57/2020

Tydzień temu Yankie zameldował, że jest chory.
Teraz jest zdrowy. Chorował jak na niego krótko i łagodnie. Został mu już tylko suchy kaszel. Po konsultacji ze służbami medycznymi w postaci koleżanki Adasia oraz przestudiowaniu szwedzkiego medycznego internetu (naprawdę, Szwedzi mają portal na którym są porady medyczne) stwierdziliśmy, że z suchym kaszlem może wychodzić z domu i generalnie wrócić do żywych.
U nas objawów brak póki co.
Nadal nie wiemy czy to korona była czy inna infekcja. Tu by się jednak ten test przydał. Choć z drugiej strony – wiedząc, że ma koronę moglibyśmy np. paść na zawał ze stresu, więc może lepiej nie wiedzieć?
Widzę, że świat powoli, ale sukcesywnie przechodzi od potępiania Szwecji do ostrożnych pochwał.
Ta zaraza odkryła u mnie coś, czego w życiu bym u siebie nie podejrzewała. Stałam się , zupełnie niepostrzeżenie, szwedzką patriotką.
Ostatnio jeden klient z tych napisał „Oni mają u siebie bałagan” , to ten, który utknął w Polsce i nie dostał swojej deklaracji rocznej. Zjeżyłam się i go ofuknęłam, żeby nie pisał bzdur, bo akurat w szwedzkim urzędzie skarbowym to jest porządek. Nie, żebym na polski narzekała. Kiedyś miałam dużo do czynienia z urzędami skarbowymi w Polsce. Z ZUSem zresztą też. I większości wypadków były to bardzo dobre kontakty.
Nie wiem jak jest dzisiaj, ale nadal śmiem twierdzić, że pojedynczy urzędnik niższego szczebla zazwyczaj stara się być pełen dobrej woli, zwyczajnie po ludzku życzliwy, ale czasem zwyczajnie nie może, bo mu ktoś odgórnie nakazuje inaczej. Wyżywanie się na takim z powodu durnych przepisów nie ma sensu. Niezależnie Polska czy Szwecja. Możliwe też, że zwyczajnie wkurza mnie nagminne krytykowanie urzędników. Praca tych ludzi jest niewidoczna tak długo póki wykonują ją dobrze. I wydaje się całkiem niepotrzebna. Moja też się wielu ludziom wydaje.
A wracając do patriotyzmu. Sama się zdziwiłam, że obrusza mnie krytykowanie Szwecji.
…i okazuje się, że po prawie dwunastu latach jednak jakoś wrosłam…
Inna rzecz, że to, co PiS zrobił z Polski, pewnie sprawę ułatwia. Nie ma za czym tęsknić.
Ych…
Pożar Biebrzy złamał mi serce. Widziałam takie zdjęcie: ogień, strażacy i bocian… Myśl o nieprzebranej rzeszy zwierząt różnej maści, broniących swoich gniazd, nawet wbrew instynktowi samozachowawczemu sprawia, że wszystko mnie boli. Tyle nieszczęścia! Tylko dlatego, że jakiś debil jest debilem do kwadratu. To jest ten moment gdy spokojnie mogłabym wziąć udział w linczu, naprawdę.
No nic. Niedzielę trza zacząć.
Wczoraj trochę pracowałam. Dziś nie tykam palcem bo mam stan, że za chwilę wywalę wszystko przez okno.
Wkurza mnie jeden klient, któremu zawsze idzie pod górkę, cały świat przeciwko niemu, podatki mu się mnożą jak króliczki, urzędnicy mu robią pod górkę, klienci są wredni i nie chcą brać faktur…I opowiada mi farmazony o tym, że urząd podatkowy naliczył mu wielkie zaliczki na podatek dochodowy bo lekarz nie dał mu jego zwolnienia do ręki tylko gdzieś wysłał. Lekarz wysłał do ubezpieczeń społecznych, nawiasem mówić, żeby mu oszczędzić kłopotu. Człowiek ten żyje tutaj dłużej niż ja i kompletnie nie rozumie systemu w jakim żyje. Od roku choruje i ja mu oczywiście współczuję w chorobie i staram się pomóc, np. przez prawie rok go rozliczałam i nie brałam za to pieniędzy. W ogóle. No bo chory, nie zarabia przecież…
Jeszcze inny nie otrzymał zwrotu z podatku sprzed roku. I do marca siedział cicho. A teraz nagle, jak granice zamknięte, jak do urzędu się dostać niełatwo, jak skatteverket ma najbardziej zajęty czas w roku, to ten sobie przypomina o swoim podatku. I „złodzieje, gdzie moja kasa”. A konto bankowe pan podał? Konto? Bankowe? A po co? Nie, nie podałem.
Noż…! To jak ci gamoniu ma urząd forsę oddać? Gołębiem pocztowym? Jak w dodatku wyjechałeś do Polski, adresu nie zostawiłeś i korespondencja idzie na adres jaki miałeś w Szwecji.
I mejluję z gościem kilkanaście razy, piszę do skatteverket w jego imieniu, a oni spuszczają mnie na drzewo, bo na maila to oni nie mogą za wiele odpisać, bo cholerne RODO weszło grrr.
I klientka, co nieustannie …
Nieważne. Mam ich dość.
Dziś nie tykam, nie zaglądam, nie chcę nawet powiadomień z maila firmowego. Bezmyślność ludzi czasem mnie przerasta.

6 myśli w temacie “57/2020

  1. A widzisz, czytałam wczoraj wywiad z mieszkającym w Szwecji M.Zarembą-Bielawskim, tu jest
    https://tiny.pl/7mrb5 Jesli nie będziesz mogła przeczytać, to moge go skopiowac, bo naprawde warto.
    On pisze własnie o Szwecji w dobie wirusa i jak to zmieniło jego postrzeganie Szwecji, ale nie tylko.

    Polubienie

    1. skopiuj, proszę, bo ja nie mam prenumeraty, a chętnie bym przeczytała.
      Zobaczyłam tylko początek, o tym, że w Moskwie mają chyba specjalne biuro do publikowania bzdur o Szwecji. W polskich internetach też widuję takie bzdety -o masowym gwałceniu, wprowadzaniu szariatu, strefach wyjętych spod prawa itd…

      Polubienie

  2. Ja tez czasami solidaryzuję się z Włochami. Widocznie potrzeba wstrząsu, żeby się to ujawniło. Korona nie korona najważniejsze, że dobrze. Ja na początku listopada miałam jakiegoś wirusa i czort wie co to. Najważniejsze, ze od tamtej pory jest dobrze. ***

    Polubienie

  3. Zawsze jakoś wewnętrznie kibicowałem Skandynawom, Szwedom również… A dziś bardzo podziwiam ich za odwagę i podjęte ryzyko. Na pewno im (Wam:-) to dobrze posłuży…
    Życzę zdrowia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s