30/2020

…Kurde. Rok temu o tej porze to był już koniec lutego. A marzec to marzec. Marzec to wiosna, mniej lub bardziej udana, ale wiosna.
Choć u mnie, zgodnie z moimi przewidywaniami, zima przyszła na wiosnę. Wiało i przymroziło. Słabo bo słabo, ale przy wietrze o prędkości 17m/s temperatura -1 zmienia się w zupełnie inną. Posypało śniegiem, który natychmiast stopniał prawie wszędzie, a gdzie nie stopniał zamienił się w lód.
Jak te biedne wczesnowiosenne kwiatki przeżyją, to nie wiem, bo prognoza mówi, że jeszcze co najmniej tydzień takie małego mroziku.
No mówiłam: latem była jesień, jesienią była jesień, zimą była jesień to na wiosnę przyszła zima.
Javla-mać!
Na jednym fecebooku przeczytałam o mieszaniu języków i było takie przekleństwo. To taka szwedzka wersja „szfak”. Jävel – to diabeł po szwedzku i słówko to, użyte w odpowiednim kontekście, zmienia się w naszą damę podejrzanej konduity. Zozo słowa jävel nie wypowie za żadne skarby świata, ale diabeł nie przysparza jej problemów.
Z rzeczy miłych to Yankie w zasadzie powinien się teraz nazywać Roommate czy inny Współlokator. Bo jak mówi przyjaciel Atypowego: skoro płacisz czynsz to twoi rodzice już nie są rodzicami a współlokatorami. Yankie dostał wypłatę za styczeń. Nie powiem, żeby to było dobre wynagrodzenie, jest tego żenująco mało za miesiąc ciężkiej (naprawdę ciężkiej) pracy. No, ale cieszymy się, że w ogóle coś.
Poza tym obejrzałam najnowszą wersję Narodzin gwiazdy.
Nie znam wersji najstarszej, a tę z Barbrą Streisand pamiętam jak przez mgłę.
Ta współczesna jest…nudna. Jak flaki z olejem. Muzyka nie porywa. Miłość nie przekonuje. I nie jest to wina aktorów moim zdaniem. Lady Gaga ma fajny głos – ale muzycznie jest kompletnie nie w mim stylu.
Na Netflixie jest fajny serial: Półbrat na podstawie książki otym samym tytule. U mnie jest on tylko ze szwedzkimi napisami, ale postanowiłam się przemóc i oglądam. Co prawdę co chwilę muszę zatrzymywać i sprawdzać w translatorze niektóre słowa, bo pada tam masa nieznanych mi.
Książkę sobie ściągnęłam z Legimi i mam zamiar czytać ją równocześnie z filmem.
Poza tym czekam na nową zabawkę.
Kupiliśmy odkurzacz wodny do prania i odkurzania z wodą lub bez niej. Nie, nie, nie, nie rainbow, jeszcze tacy bogaci nie jesteśmy. Karcher.
Mus był – bo ten kupiony 6 lat temu ma dziwne narowy: nagle silnik zwalnia, przycicha, przestaje ssać. Rączka się mu ułamała. Znaczy – swoje przeżył. Póki działa to będą dwa. A z tym okrągłym co dostałam od dzieci na gwiazdkę – trzy. Okrągłego nie używam, bo wiesza się na krawędziach chodników, albo odbija o kanty mebli, ale niech sobie będzie. Kto wie, może kiedyś do czegoś się nada?
O zakupie piorącego myśleliśmy już dawno, bo przy psie różne tekstylia szybko wyglądają byle jak.

3 myśli w temacie “30/2020

  1. Ja sobie nabyłam okrągły i po powrocie z pracy puszczam go wolno po domu. Co wciągnie to jego :). A ja mam podłogę z glowy. Przy dwóch psach i kocie, i jeszcze remoncie drogi pod domem, to zawsze jest coś do zassania.

    Polubienie

    1. Wiesz…jest okrągły i okrągły.
      Moja córka ma taki co działa na jakiegoś GPSa i się mu pokazuje gdzie ma odkurzać.
      Mój to taka sobie wersja. Na samej podłodze, nawet z meblami, poradziłby sobie doskonale. Ale ja mam maty wszędzie gdzie się da, bo Tośce się łapy rozjeżdżały i baliśmy się o jej stawy. Krawędzie tych mat czasem się zawijają i okrągły się wiesza. Żeby się nie wieszał trzeba by za nim chodzić i pilnować albo pozbierać maty, które częściowo leżą pod meblami a częściowo są przyklejone, żeby nie latały razem z psem. Itd…za dużo zawracania głowy.
      ech…problemy pierwszego świata 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s