143.

Dziś na spacerze znowu zaczepiła nas pani, że piękny pies i cudny i ona zna, bo kiedyś miała i że to najlepsza rasa na świecie.
Tośka natychmiast uznała, że skoro tak to znaczy, że może już mnie nie słuchać i generalnie robić to, na co ona ma ochotę ignorując fakt, że na drugim końcu smyczy jestem ja.

Ten pies mnie nigdy nie przestanie zaskakiwać…
Wieczór. Robię sobie sobie kanapki. Tośka stoi koło mnie, nos w górze, węszy i całą sobą demonstruje konanie z głodu.
Kompletnie nieuważnie, nie patrząc na psa mówię
– Tosiaaaa…ale ja tu tylko pomidora mam, a ty nie lubisz.
W tej chwili kątem oka widzę jak pies odwraca się i wychodzi.

Albo Tośka ukradła mi kapcia żadna nowina. Czy może to skarpetki były…? A tak zdjęte ciepłe skarpety, zwinięte w kulkę, leżały na krześle. Tośka trzyma je w zębach, pufa jak Lord Wader i mnie szczuje.
„Zobacz co mam, zobacz co, goń mnie”.
I spokojnie zwiewa do eMa. Ja za nią. Tośka okrąża stoliki przy kanapie i zza nich pokazuje mi paszczę ze skarpetkami. Jak krok do przodu -ona hop na kanapę do Pańcia. Pańcio chce wziąć skarpety, ale Tośka robi unik. Teraz to już i Mama i Tata się bawią, ale fajnie! Chwilkę się bawimy wreszcie eM mówi do tośczynego ogona:
– Zostaw te skarpety, chodź lepiej do mnie…
Na co Tośka wypluwa skarpety i idzie do Tatusia.

I tak co chwila coś.
Mówię: nie rwij tej plastikowej torby nażresz się plastiku…Nie rozumie, no nie rozumie pies ani jednego słowa. Nie rusz tego pańciowego plecaka, tam nic dla ciebie nie ma. Naprawdę musisz zawsze pod nogami…I różne inne takie uwagi. Pies NIE ROZUMIE.
A za chwilę leży na kanapie za moimi plecami i robi toaletę mlaszcząc przy tym niemiłosiernie. A ja akurat sprawdzam jedno konto księgowe, nic mi nie gra, sprawdzam cyferkę po cyferce, czas mnie goni, stresuję się, wyłączyłam nawet Marka, a tu to okropne mlaskanie!
-Tośka, żebyś ty wiedziała jak mnie wkurza to twoje mlaskanie! Musisz teraz?! – mówię zirytowana nie odwracając się do psa. I w tym momencie cisza. Odwracam się. Tosia patrzy na mnie chwilkę, potem schodzi z kanapy i idzie do sypialni.

Ustaliliśmy już, że to nie jest tak, że ona nie rozumie. Ona rozumie wszystko. Absolutnie każde jedno słowo. Tylko zazwyczaj nie zawsze się z tym liczy.

6 myśli w temacie “143.

  1. Moje psy podobnie, nie liczą się i cały czas chcą aby się nimi zajmować. Roleks jak chce coś ode mnie to drapie pazurami i klepie łapą. Doksia bardziej dostojna, nie narzuca sie. Cały czas chodziłyby na spacery i jadły. Reszta jakby mniej interesująca:)

    Polubienie

    1. Rozpuszczone te futrzaki, nie? Ale przecież po to je mamy – żeby je rozpuszczać, pieścić, czochrać, znosić fochy i różne takie…W tym cała radość. Zwłaszcza jak się miało już kilka zwierząt w życiu i się wie, że przyjdzie taki moment…
      Patrząc na Tośkę, jak mi kradnie kapcie czy skarpetki, śmieci znalezioną gdzieś chusteczką czy torbą, kiedy znowu muszę ją omijać gdy się bardzo spieszę, gdy już-już zaczynam się irytować i mam zamiar fuknąć, wtedy sobie przypominam, i złość mi mija i zaczynam się śmiać.

      Polubienie

  2. Oczywicie, ze rozumie, ale to nie znaczy, ze musi robic jak Ty chcesz:)

    Kociara jestem straszna; kiedys kupie dom i bede miala koty… moze nawet jednego psa; poa tym obserwowanie wierzakow jest lepsze niz ogladanie seriali. Kiedys mieszkalam chwile u siostry, ktora wtedy 3 koty miala; czasem dzwonila z pracy z pytaniem co robie, odpowiedzi byly typu: futrzaki zabawiam lub podgladam jak sie bawia; czytalam, gdy spaly:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s