Ranek w pracy. Powolne rozpędzanie lokomotywy po porannym zaspaniu. Wbrew własnym zamiarom zasnęłam wczoraj a własciwie już dzisiaj. "Monster" z Charlize Theron sprawił, że sny , gdy w końcu nadeszły były niespokojne.
Zza ściany tupot obcasów koleżanki.Chyba w końcu znienawidzę ja za ten tupot, który słyszę po nimal całych dniach. Podłogi są w kafelkach a pomieszczenia niemal puste. Jej tupot niesie się po całym budynku. A ja się wkurzam jak mi buty skrzypią…
Gram sobie składankę Dire Straits.
Teraz jeden z moich ulubieńszych wśród ulubionych "Private Investigations".
Uwielbiam ten rytm jak bijące serce i dźwiek gitary jak strzały z broni palnej.
A czego Wy słuchacie w pracy?