48/2020 Hiob

Bywają takie chwile, że eM wchodzi do domu, a ja od razu wiem, że ma hiobowe wieści.
Mogę siedzieć przy biurku, zatopiona w pracy, plecami do świata, a i tak słyszę i czuję tę grozę otaczającą mego męża.
Mąż wkracza do mieszkania, bo w takich chwilach nie można tak banalnie wejść do domu, należy WKROCZYĆ uroczyście i z namaszczeniem, ostrożnie, żeby tego balonu epickiego cierpienia wiszącego nad głową jak miecz nad Damoklesem nie rozbić o futrynę. Należy z namaszczeniem zamknąć odrzwia, bo zwykłe klepnięcie drzwiami jest wszak też zbyt banalne, zbyt trywialne w takiej chwili. Następnie odpowiednio ciężkim krokiem kroczyć przez przedpokój aż do połowicy swej, która wszak na ślubnym kobiercu ślubowała „w nieszczęściu i chorobie”. I to jest właśnie ta chwila, gdy kobieta owa musi wywiązać się ze swej przysięgi i towarzyszyć małżonkowi swemu w nieszczęściu.
Małżonek wkracza więc w progi pokoju do pracy i pełnym cierpienia głosem zadaje pytanie:
– Masz czas?
A głos jego jest tak nabrzmiały cierpieniem i trwogą, że oczami wyobraźni widzę oczy jego na pół twarzy, a twarz szarą ze smutku oraz barki przygięte jarzmem istnienia.
Widzę to wszystko wyobraźnią, więc nawet się nie odwracam, tylko rzucam przez ramię
– Co się stało? – rzucam nieuważnie, bo znam męża mego a syna matki swej nieodrodnego, znam od lat prawie czterdziestu, więc wiem, jak wygląda bez pytania i patrzenia.
– Muszę porozmawiać z Yankiem, musisz mi pomóc…
….Milczę wyczekująco, klepiąc w klawiaturę…
– …byłem u Tomka…- rzuca mój mąż i zawiesza głos, a w tym głosie brzmi i smutek, i rozpacz, i ból bezbrzeżny, że przez głowę przebiegają mi dwie myśli na raz.
– …??? – milczę na wszelki wypadek, bo nie wiem czy mąż w bólu swym zniesie to, co akurat mam chęć mu powiedzieć, więc milczę i to milczenie jest jak akt łaski- ratuje życie. Jemu.  
Mąż widząc, że nie doczeka się mej reakcji, wzdycha ciężko, wzdycha tak, że gdyby świat miał odrobinę przyzwoitości to na tym westchnieniu ten świat poleciałby co najmniej na księżyc. Wzdycha jak człowiek, który dotarł do kresu wytrzymałości i teraz już pragnie tylko umrzeć, tu i teraz, stojąc w progu pokoju do pracy żony, która wszak przysięgała mu, że będzie z nim ciężar dźwigać, a teraz nie chce go podjąć prostym, ale pełnym emocji pytaniem „CO SIĘ STAŁO?!”. Po tym westchnieniu następuje chwila ciszy, a potem rozbrzmiewa pełen smutku głos męża mego, jeszcze żywego:
-…jak ja nie lubię mieć racji …- jeszcze żywego, bo ani chybi jeszcze pół sekundy i sama go zabiję, niechże to jarzmo świata, niechże ten ból istnienia już go nie dręczy, niechże ja to zakończę raz na zawsze. Jednym, celnym rzutem przedmiotem ciężkim.
Niestety najcięższy na biurku jest telefon, ale ten jest rzeczą kruchą jak ludzkie istnienie i w razie nietrafienia będą tylko szkody, a żadnego pożytku.
– No, co jest?  – pytam wreszcie zniecierpliwiona lekko, maskując zniecierpliwienie nieuwagą, bo nie daj boże by tę niecierpliwość dało się słyszeć w mym głosie.
– Łożysko – szemrze mój mąż wyczerpany do cna ciężarem owej hiobowej wiadomości.
– Tomek w czwartek zrobi, bo mówiłem, że chcemy nad morze w święta jechać…Ale jutro to ja nie wiem jak Yankie do pracy pojedzie… Chyba, że na własne ryzyko…
– No to idź i mu powiedz, po co ja do tego? – pytam. I słyszę jak słaniając się na nogach mój mąż, samotny jak szeryf w samo południe, kroczy do pokoju syna swego by przekazać mu te straszne wieści.

13 myśli w temacie “48/2020 Hiob

  1. Tak… I te wieści, dozowane bezlitośnie, trzeba wyciągać, jak drzazgę wbitą zbyt głęboko… Tulić jednocześnie i głaskać po głowie… Ale nie należy udzielać rad, bo przecież my wszystko wiemy najlepiej. Ja i moja mama. I jesteśmy złe kobiety.
    Ale rozbawiłaś mnie niesamowicie 🙂 jesteś wielka 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s