze zacznie, nawet jesli to oznacza brak kaca.