54/2020 Halleberg

Kto pamięta Welon Panny Młodej sprzed miesiąca?
W niedzielę pojechałam popatrzeć na niego jeszcze raz …
Znowu ten sam parking, wybraliśmy jednak ścieżkę na lewo tym razem. Ot tak, żeby zobaczyć Welon z innej perspektywy.
Wszystko kwitło i zieleniało na potęgę, ptaki się przekrzykiwały, świat pokazywał się od swej najlepszej strony.

Jednak zaniepokoiła mnie mała ilość wody w potoku. Brak szumu. Miesiąc temu kilka kroków od parkingu było słychać spadającą wodę.
Gdy podeszliśmy okazało się, że miałam rację.
Z Welonu zostały tylko pojedyncze strzępki… czy stróżki…

Nadal ma jednak w sobie to coś…
Postanowiliśmy wejść na górę, żeby zobaczyć górną część, więc ruszyliśmy ścieżką u podnóża skały, bo eM jak zawsze się uparł, że tam jest przejście i wejście ścieżką w górę (którego nie było). Cóż, eM umie czytać mapy ale często myli strony. I to co np. jest ścieżką skręcającą w lewo wg niego jest ścieżką pod górę. Upiera się przy tym, że nie da mi popatrzeć na mapę, albo mi ją wyrywa, albo macha telefonem. Samą mapę też ma w postaci zdjęcia w telefonie…
Tym razem było mi wszystko jedno. Było ciepło, słonecznie, las piękny, cienisto-słoneczny, kwiatki, ptaszki… mogę iść.
eM się niecierpliwił bo robiłam zdjęcia, Tosia (na smyczy, bo ludzi sporo) się upierała, że bez mamusi to ona nie idzie, a tam GÓRA! CZEKA! IDZIEMY! JUŻ!!! czyli znowu mu się włączył tryb plemnika.
A ja chciałam iść powoli i oglądać…
Dookoła pełno powalonych drzew, omszałych, spróchniałych. Ale były też świeże, efekty ostatnich wichur.

Smutno patrzeć na powalone, lub złamane jak zapałka solidne pnie. Jedyna pociecha, że to natura, a nie jakiś szalony pilarz z żądzą mamony…
A dookoła ścielił się nam kwietny dywan.

Choć pod nogi trzeba było uważnie, bo ścieżka wcale nie taka przyjazna.

EM się wreszcie poddał. Pognał nas w przeciwną stronę, bo zgłupiał do szczętu, i uznał, że mapa jest odwrotnie :D. Na szczęście, nim narobiliśmy kilometrów, okazały się domy i ślepa uliczka.
Postanowiliśmy więc wjechać na górę i tam znaleźć początek Welonu.
Noooo, na takie coś to Tosia ogłosiła strajk, bo jak to już do samochodu??! Już?

Rób co chcesz, ale pies skamieniał.
Ludzie na parkingu zaczęli się śmiać.
– Weź się nie wygłupiaj, ludzie się z nas śmieją – powiedziałam do psa. Na co pies wstał.
Pojechaliśmy.
Wiedzieliśmy dokąd, ale nie wiedzieliśmy jak daleko mamy iść od parkingu. Droga była szeroka, bez cienia, mimo lasu dookoła. Zero wody. W rowach tylko jakieś bagno. Gdzieś była jakaś zamulona kałuża, Tosia na moją prośbę chłepnęła ze dwa łyki, ale wyraźnie z niesmakiem.
Na szczęście zaraz potem drogę przeciął nam potok. Był płytki, ale woda było krystaliczna, dno kamieniste choć ciemne od rdzawego nalotu.
Tosia wlazła, piła, piła i piła. Potem jeszcze około 200metrów ścieżką w lesie i dotarliśmy na krawędź czyli górę Welonu.

EM oczywiście musiał poleźć na krawędź. Ja się zadowoliłam takim widokiem. I takim:

Posiedzieliśmy, wypiliśmy kawę, popatrzyliśmy i powrót.
Było już dobrze po południu, czas był. Tosia już nawet nie protestowała jak zobaczyła samochód.
Ona przez swoje bolące stawy jest mniej chętna do długich spacerów. Woli poleżeć na trawie niż hasać w pogoni za zajączkami czy czym innym.
Na koniec wjechaliśmy jeszcze na moment na Hunneberg bo ostatnio zobaczyliśmy nowy taras widokowy z widokiem na Flo, jezioro i naszą równinę. Jest tam maksymalnie od dwóch lat i zastąpił stoliczki stojące tuż przy krawędzi.
I tak, proszę: oto Kinnekule 124 579 zdjęciu 😉

Wielka woda to oczywiście Wener.
A tu obraz tego o czym mówię, że jeśli sądzicie, że Mazowsze jest płaskie to nie wiecie o czym mówicie. Jak mówię PŁASKO to płasko jak na stole.

To teraz widzicie, że te wiatry to mają gdzie hulać nad równiną Skaraborg.
I taka to była niedziela. Całkiem udana.
To teraz ja wracam do pracy, a wy cieszcie oczy.

9 myśli w temacie “54/2020 Halleberg

    1. Susza jest od początku kwietnia. Najpierw całą „zimę” lało a teraz jak trzeba – nic. Już któryś rok z rzędu. Strach jak szybko opadają wody, które ledwo miesiąc temu wylewały się w koryt.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s