164.

Tosia mi się popsuła.
Od nadejścia zimowych ciemności przestała się znać na zegarku. Już mnie nie budzi o odpowiedniej porze, żebym wstała jak trzeba o 7, wypiła kawę i o 8 poszła z nią na spacer. To nic takiego, ale zaniepokoiło, że chyba się starzeje.
Ale od kilku dni przestała wchodzić na łóżka i kanapy.
Widzę, że chce, podchodzi, postoi, postoi…i odchodzi. Na początku jeszcze kładła lewą łapę i tak, jakby się chwilę namyślała, a potem wchodziła. Potem była już tylko łapa po czym rezygnowała. Teraz już nawet tej łapy nie kładzie.
Dziś w nocy spała u mnie pod łóżkiem.
Nie wiem co się dzieje.
Kilka dni temu zjechała mi po tych cholernych schodach. Mówię cholernych bo nawet dla ludzi są bardzo śliskie. Każde z nas już się na nich kilka razy potknęło, a Tosi się łapki rozjeżdżają. Wychodząc z nią – puszczam ją bez smyczy by szła swoim tempem i przypominam cały czas: powoli, powoli.
Ona to rozumie. Ale i tak ostatnio zjechała, bo eM był na dole i się do niego spieszyła.
Martwię się. Tosia w marciu kończy 5 lat.*
Obserwuję ją. Nie widać by ją coś bolało. Na spacerze zachowuje się normalnie. Choć ostatnio jak jej pozwoliłam się pobawić z młodym goldenem to zrobiła jedno kółko wokół boiska a potem już tylko uskakiwała, lub odbiegała, ale krótko.
Pozwalam jej brykać na piasku na boisku do siatkówki plażowej – zawsze to uwielbiła. Teraz też. Tylko, że więcej na tym piasku leży niż biega.
Zastanawiam się czy brać ją do weta. Wet to straszny stres. Nie jest nauczona, nie dało się jej nauczyć spokoju u lekarza, tym bardziej, że podczas pierwszej wizyty praktykantka źle przycięła pazura, zabolało ją chyba, bo zapiszczała. I tyle było z oswajania psa. Zapamiętała sobie i od tamtej pory klinika to straszne miejsce.
No nic. Na razie obserwuję. Ale martwię się.

To straszne być psem i się starzeć.

* Berny żyją średnio około 8lat, niektóre źródła mówią nawet o 6, ale o tym to ja nawet słyszeć nie chcę. Zgodziłam się na 8, umówiłam się na 8!

10 myśli w temacie “164.

  1. Na stronie schroniska z ktorego przyjechal moj pies:
    ZA I PRZECIW ZA POSIADANIEM PSA/PSOW:
    ZA
    bezwarunkowa milosc,
    niespotykana przyjazn,
    mieszkanie pelne piachu i siersci,
    wezsze lozko,
    oficjany wyprobowacz potraw wszelakich,
    wezsza kanapa,
    goracy koc nawet w pelni lata,
    zarazliwy entuzjazm.
    powod zeby wyjsc z domu,
    niewinnosc
    PRZECIW
    zbyt szybko odchodza

    Polubienie

  2. Nie wiedziałam, że aż tak krótko. Mam westy, suczka ok 10, pies 7 lat plus kot lat 13. Sunię mam dopiero 3 lata, piesia 5, może 6. Liczę, że co najmniej jeszcze parę lat pobędziemy razem.
    Może Tosia się potłukła i po prostu coś ją boli. Skręciła, zwichnęła, zbiła?
    A, jeszcze. Ja moim do żarcia mokrego (bo dostają rano mokre, po południu suche) dodaję: łyżeczkę oleju (aktualnie z ostropestu, wczesniej był z awokado, arganowy), nieaktywne płatki drożdżowe (łyżeczkę) i… tłuczone skorupki z jajek. Skorupki biorę z jajek wiejskich, parzę, suszę i tłukę na proszek. Widzę po mojej staruszce suni, że dobrze na nią działa taka dieta.

    Polubienie

    1. west to West Highland White Terier? One są śliczne ale podbno teriery choć małe to dość waleczne i takie dość stanowcze.Prawda?
      Zapytam weta czy by mozna cos Tosi dawac.Jakies suplementy. Zapytam też znajomych hodowcow bernow co myślą. Tosia dostaje bardzo dobra karme suchą dla psow duzych.
      A tymczasem doszły do kompletu inne dziwne zachowania.Jakby się czegoś bała, jest wyraźnie zdenerwowana…Berny podbno mają skłonnosci do zachowań irracjonalnych … Ale nie jest chora i nie widać by ją coś bolało.

      Polubienie

      1. Tak, West Highland White Terier. Oboje po przejściach, sunia wyrwana z pseudohodowli, dużo by opowiadać. Westy to „sekcja terrierów krótkonożnych” w kynologii, co mnie nieodmiennie śmieszy. Niby śliczne białe niedźwiadki, ale są uparte, lubią dominować, jazgotać…Mój burek potrafi „wyskoczyć” do psa dwa razy większego, zwłaszcza broniąc suni albo pani. A z drugiej strony ma słuch wybiórczy – słyszy tylko to, co chce usłyszeć. Czyli -komendę „wracamy” rozumie dopiero, jak obwącha i obsika obiekt. Koniec i kropka. Słowem, najlepsza opcja to właściciel jako przewodnik stada, bo inaczej wchodzą na głowę.
        Moje psiuny mają wiele zachowań po traumie. Pies boi się piwnicy (ignoruję), biega za przyczepkami, zwłaszcza tymi brzęczącymi (pracujemy nad tym, na razie jeszcze gania jednego sąsiada). Panicznie boi się huku petard, strzelania, ale reaguje agresją – biegnie do korytarza lub pokoju, chwyta w zeby but, dywanik, swoją maskotkę – cokolwiek – i „morduje”. Sunia praktycznie nie widzi – zaćma, ale wypracowałyśmy system spacerów „za nogą” w nowym terenie, w znanym chodzi bez specjalnego problemu „na węch”.
        Moje stwory są bardzo absorbujące, ale co ja bym bez nich zrobiła?

        Polubienie

        1. Julia, oj, rzeczywiście psy po przejściach. Za psie fabryki wsadzałabym do więzienia i wyrzucała klucz. W Szwecji reguluje to prawo: jeden miot na dwa lata, inaczej traci się status hodowlany czyli małe nie mają prawa do rodowodu. Tzn wiem, że w kocich hodowlach są takie reguły. Nie wiem jak w psich, ale zakładam, że podobnie.
          Stwory owszem absorbują, ale i odwdzięczają się za uwagę. Smutny jest dom gdzie po podłodze nie walają się żadne kłaki.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s