146.

Litwini postanowili się pobrać. I poprosili nas na świadków.
I naraz okazało się, że nie mam w szafie ANI JEDNEJ eleganckiej rzeczy, w której mogłabym wystąpić.
Ponieważ był późny wieczór pobiegłam szybko do sklepów internetowych żeby się zorientować co jest na rynku.
Ostatni raz byłam na czyimś ślubie mając rozmiar 36. Teraz noszę 46…w porywach do 48 – zależnie od kroju, bo prócz siebie muszę jeszcze ubrać mój biust.
Oglądałam i…litości.
Wprawdzie odgrażałam się Litwince, że wzorem Szwedek na tak uroczystą okazję założę pod zwyczajową dżinsową spódnice legginsy z koronki i po tym każdy będzie wiedział, że idę na „fest”. Ale -NIE. 6 grudnia może być chłodno a legginsy z koronką kończą się w połowie łydki i nosi się je do sandałów (i nie wyobrażać sobie proszę delikatnych sandałków na szpilce).
No dobra, to był żart.
Zatem poleciałam w internety pobuszować w sklepach.
Wpisałam w wyszukiwarkę fest kläning – sukienka uroczysta, imprezowa i zaniemówiłam z wrażenia.
Poważnie? To w czymś takim Szwedki chadzają na imprezy? Buro, szaro, czarno. Najczarniej. No dobra, rozumiem szwedzki minimalizm, ale bez przesady! No nie ubiorę się na czarno czy buro na ślub, na litość boską! Toż to nie pogrzeb! W dodatku te fasony… Generalnie dominują fasony a la fartuch sprzątaczki, czasem fartuch jest falbaniasty.
Dobra, dodałam XXL do wyszukiwania oraz coctail. Było lepiej, ale tylko na pierwszy rzut oka.
Co się stało z zasadą, że jak odsłaniamy górę to chowy dół i na odwrót?
Naprawdę eleganckie sukienki dla grubych to styl a la świnka Piggy? Kuso dołem, górą obowiązkowy szpic niemal do pasa. No kurde: mleczarnia i tuczarnia w jednym miejscu! I do tego kolory! Nie chciałaś buro? To masz: srebro i cekiny.
Oesuuu… Naprawdę zostaną mi legginy z koronką. Jęknęłam. Ale nie mam dżinsowej spódnicy…Spódnica…Widziałam zasłonowy, ciemnozielony aksamit po przecenie. Mogłabym sobie uszyć taką z szerokim paskiem i układaną. Do tego jakąś ładną białą bluzkę…Zaczęłam kombinować.
Ale nie szyłam sobie spódnic od …10 rozmiarów 😉 Inaczej się wygląda w takiej kiecy jak się ma rozmiar 36 a inaczej jak…nie.
Cokolwiek nie szukałam, wyskakiwał mi jeden adres, który skrupulatnie omijałam. Bo to przecież sklep dla babć. BonPrix. Wreszcie pomyślałam, że sprawdzę. Weszłam. Przejrzałam setki kiec. Były takie sobie, niezłe, ładne i bardzo ładne. No dobra – szału nie ma, ale nareszcie coś z sensem. Nie bure i nie w stylu fartucha sprzątaczki. Proste, z zaszewkami na biust. W ładnych kolorach. W dodatku na zdjęciach były modelki gabarytowo bliskie moim wymiarom a nie jakieś wychudzone wieszaki. Widząc okrągłe buzie, zaznaczone biusty, pulchne ramiona mogłam się domyślać, że talia też odbiega od 56cm.
Wybrałam jedną sukienkę ale w dwóch rozmiarach, bo niemiecka rozmiarówka bywa myląca. W szwedzkich sklepach bywa, że i 50 mierzę, żeby znaleźć miejsce na biust i biodra. W niemieckich bywa, że i 44 jest luźne.
O taką: https://www.bonprix.se/produkt/trikaklaenning-med-meshaermar-petrolbla-949544/

Ciekawa jestem jak będzie wyglądać. Tym bardziej, że z racji tego, że mam prawą nóżkę bardziej, to nie mam w szafie ANI JEDNEJ PARY butów na obcasie. Moje najelegantsze buty to czarne, skórzane, wizytowe trzewiki, na cienkiej podeszwie. Są eleganckie, ale do typowo wieczorowej sukienki wyglądałyby śmiesznie. A ja nie będę kupować butów na jedną okazję. Tym bardziej, że chodzić w takich nie mogę bo mi nóżka nie daje. A do tej sukienki takie buty wraz z ciemnymi rajstopami powinny wyglądać dobrze.

A tymczasem Litwinka mi oświadczyła, że ona ma w szafie ulubioną granatową sukienkę …

27 myśli w temacie “146.

