Mąż wymienił wiatrak od procesora. I komputer chodzi jak ta lala. Uruchamia się od pierwszego razu ( podobna, bo to nie ja rano to robię tylko Potwory), nie wyje, nie zatrzymuje, chodzą nawet te gry co Młody już miał spisywać na straty bo się nie dało grać…
Jeden mały wiatraczek???!
Żeby było śmieszniej: przy ostatnim razie gdy kompik był u magika ten oddając go powiedział, że wszystko jest okej, tylko ten wiatraczek od procesora się lekko przycina, ale to w niczym nie szkodzi…
No, jeżeli to co było ostatnio to "nie szkodzi" to ja nie wiem co wg magika "szkodzi". Eksplozja? Samozapłon? Obawiam, że straciłam dla magika resztę szacunku i wiary w jego fachowość…
A kompik w ciagu dwóch lat ma wymienione już prawie wszystkie wiatraczki. Został tylko ten od zasilacza. Ciekawe czemu? Wiatraczki badziwne czy może kłaki moich pupili im szkodzą? Kto wie?
Teraz zastanawiam się nad zmianą dostawcy netu…
Komputer
Mąż wymienił wiatrak od …