Mama

Mama dostała skierowanie…

Mama dostała skierowanie na operację na 30 listopada. Do tego czasu ma zadbać o siebie żeby operacja mogła dojść do skutku. zadbać to wg mnie oznacza między innymi : rzucic lub przynajmniej mocno oraniczyc palenie, bo ma niewydolność płucną i palenie w tym nie pomaga, schudnąć, bo przy wzroście 155 cm waga ok.70 kg. jest ogromna. Prócz tego oczywiście stały nadzór lekarza, bo ma i nadciśnienie,i jeszcze pare innych schorzeń.
A co mama?
A mama :
– Na coś trzeba umrzeć.A może ja w ogóle nie pójdę na tę operację? Przeciez mnie nie  znieczulą. Narkoza nie- bo płuca. W kręgosłup się nie wbiją, bo za dużo tłuszczu…
Ale palenia nie rzuci, bo nie może (!). Schudnąć też nie może.  Mam chęć na jakies radykalne posunięcie : np. złapać i zawieźć do akiegoś szpitala onkologicznego żeby popatrzyła i się zastanowiła czy tak chce. Mam też pomysł odwrotny : pokazać, że jeszcze ma po co żyć, że jest potrzebna i niezbędna, nie wiem- obiecać wycieczkę do  Paryża czy wspólne mieszkanie, żeby znalazła jakiś cel. Bo mam wrażenie, że tu cały pies pogrzebany : znów nie czuje się potrzebna, a boi się zostać ciężarem.
Miałam to samo, to nasze rodzinne przesłanie, cholera : nikomu nie jesteś potrzebna, nawet jak cię znoszą to z łaski. Jedni po babci dostają domek z ogródkiem, a my to…

Dodaj komentarz