97.

Wakacje w Szwecji się skończyły, młodzież wróciła do szkół prawie dwa tygodnie temu, w związku z czym i dorośli powrócili do swych prac. Istniała więc szansa, że parking na Stenbrott już nie przypomina placu wysawowego handlarza kamperami jak to ostatnio bywało.
Pojechaliśmy w niedzielę. Chmurzyło się, mruczało, ale było ciepło.
Rzeczywiście: kampery były chyba trzy, osobowych też jakoś tak.
Nareszcie – spokój.
W lipcu i sierpniu wszystkie tego typu miejsca przeżywały prawdziwe oblężenie. Na Hindens Rev brakowało raz miejsca na parkingu. Wszystkie atrakcyjne miejscówki były w tym roku oblegane, łącznie z najwyższym szwedzkim szczytem Kebnekaise. To za sprawą izolacji „nieposłusznej” Szwecji.
No, ale wakacje się skończyły. I zaczyna być normalnie.
To zadzwiające jak wraz z nadejściem sierpnia zmienia się kolor światła. Jakby ktoś pstryczkiem przełączał. Światło się robi cieplejsze, bardziej żółte, dźwięki brzmią inaczej, powietrze pachnie inaczej.
Oto widzisz znowu idzie jesień…
Wrzesień… jesień…nie ma na to rady.
Stenbrott był zamglony, więc nie regulujcie odbiorników.

A kilka minut później wyszło słońce i wszystko zmieniło kolory.

A gdy wracaliśmy znowu nadeszły chmury.

I tyle było z weekendu.
Basil już się ze mną i Tosią oswoił. Dokazuje na całego, jest jak przewidywałam: to Tosia się go bardziej boi. Ale pomału zwierzaki ustawiają sobie relacje, ja tylko pilnuję by nikt nie ucierpiał.
Basil jest niesamowitym kotkiem. Strasznie lgnie do człowieka, garnie się do rąk, na kolana. W nocy, gdy zgaszę światło po cichu wskakuje na łóżko, rozrabia chwilę na pościeli – poluje na różne górki i dołki, a potem ukłąda się tuż koło mojej poduszki i zaczyna mruczeć. Ja go głaszczę chwilę po małym czarnym łebku, póki nie zmęczy mi się ręka. Basil wyciąga łapkę i kładzie mi ją na twarzy lub szyi jakby chciał zachować kontakt.
Tosia chrapie, rozwala się, my zwijamy się w kłębki. Gdy się odwrócę: Basil śpi przytulony do moich pleców.
Potem, w nocy wstaje, rozrabia trochę, ale zwykle idzie do „swojego pokoju”.
Rankiem, gdy zaspana idę po kawę wita mnie jego radosne „mrrrrryt”.
Tosia wtedy jeszcze dosypia, czasem leniwie poklepie ogonkiem.
Jesteśmy we troje po całych dniach, ja przy biurku, Tosia pod nim, Basil…różnie, ale w pobliżu.
Fajnie jest mieć tę dwójkę.

10 myśli w temacie “97.

  1. Śliczne to czarne diablątko:) I nie mów mi o jesieni… U nas leje gdzies tak od północy i zimno, a jeszcze wczoraj było 30 na plusie i tak się tym cieszyłam wracając z ciepłych krajów. Pod czaszka tłucze mi się myśl, czy by nie odpalić c.o….

    Polubienie

    1. Diablątko szczerze mówiąc jest dość spokojnym kotkiem. Wcale nie rozrabia tak jak sądziłam, że będzie.
      U mnie jeszcze ciepło, ale od weekndu ma padać.
      Właśnie zobaczyłam, że trzeba zmienić zdjęcie w nagłówku

      Polubienie

      1. Z tym kominkiem to śmieszna rzecz- budując kominek w domu skorzystałam z dofinansowania z Funduszu Ochrony Środowiska, który płacił odsetki od rat. W momencie spłat tych ostatnich okazało się, że nie jest to ekologiczne…

        Polubienie

Odpowiedz na trollatrolla Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s