  1. Ból rozmiarów i fasonów znam, bo noszę 44, w porywach 46, czasem więcej – zależnie od sieciówki. Bon prix lubię, bo spodnie mają głębokie, kiece odpowiedniej szerokości itp. Tylko jakość czasem kiepska.
    Sukienka ładna, nawet bardzo. Jak masz duży biust, to powinna dobrze leżeć. No to dobrej zabawy 🙂

    Polubienie

    1. mówisz – głębokie spodnie..? To może sobie coś kupię jeszcze..? Szukam spodni miękkich, z dzianiny jak na dresy ale – żeby nie były dresowe. U nich widziałam kilka fasonów.
      Jakość to w tej chwili bolączka wszystkich sieciówek. Nie-sieciówki bywają lepsze ale ceny zwalają z nóg. Przynajmniej tu w Szwecji.

      Polubienie

      1. Wiem, o co ci chodzi! Faceci mają z takich tkanin szyte joggery. Z wierzchu wyglądają jak jeans, ale to dzianina. Bardzo zazdroszczę mojemu chłopu, bo ma kilka par, nosi do pracy i bardzo sobie chwali. W pasie guma, troczek, głębokie (podobno powinny mieć niżej krok, ale ja bym w to głębokie moje pupiszcze wsadziła…), nogawki z gumką na dole – ale z wierzchu- pracowe portki! W Lidlu w PL ostatnio były z tej tkaniny „normalnie” szyte portki, bez ściągaczy. Oczywiście – męskie. Nigdzie nie mogę takich damskich znaleźć….

        Polubienie

  2. Ech, fajne ciuchy na rozmiary XL i większe…doprawdy konia z rzędem aby znaleźć coś fajnego, babka przy kości nie musi być starą babką, chce też wyglądać trochę lepiej niż na własny pogrzeb…najlepszym sklepem jaki znałam był belgijsko-holenderski M&S Mode, który padł, niestety. C&A jest babciowaty trochę, Pirimark szmatławy ( ale bawełniane koszulki w każdym rozmiarze), Ulla Popken – czasem się trafia ale takie trochę kaszalotowate fasony….. Pewne moje nadzieje budzi KIK – nie ma tego za dużo ale jest. Przynajmniej w Polsce. Życzę sukcesu w polowaniu na ciucha weselnego…:)

    Polubienie

    1. No właśnie w większości sklepów dla rozmiarów powyżej 42 są dwie propozycje: albo jak dziwka albo jak worek. Nie wierzę, że nie można uszyć nic porządnego, nie obrażającego estetyki z miejscem na brzuch/biodra/biust.
      Mam maszynę do szycia, w zasadzie miałam zamiar nauczyć się szyć dla siebie, ale …mam za dużo zainteresowań, ciuchy są na końcu listy ;).
      Kiedyś na jednym forum szyciowym wdałam się w dyskusję na temat szycia. Że nadwaga + monstrualny biust i ciężko znaleźć fason…Babki zaczęły mi podsyłać zdjęcia… I wszystkie jak jedna w zasadzie bazowały na tym samym: głęboki dekolt, cycki na wierzchu i krótko….Wreszcie się zniecierpliwiłam i powiedziałam, że nie o to mi chodzi. Nie mogły zrozumieć „przecież napisałaś, że chcesz się ubierać ładnie”. Noż kurde. Ładnie to elegancko a nie jak barmanka na oktober fest.
      I jak czytam porady stylistów to zawsze to samo: wyeksponuj biust i nogi. Rozumiem, że zwykłe krawcowe myślą jednotorowo ale styliści?
      Generalnie zauważam, że najlepsze gatunkowo i dobrze uszyte są jedynie ubrania robocze i sportowe.

      Polubienie

    1. Nie noszę niczego w czym nie czuję się dobrze – mam patrzeć na siebie w lustrze bez obrzydzenia ale też nie może być, że coś mi objeżdża albo się ciągnie, albo muszę siedzieć lub stać w określonej pozycji. Nie ma opcji. Nie lubię też pokazywać ciała zbyt wiele, więc jak coś ma wg mnie zbyt głęboki dekolt lub jest za krótkie – odpada od razu i nie ma, że przywyknę.

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ja nie wiem czy jest czy nie, ale ją lubię bo fajnie jak zakładasz 44 a nie 48-50 😀 Niby w rozmiarze się nie chodzi, ale dobrze robi na duszę. Jest jeszcze jeden powód dla którego lubię ubrania z Niemiec: mają normalne rękawy. Często teraz jest tak, że mierzę coś w rozmiarze 46-48 i nawet mój biust się mieści…ale ręce nie bardzo, materiał trzeszczy w szwach. A co jak co, ale bicepsa a la Szwarceneger to ja naprawdę nie mam.

