61. Dlaczego czasem mam dość

Między innymi z takich powodów:

(Tekst pewnie mały, ale da się chyba powiększyć ekran. Generalnie chodzi o to, że pani napisała do mnie w sobotę rano (1 maja) z pytaniami. Postanowiła sobie sama zaksięgować i rozliczyć cały rok działalności firmy. Na wysłanych zdjęciach widziałam numerację dokumentów księgowych i były to cyfry typu 284 czy 287. Z tego wnioskuję, że pani miała nie 3 papierki tylko cały segregator. I żadnej, choćby minimalnej wiedzy o księgowości. A ostateczny termin złożenia deklaracji podatkowej upływał 4 maja. )

I z takich:

Tutaj z kolei żona pana, który mnie zwyzywał za to, że miał zapłacić duży podatek. Żeby było śmieszniej – to nie ja robiłam mu wtedy księgowość, ale z uprzejmości pomogłam wypełnić deklarację dochodową za tamten okres. Mój błąd.
Pan mnie potem nękał groźbami, potem żądaniem dalszej współpracy, potem znowu mi groził a pomiędzy tym wszystkim obrażał.
Lopande bokforing oznacza bieżącą księgowość. A arsbokslut to roczne zakończenie ksiąg rachunkowych.
Oczywiście całą korespondencję z panem i panią mam na mailu.
Do tego wszystkiego radości dopełnia fakt, że pani zwróciła się do mnie dziś. Jakby się odezwała w stosownym czasie pewnie dla świętego spokoju bym jej tę deklarację zrobiła.

A dodatkową przyjemnością jest to, że tam gdzie pracuje Yankie, pracuje matka i brat takiego jednego chłopaka, który z kolei pracuje z eM. W ten sposób Yankie nie może, za przeproszeniem, pierdnąć w pracy, żeby ojciec się o tym nie dowiedział. A ojciec uwielbia robić afery z powodu nagannego zachowania syna…
Zamiast powiedzieć koledze: ty, weź się…Mój syn jest dorosły i nie obchodzi mnie co robi w pracy.

Dziś mogłabym rzucić to wszystko, wyjść, trzasnąć drzwiami i nigdy więcej nie wrócić.

15 myśli w temacie “61. Dlaczego czasem mam dość

  1. Wiesz, rozumiem Cię, bo obecnie mamy w PL tzw. zdalne nauczanie. I ta wymiana maili, pisanie na messengerze czy w dzienniku elektronicznym to jest klasyczne kopanie się z koniem. I jeszcze do tego wymiana informacji z dyrektorem, który jest człowiekiem pokroju pani od samodzielnego rozliczania faktur. Czyli – nie wiem, nie umiem, nie znam się, ale zrobię, wymyslę, a wy radźcie sobie, jak chcecie.
    Sytuacja z wczoraj. Dostajemy zarządzenie, że do 12 maja mamy wystawić proponowane oceny. Taka pierwsza informacja dla uczniów i rodziców. Pracujemy w dzienniku elektronicznym – czyli wstawiam ocenę (jest nawet rubryka „proponowana ocena roczna”) i rodzić już ją widzi. O ile oczywiście zaloguje się na swoje konto. Ale nie. Mamy dostarczyć rodzicom propozycje ocen w formie elektronicznej i … papierowej. Rodzic ma podpisać jeden egzemplarz dokumentu i dostarczyć go do szkoły. Do 12 maja. Na moje pytanie, jak mamy to zrobić, biorąc pod uwagę wszystkie ograniczenia, pan dyrektor odpisuje, że…. mamy dostarczyć wykazy proponowanych ocen do szkoły, następnie rodzice mają przyjść, podpisać jeden, drugi zabrać sobie do domu.
    Ja się pytam – po co ktoś ma przyjeżdżać do szkoły, podpisywać, skoro mógłby tylko odhaczyć w dzienniku, że zapoznał sie i nie wnosi sprzeciwu? Po co ma się narażać na kontakt z postronnymi osobami pani w ciązy, pani z astmą, ze zwłóknieniem płuc? Wreszcie – szkoła jest czynna od 9 do 13, nikt pracujący nie będzie w stanie przyjechać i podpisać.
    I nie wytłumaczysz. I kopiesz się z koniem. I denerwujesz, masz ochotę rzucić wszystko w cholerę, zamknąć laptopa (prywatnego, używanego do celów służbowych), wyłączyc internet – a jakże, prywatny, i dać sobie spokój z uczeniem dzieci i tłumaczeniem czegokolwiek staremu chłopu, który nie ma pojęcia o funkcjonowaniu szkoły….

    Polubienie

  2. Ja też się nie dziwię. W przypadku pierwszej pani dalas przykład wyjątkowej cierpliwosci, ja już chyba bym wcześniej spuściła pania na drzewo. Niestety, umiejętność wczuwania się w syt. drugiej osoby, choc powinna sie ksztaltowac we wczesnym dxiecinstwie, czesto pizostaje niedorozwinieta do późnej starości. I dlatego ludzie maja sekretarki:)

    Polubienie

    1. Ja się ocieram o granice autyzmu, a autystycy podobno mają silne poczucie sprawiedliwości i stosują je zarówno do siebie jak reszty świata. Czyli przestrzegają wpojonych norm.
      A potem się socjolodzy zastanawiają nad zjawiskiem piractwa czy kradzieży rowerów… A to jest dokładnie ta sama zasada: nie kradniesz komuś wiedzy ani roweru.

      Polubienie

  3. Bezczelność – pomyślałam. A zaraz- no tak, Polak na obczyźnie…
    Ja natomiast kopię się z tarczą 1, 2 i 3.
    A może po prostu odbijam. Ponieważ nie mogę skorzystać, co tydzień muszę wypełniać sprawozdanie z czego nie korzystam, a z czego będę korzystać. I jakie są moje propozycje. Dodatkowo dostałam wczoraj ankietę z ministerstwa – 22 strony z terminem do 8 maja i juz dzisiaj dzwonili, czy wypełniłam. Nie dosc, że wysłane w formie spamu, to wiadomości w linkach!! Musiałam grzebać w dokumentach ministerstwa, by się dowiedziec, czy to nie próba przechwycenia danych… z jednej strony przesuwają terminy, bo tarcza- z drugiej zasypują pracą papierkową…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s