145. Najlepszy prezent – skarpetki.

Przedwczoraj Tosia się pochorowała. Ale jak! Biegunka, wymioty… Gdy po raz kolejny wyprowadziła mnie z domu, było już ciemno. Nie chciała za żadne skarby świata do domu. Kładła się na chodniku jak tylko skręcałam w tym kierunku. To chodziłam z nią dookoła myśląc, że jest chora i może tego właśnie potrzebuje. A potem przykucnęła i wylało się z niej. W świetle latarni wyglądało bardzo krwawo.
Kolana mi zmiękły.
Tosia sama pociągnęła do domu.
Leżała potem koło kanapy i Pańcia. Nie zaczepiała, nie zaglądała do kuchni „co robisz i daj kawałek”. Spała.
Potem przyszła do mnie, kazała się przytulić i znowu spała.
Ona spała. Ja nie mogłam. Zastanawiałam się czy lecieć do weta z rana czy jeszcze poczekać, skoro mija już kilka godzin bez sensacji. Leczyć czy dać psu spokój, nie stresować jeszcze bardziej? Z całej siły opierałam się chęci wpisania w googla „krwawa biegunka u psa”.
Zasnęłam chyba około drugiej.
eM wychodził do pracy przed piątą i obudziłam się. Tosia zażyczyła sobie spaceru. eM ją wziął, ale jak wrócili to okazało się, że tylko siku chciała. Położyła się z mną. I tak sobie drzemałyśmy aż się zrobiła dziesiąta! Zwlekłam się z łóżka z myślą, że trzeba psa na dwór, a potem zadzwonić do weta. Poszłam do łazienki. A jak z niej wyszłam zobaczyłam mojego psa, całego szczęśliwego, wymachującego radośnie ogonem, z paszczą udekorowaną moimi skarpetkami. Prezent mi przyniosła!
I wiecie co? To był prezent roku!

7 myśli w temacie “145. Najlepszy prezent – skarpetki.

  1. To ulga, może psi żołądek szybciej radzi sobie z problemami niz nasz?
    A co do skarpetek, to nie pierwsza Tosia wie, ze to świetny prezent, wszytko zalezy od okoliczności 😊 Byćcie zdrowe, jak to mawiają 😉

    Polubienie

  2. te skarpetki to takie wizualizacja względności.
    Skarpetki były moje. Mogłam się wkurzyć, że znowu mi ukradła i będą obślinione.
    Były stare, a ucieszyłam się jakby mi brylanty spod ziemi wykopała.
    No i to jest to o czym mówię: kradnie mi kapcie, elementy garderoby…ale nie chcę się o to wściekać, bo wiem, że przyjdzie taki dzień, że już tego nie zrobi…

    Polubienie

  3. Dokladnie, przyjdzie taki czas, ze pewnych rzeczy nie bedzie juz robic …. Ja jestem teraz juz w tym czasie, kiedy moje ‚chlopaki’ pewnych rzeczy juz nie robia … Chociaz z Rufusem to jest dziwna historia, bo on pewnych rzeczy juz nie robi, ale od ostaniej choroby zaczal robic takie, ktorych wczesniej nigdy nie robil …
    A Miniek, on juz pewnych rzeczy poprostu nie robi i nigdy ich juz robil nie bedzie … Leczenie daje efekty, ale to jest takie leczenie, ktore trudno leczeniem nazwac, bo na jedno pomaga, a na drugie szkodzi …. No coz, „starsoc bogu nie wyszla” … Teraz cieszymy sie kazda chwila, chociaz czasem smutno ….
    A Toska, rewolucje miala i dobrze, ze szybko sie to skonczylo 🙂
    A prezent Ci dala zeby pokazac, ze juz jest OK 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s