– Żaba jest @ – zameldowałam Adze ( też Żabie) na gadu.
– Se poszła na zwolnienie. I teraz będę musiała sama zrobić listę płac. Narobię błędów i ludzie mnie zlinczują – dodałam tytułem wyjaśnienia.
Słyszałam tę fałszywą słodycz jak czytałam jej odpowiedź:
– A o samospełniających się przepowiedniach słyszałaś ?
– A w ogóle – jakie błędy? Przecież wszystko co robisz, robisz świetnie, a błędy jakie popełniasz nie są wcale wyjatkowe, mieszczą się przecież w granicach normy.
Zastopowało mnie…No tak, od jakiegoś czasu gdy robię coś, co chcę zrobić bezbłędnie powtarzam mantrę: żebym tylko zrobiła to dobrze. Mantrę powatarzałam zawsze, tyle, że kiedyś ona brzmiała: żebym się tylko nie pomyliła. Nie wiedziałam wtedy, że umysł nie rozumie słowa "nie". Ktoś mi nie wierzy ? To wykonamy proste ćwiczenie, jakie kiedyś przeprowadziła na mnie Marzenka.
Skupcie się. Zwracając uwagę na własne skojarzenia, przeczytajcie uważnie zdanie :
I co zobaczyliście ? Bo ja wtedy zobaczyłam słonia. W dodatku różowego.
Odkąd Marzenka to na mnie przećwiczyła, zmieniłam sposób myślenia.
No tak, ale Aga…
ta Aga "to po prostu jest okropna. Nie dość , że rozumie, co mówię to
jeszcze mnie nakręca. Wyciąga mi króliki z kapelusza. Zmusza mnie do
odpowiadania sobie nie na pytanie „co o tym sądzę? ale „dlaczego tak sądzę?”. Ona nie podaje, skubana, reguł. Rzuca od niechcenia stwierdzenie i zmusza mnie do gimnastyki umysłowej. Wszystko fajnie, tyle, że czasem muszę się znów dokopać do tego co boli i odkryć, że gdyby ceną za brak bólu miałoby być zapomnienie, to nie chcę. Albo się okazuje, że wcale nie myślę tego co sądziłam, że myślę. A najgorzej, że ona jednym słowem potrafi mi zabić klina na cały weekend. A potem jeszcze mnie chwali, że to ja JĄ zmotywowałam do myślenia.
I co ja mam z nią zrobić ? zabić ? pokochać ?