      Polubienie

      1. No, ja jestem mała, czyli niska, więc jak cos jest w biuscie dobre, to reszta wisi i powiewa:( a do tego nie uswiadczysz w sieciowce bluzki czy koszuli, która miałaby własciwy wykrój, czyli żeby cały przód nie sterczał, co przy modzie na dłuższy tył wygląda okropnie.

        Polubienie

      2. ikroopka sieciówki właśnie takie są: uszyte jak najprościej, zwykle z prostokąta, bez zaszewek, bez jakiegokolwiek dopasowania do sylwetki – zamiast zaszewek stosuje się różne lycry, które zatrzymują ubranie przy ciele. Większość tych ubrań to worki po prostu. Jak się ma 170cm i waży max 65 kilo to się we wszystkim dobrze wygląda. Szczególnie jak się nie przekroczyło 50lat.
        A jak się nie ma to…to się nie ma.
        Z tym dłuższym tyłem to nie rozumiem o co chodzi. Każdy wygląda w tym jakby albo założył ubranie tył na przód i mu objeżdża albo, w przypadku osób z nadwagą jak ja – jakby ubrał się w za małą bluzkę.

        Polubienie

  3. Zaraz zobaczę co to za sklepy mi tu polecacie.
    Ja z kolei lubię w Polsce sklepy Unisono. Mają inne ubrania niż reszta, całkiem fajne rozmiarówki, w niewktórych fasonach oversize wygląda się dobrze. jedyny mankament to to, że cena nie idzie w parze z jakością. Często są niedoszyte, nadprute, rozłażące się na szwach.

    Polubienie

  4. A ja bym odradzała tę sukienkę. Po pierwsze primo – bon prix jakość ma taką sobie. Po drugie primo – 100% bawełny. To nie będzie dobrze leżało. Polecam Quisque. Mają większe rozmiary, które nie wyglądają jak namiot. Chociaż spódnice jak dla mnie – za krótkie.

    Polubienie

  5. Dzień dobry:-).W bon prix,po prostu trzeba zaryzykować i sprawdzić.Niektóre rozmiary są bardzo zawyżone.Czasem trzeba wziąć rozmiar albo dwa mniejszy niż sami nosimy.Np,nasze 52, to w bon prix może być 48.Szczególnie rzeczy z dzianiny.Kupiłam kiedyś sukienkę i bluzkę sugerując się swoim rozmiarem a w ich, utonęłam:-).Ale wciąż czasem coś zamawiam.Z białych spodni jestem bardzo zadowolona,fason sportowy,mięciutkie i wygodne i dobrej jakości.Koszulki sportowe też można znaleźć zupełnie nie babcine:-).No cóż,trzeba zaryzykować,potem się trochę wie,czego nie tykać:-).Sprawdzić,który rozmiar może być dla nas i patrzeć na ich tabele wymiarów.Parę razy odesłać i potem ma się większe rozeznanie:-).No tom się napisała…:-)Pozdrawiam i życzę udanych zakupów.

    Polubienie

  6. Nie,na pewno się nie znamy.Od niedawna czytam Twój blog i odezwalam się pierwszy raz,trochę doświadczona w kontakcie z bon prix:-).Od dawna czytam blog tzw starej jędzy i tam natknęłam się kiedyś na twój komentarz i zajrzałam:-).U jędzy, komentuję jako lubuszanka,ale agafia jest mi blizsza,więc zaczynam zmiany;-).Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie bloguję.Niestety, bądź stety;-).Czasem miałam na to ochotę ale obawiałam się,że mogą mi wyjść tylko smęty,czy inne rozdzieranie szat.A tego nie chciałam.Ale do niektórych blogów bardzo przywykłam,jakoś mi z nimi po drodze:-)Przez długi czas tylko czytałam,myśląc,że skoro nie bloguję,to jakoś tak nie wypada;-).Ale jak widać,to się zmieniło:-)

        Polubienie

  7. Ubieram się w bonprixie od stóp do głów. Skuteczność… hm… jakieś 10%. Tzn, 90% zamówionych rzeczy odsyłam. Bo jak sobie policzę paliwo na dojazd do dużego miasta, czas, nerwy i te za małe przymierzalnie… NIE! To już wolę zamówić dwa rozmiary w czterech fasonach i odesłać… (mam odłożoną awaryjną kasę na taką okoliczność…)
    Mam wrażenie, że mamy podobne figury, rozmiar 46, biust i brzuch, w miarę niezłe nogi… Już obczaiłam, że najlepiej wyglądam w sukience typu niezbyt obcisła tuba, do kolan lub lekko za. Żadnych układań, falbanek, tiulów i kloszy. A bonprix takie ma 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s