56. Kraina Deszczowców

Leje. Leje. I jeszcza raz leje. Jak nie leje to siapi. Albo kapie kapuśniaczkek „kap kapusto w okap*”

A, że tak pada to z czystym sumieniem, w założeniu, zaszywam się w domu. Tylko, że gdy w nocy bolą wszystkie kości myślę sobie, że za mało się ruszam, za mało chodzę, i to przez to.
Ale wtedy odzywa się ręka i mówi, że ona w przeciwieństwie do reszty rusza się bardzo dużo a też jest obolała, więc to nie ruch chodzi.

W piątek naprawili nam Volvo, więc w sobotę zapakowaliśmy panienkę i pojechali pospacerować.
Jak wyszliśmy z domu to akurat wielka chmura poszła nad Kinnekulle i właśnie na chwilę przestało lać.
Zdjęcia robiłam z samochodu, bo światło magiczne choć wiedziałam, że efekt będzie taki sobie, ale nie mogłam nie.

Znany dąb „z drugiej strony”. (Niewyraźny, bo z samochodu)

Zarządziłam krótki postój nad Stenbrott, ale te dzikie tłumy oraz świadomość błota zniechęciły do spacerowania, więc zjechaliśmy na dół, na Munkängarna.

Widzicie te kampery w krzakach? Niech już się skończy ta pandemia, niech mi wreszcie oddadzą moje miejsca!

Na dole tak samo – tłum ludzi i samochodów. Ale obszar większy więc się gdzieś to rozproszyło.

Fotografowałam mokre kwiatki, ale chyba wyszłam z wprawy, bo mi się łapki trzęsły i ostrość …jest jaka jest
Tak leje, że ślimakami rzuca
Tak to wygląda z pozycji Homo Erectus. A to zielone na ziemi, dookoła to czosnek niedźwiedzi.
A sam czosnek jeszcze nie kwitnie choć to już koniec maja.
Co to za drzewo? Nie buk, tego jestem pewna, bo inną korę miało…
Przylaszczki przekwitają
I znowu z samochodu. To nie jest ta sama chmura! To jest kolejna. Udało nam się trafić pomiędzy jedną, a druga ulewą.
Świat majowy to taki bardziej piękny jest

Niedzielę przespałam i przesnułam od filmu do książki, od drutów do szydełka, od psa do kota… Zamiast Tośki na spacer, zabrałam Astrę na krótką przejażdżkę. Tośkę wziął eM.

*cytat z książki Wino o smaku niezapomnianym

23 myśli w temacie “56. Kraina Deszczowców

  1. Ale taka aura dodaje zdjęciom tajemniczości, podoba mi się:) I od zawsze fascynują mnie kolory domów skandynawskich, cudo 🙂
    Na marginesie – wiesz, co to orbitrek?

    Polubienie

      1. Też tak myślałam;) jak człowiek siedzi w domu i nie może się ruszac, a lubi dwie tzw. aktywności, czyli spacer i rower, to jest to świetne rozwiązanie, i dla kondycji, i dla… wagi 🙂

        Polubienie

  2. U mnie, żeby nie zapeszyć wreszcie ciepło i pogoda jak na Włochy przystało. Ale wszystko opóźnione. Deszczowa wycieczka też ma swój urok. A kości>No cóż… na zmianę pogody też bolą. Uściski

    Polubienie

            1. ja się boję bólu głowy, bo jak nie wezmę tabletki od razu jak się zaczyna to potem jest naprawdę ciężko go uspokoić. Dlatego jak boli mnie co innego to zwlekam z prochami bo i tak biorę je zbyt często. Ale generalnie doskonale cię rozumiem.

              Polubione przez 1 osoba

  3. Dzis u mnie słonecznie, 23 stopnie, a ja siedzę przybita, gdyż spotkała mnie wczoraj niemiła niespodzianka. Niby powinno rozejść się po kościach, ale trzyma…
    Zdjęcia piękne, cóż…jak zwykle 🙂
    A drzewo to chyba wiąz szypułkowy. W formie mikro mam u siebie w ogrodzie.

    Polubienie

      1. To jest wiąz. Mam wiązy w ogrodzie. I mam mnóstwo zawilców (już w Polsce przekwitły) – to te kwiatki, co je podpisałaś jako przylaszczki 🙂 Przylaszczki kwitną jeszcze wcześniej, są niebieściutkie i niższe od zawilców. Czosnek niedźwiedzi też mam (posadzony w zeszłym roku) – tyko dwa, był trzeci, ale odgryzł go ślimak 😦

        Polubienie

          1. Czosnek niedźwiedzi ma korzeń w formie cebulki, coś jak mała cebulka dymka. Kupiłam trzy roślinki w małych doniczkach na targu od ogrodnika. Krzaczkami trudno to nazwać, dwa listki sterczały w doniczce, kształtu listków konwaliowych, ale sporo mniejsze. Na wiosnę każda roślinka wypuściła łodyżkę z koszyczkiem niepozornych kwiatków, tyle że jedną łodyżkę odgryzł ślimak, taki w pasiastej skorupce jak ten na Twoim zdjęciu, listki zjadł w całości. Łodyżkę z kwiatkiem wstawiłam w domu w wazonik. Chciałabym w ogrodzie doczekać się polanki czosnkowej, choćby niewielkiej, ale jak tak tak dalej pójdzie, to nie dożyję.
            Rzeczywiście kwiatki pachną świeżym czosnkiem. W naturze rosnącego czosnku nie widziałam. W Polsce takie polany są w Puszczy Białowieskiej i trochę pod Wrocławiem (może jeszcze gdzieś, ale nie słyszałam). Wiem z fotografii niestety tylko, bo nigdy nie trafiłam, choć w Białowieży byłam.
            Fajnie fotografujesz, szczególnie w tym wpisie podobają mi się zbliżenia detalu.
            Serdeczności.

            Polubienie

            1. w Polce nigdy nie spotkałam dziko rosnącego czosnku niedźwiedziego…albo spotkałam, ale nie wiedziałam, że to to jest to, bo rzeczywiście mocno z wyglądu podobny do konwalii, zwłaszcza jak nie kwitnie. Trzeba uważać, bo konwalia trująca. Nigdy też nie widziałam cebulki, bo u mnie tu wszędzie rezerwat więc nawet zbieranie listków nielegalne, nie mówiąc o wykopywaniu. Ale są tego całe połacie.
              Widziałaś moje zdjęcia kwitnącego czosnku z zeszłego roku? Jak nie to zobacz tu: https://krainatrolli.home.blog/2020/06/01/68-byl-weekend/
              Oraz: dzięki za dobre słowo o fotografii

              Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s