58. Munkedal – Kviströms naturreservat

W piątek pisałam do koleżanki Adasia:
„Nie jestem pewna czy się rozpoznamy…Może jakiś znak rozpoznawczy? Mlecza se w klapę wepnij, żebym wiedziała, że to ty”
Co było nieco kąśliwe, bo od dwóch lat nie miał czasu się z nami zobaczyć…On w odwrocie zaproponował jakieś hasła.
„Ja bym się jednak upierała przy mleczyku w butonierce” – twierdziłam nieugięcie.
No i nadeszła sobota i pojechaliśmy. Czołgiem, bo według książek czołg ma spalać jakieś 4 litry na 100km, więc o połowę mniej niż jego poprzednik.
Całkiem znienacka zrobiło się lato.
Teren był dość trudny bo stromo pod górkę, dosyć wąską ścieżką, ze stromym urwiskiem z boku. No i mokro, miejscami wręcz grząsko albo ślisko bo gleba gliniasta. Nad nami była skała, a ze skały spływał wodospad.

No, ale w końcu dotarliśmy na wierzchołek.

Zjedliśmy po kanapce, porobili zdjęcia i zaczęliśmy wracać, bo słońce prażyło.

A potem weszliśmy na drugi szczyt.

Wracaliśmy tą samą ścieżką, bo koniecznie chciałam zejść na sam dół wodospadu, żeby obejrzeć go w całej okazałości, bo to co widać poniżej to tylko jego malutki fragment.

Ale gdy wreszcie zeszłam na dół jedyne co zobaczyłam to to:

Troszkę się rozczarowaliśmy. W związku z tym kolega, który pełnił honory pana domu zaproponował byśmy się udali w miejsce, gdzie łączy się rzeka górska z nizinną.
Jeszcze tylko sfotografowałam ruinkę.

A rzeka okazała się być rzeką pełną wody powodziowej. Rozlała się i pędziła przerażająco.

A tu się wreszcie spotkały. A my rozleźliśmy się po chaszczach.

Potem jeszcze chwilę pohuśtaliśmy się na wiszącym mostku.

A na koniec zrobiliśmy sobie selfie udając ludzi z rysunków naskalnych.

Potem była pizza, kawa… i do domu.
Kolega z koleżanka zażyczyli sobie zobaczyć mnie za kierownicą… Cóż było robić. Tyle, że mój nawigator okazał się kiepski … a może to ja jeszcze nie umiem wypatrywać znaków…w każdym razie zjechaliśmy z ronda o jeden zjazd za wcześnie. Tym sposobem zamiast jechać autostradą, gdzie równo, prosto i szeroko, musiałam przejechać jakieś 20km wąską, krętą i pagórkowatą drogą. I w dodatku ominął mnie widok, bo to już jest wybrzeże zachodnie z małymi fiordami.
Trzeba wrócić.
W Uddevalla za kierownicą siadł eM.

10 myśli w temacie “58. Munkedal – Kviströms naturreservat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s