Miśka leci do ojca. A ja znów odbieram smsy : kup uszczelkę do szyby. Nie, uszczelki nie trzeba. Kup bendyks ( cokolwiek to jest). Kup herbatniki. I jeszcze ibuprom.
Do wtorku dużo dni- lista się zapewne wydłuży.
Gorzej, bo Miska bierze aparat. Bierze! Akurat. Sama jej to zaproponowałam, zupełnie nie wiem dlaczego. Nie lubię się z nim rozstawać. Jego obecność działa na zasadzie "Stoi? Niech stoi. Może ja gdzieś pójdę, może ktoś do mnie przyjdzie". Mogę nie używać, ale dobrze się czuję jak jest pod ręką.
Miśka leci na dwa tygodnie, a zaraz po jej powrocie muszę wyekspediować Młodego. Tyle, że jemu bilet kupię w jedną stronę. Olśniło mnie to któregoś wieczoru i serce mi się ścisnęło, że dzieciaka na tułaczkę wysyłam, że odrywam od ziemi ojczystej, od przyjaciół, od wszystkiego w czym wzrastał i co mu tak znajome. W końcu zapytałam samą siebie "Czy ty przypadkiem nie ubierasz syna we własne strachy?" I wyszło, że tak.
Im bliżej tym bardziej.
Żaba w pracy już mnie traktuje tak, jakby mnie prawie nie było, choć do końca umowy zostało jeszcze dobrze ponad dwa miesiące. Łyso mi się robi gdy co chwila potykam się o zdanie " ale ciebie to się już nie opłaca w to wciągać". Czy to z tego powodu czuję się nie w porządku z tym, że dostanę forsę na urlop z funduszu socjalnego ? To, że kończy mi się umowa nie znaczy, że nie mogę skorzystać z tego co inni pracownicy.Choc pewnie problem tkwi w kwocie. Dostać tyle ksay za nic. Ktoś może,nawet nie zazdroszczę, ale ja ? Nie zasługuję? Jak to nie zasługujesz- strofuję samą siebie. Tu nie ma co zasługiwać. To nie premia, nie trzynastka. Nic z tych rzeczy.To się należy. Należy jak Kotu pełna micha.
Kasę chciałam wydać egoistycznie, ale wtedy sumienie by mnie zagryzło, więc będzie krakowskim targiem. Nie powiem na co- bo jeszcze nie wyjdzie.
Na Warmii ostatnio leje prawie co dzien, ale może to i dobrze- jest w miarę ciepło, ale nie upalnie. Można chodzić w bluzie narzuconej na koszulkę z krótkim rękawem i z bosymi stopami w sandałach. Upał nie odbiera oddechu i chęci do życia.
Tylko mnie ciągle się chce spać.
We wtorek
Miśka leci do ojca. A …