62. Lek na całe zło (?)

Są takie dni…okresy, że chciałabym zniknąć. Rozpłynąć się w powietrzu i żeby nawet wspomnień po mnie nikt nie zachował, bo istnienie nawet w czyichś wspomnieniach bywa zbyt wymagające…
Ale jestem przecież dorosłą, odpowiedzialną osobą. Nie mogę ot tak sobie, pstryk i zniknąć. Zostawić po sobie różne nieuprzątnięte sprawy, smutnych bliskich, martwiących się gdzie się podziałam, psa i wnuczkę nic rozumiejących.
No to trzeba jakoś przetrwać ten czas i spróbować nie zwariować. Oto silna wola: zapanować nawet nad własnym szaleństwem. Kto jak nie ja? Ja – mocarna, silna i odpowiedzialna…
A że duszy nic, tylko jeden przeraźliwy krzyk…
To słuchawki na uszy, muzyka głośno. Coś ukochanego, coś z ostrym gitarowym brzmieniem, broń boże ckliwe, nie, bo to to jak kamyk w pękniętą szybę. Jedno uderzenie w struny się rozsypujesz.
Czerwony Tulipan, taki jak to… Wykluczone! Zbyt dosłownie!

Buty wygodne, stabilne, ubranie wygodne, telefon w kieszeni, słuchawki w uszach, aparat na szyi i pod pachą.
Wyjść. Iść. Zatopić się w muzyce, skupić się tylko na niej, dać na chwilę odetchnąć wewnętrznemu słuchaczowi, niech nie słyszy już tego wrzasku.
Iść. Skupić się na tym by stawiać stopy: prawa-lewa.




Patrzeć na coś ładnego – kojącego. Zielone, kwietne, niebieskie, migotliwe. Okienko aparatu na oko, bo wtedy widać detal.
Wiatr szarpie kurtką, kołysze trwą, kwiatami, korony drzew tańczą na niebie, przez muzykę przedziera się huk dwóch Jasów, lecą po czystym niebieskim niebie w niezmiennej odległości od siebie, wzrok mimowolnie leci za nimi, maszyny do zabijania a takie piękne.
I nic więcej tylko muzyka, wiatr, słońce i kolory…
Przykucnąć, popatrzeć na świat z innej, mrówczej perspektywy.

A potem nad rzeką zapatrzeć się w błękit rozległy i jak w litweskiej piosence, nic już więcej nie chcieć, nawet umrzeć nie.

A potem opaść na ławkę, na chwilę skupić wzrok na tym co przed sobą

A potem dać się ponieść muzyce, zamknąć oczy, zniknąć na chwilkę, odpłynąć, nie być niczym innym jak tylko słuchem. I tkwić tak aż do uświadomienia sobie, że nie wiedzieć skąd i czemu na twarz wychynął uśmiech. Wtedy można już otworzyć oczy. I wrócić. Być.
Można patrzeć na ludzi i nie czuć nienawiści.
I nie słyszeć już krzyku tylko głos człowieka, który zwykle opowiada historie o ludziach takich samych a innych.

Iść. Oglądać świat wzrokiem człowieka z nagła wyrwanego z ciemności.

8 myśli w temacie “62. Lek na całe zło (?)

  1. Ja lubię np. Highway star Deep Purple albo Toxicity System of a Dawn.AC/DC też jest bardzo dobre. Np. Thunderstruck.
    Ale u mnie ostatnio głównie Mark K na każdą okazję. Teraz jestem zakochana w On every street

    Polubienie

  2. Piękne zdjęcia. Widać wiosnę i można dać się ponieść optymizmowi. cóż kto jak nie my. Nieraz to sobie powtarzam.
    Nie daj się chandrze. Uściski

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s