137

Poszłam do sjukgymnast. But człapał mimo, że go porządnie zasznurowałam. Lewy nie. Tylko prawy. Mam wrażenie, że człapanie ma związek z dopasowaniem buta do stopy. W lewym dociągam mocno sznurowadła. W prawym nie jest to możliwe bo jeśli ściągnę mocno, zwłaszcza na grzebiecie stopy po kilku minutach stopa będzie boleć jak cholera i nie przestanie przez dłuższy czas nawet jak te sznurowała poluzuję.
Żeby było weselej zaczęło padać. Już widziałam oczami wyobraźni jak jadę pięknym ślizgiem.
W mieście całe lato wymieniają kable. Nie wiem elektryczne czy internetowe – wymieniają w każdym razie. A potem na rozorane chodniki kładą nowy asfalt. Tak, tu prawie wszystkie chodniki są asfaltowane. Pewnie to taniej niż układać płyty. Tylko ten asfalt jest inny od starego:przede wszystkim jest czarny a nie szary. A poza tym wyraźniej odznaczają się granulki asfaltu, a co za tym idzie powierzchnia nie jest jednolicie spójna tylko pełno w niej małych dziurek pomiędzy kulkami. Już jakiś czas temu odkryłam, że czarnego asfaltu zimą unikać trzeba jak ognia bo wystarczy odrobina wilgoci i minusowa temperatura i jedzie się jak na gładkim lodzie. I nie pomogą na to ani kamyczki ani kolce na butach. Kolce spełniają rolę gdy lód jest grubszy, na takim cienkim niczego to nie daje. No i kolce są ciężkie.
To dlatego nienawidzę zim w Szwecji bardziej niż czegokolwiek na świecie. Zaliczyłam w ciągu ostatnich kilku lat kilka spektakularnych upadków i cud boski, że jeszcze się nie połamałam, choć kolano może mi dokuczać między innymi z tego powodu.
Ad rem. Czyli do brzegu!
Deszcz przeszedł w parze ze zwyżką temperatury. Minimalną, ale zawsze więc ślizgawka mnie ominęła.
Markus uznał, że na jedną wizytę to on ma czas na jeden problem (przecież pisałam, że mam dwa!) i że zaczniemy od głowy. Smyrał, gniótł, miział, uciskał. Momentami to nawet przyjemne było…ale ja nie znoszę jak mnie ktoś dotyka więc kamieniałam i mimowolnie napinałam wszystko co się napiąć dało. Zaprowadził mnie potem do salki gimnastycznej i pokazał ćwiczenia.
No i tu mamy problem. Bowiem ja nie umiem kontrolować mojego ciała. Kompletnie go nie czuję. On mówi i pokazuje: prawa ręka prosto, do przodu, lewa łokieć przy boku i ciągniesz do tyłu utrzymując rękę na tej samej wysokości. Głową wiem. Ciało robi co chce. Odstawia łokieć, ciągnie rękę w dół.
Muszę wzmocnić mięśnie….Stop. Muszę zbudować mięśnie na plecach. To ma pomóc na bóle głowy. Słabo w to wierzę – bo bóle głowy o nieznanym podłożu towarzyszą mi od zawsze. A jak mówię od zawsze to znaczy, że od zawsze. Jedno z moich najpierwszych wspomnień jest jak boli mnie potwornie głowa i próbuję na niej stanąć bo myślę, że wtedy przestanie. Potem się okazało, że miałam szkarlatynę i ogromną gorączkę. A wtedy jako dziecko byłam o wiele sprawniejsza niż teraz.
Tylko ta koordynacja i świadomość ciała…
Poszarpałam się trochę z gumą. Potem kazał mi stanąć przy ścianie, płasko i wciskać głowę w ścianę.
Z tych ćwiczeń rozbolała mnie głowa…Nie żartuję. W dodatku nie umiem jednocześnie ćwiczyć i oddychać. Zawsze wstrzymuję oddech przy wysiłku. Najbardziej podobają mi się ćwiczenia gdy mówią „wdech-wydech”. U mnie zawsze idzie na odwrót. Jakbym się nie starała to wydech robię zawsze tam gdzie powiannam powietrza nabierać. To dlatego nienawidzę ćwiczeń. Bo męczę się, duszę a po nich czuję się obolała i zmęczona nieludzko.
Mam dwa tygodnie na popracowanie z gumą. …Już to widzę.

10 myśli w temacie “137

  1. A próbowałaś kiedykolwiek ćwiczyć jogę? To też wymaga trochę koordynacji, oddychania, ale da się tego nauczyć- mówię na własnym przykładzie (legendarne- tu skręć w lewo. -Ale które lewo???). A joga czasem robi cuda

    Polubienie

  2. akurat które lewo to ja nie mam problemu. Jogę próbowałam, ale poddałam się właśnie na tym „zrób coś tam- wdech, zrób coś tam -wydech”. Zawsze mam odwrotnie. No i nie umiem ruszyć ręką czy nogą tak jak pani pokazuje.

    Polubienie

  3. Fizjoterapia! Jak super! Ja bym sobie pochodzila;)
    Teraz dzieci z takim czymś wysyłają na integrację sensoryczna – żeby właśnie koordynować czucie z ruchem. I każą im spać pod ciężka kołderką 😉 A może powiedz to panu, to da ci jakieś ćwiczenia na te integracje? To by ci mogło pomóc tak ogólnie.

    Polubienie

    1. noooo, za ciężka kołderkę to ja bym się nie pogniewała…A fizjoterapia wcale nie jest taka fajna. Bo widzisz człowieka raz, on ci pokazuje ćwiczenia a potem to jedziesz sama w domu. A kto ma w domu salę gimnastyczną z lustrem, barierką żeby zawiesić gumę, ławeczką i czym tam jeszcze?
      Robisz ćwiczenia, ale nie wiesz czy robisz dobrze bo siebie nie widzisz, a nikt ci przecież nie powie. I robisz tak jak ci się wydaje, że prawidłowo powinnaś.
      No ale czytam w internetach, że same ćwiczenia pomagają na tę integrację sensoryczną.
      Tylko jak ćwiczyć i się przy tym nie udusić. Wot zagwozdka

      Polubione przez 1 osoba

    1. co ty..jakie kwiczy. Ona nie żyje więc nawet kwiczeć nie może ta integracja…
      Hm…może dlatego nie mogę się nauczyć prowadzić samochodu, i ze wszelkimi sportami byłam na bakier całe życie nie mówiąc już o tańcu

      Polubienie

      1. A na huśtawce lubisz się huśtać? Jak z wchodzeniem po schodach? Np na wieżę we Fromborku wejdziesz i zejdziesz? Co z jazdą samochodem ? Staniem na jednej nodze/ na jednej nodze z zamkniętymi oczyma?

        Polubione przez 1 osoba

  4. Na huśtawce? Lubię ale nie mocno i nie długo bo mi się niedobrze robi.
    Po schodach wchodzę normalnie. Ale z zadyszką. ALe wchodzę noga za nogą.
    Nie wiem ile ma pieter wieża we Fromborku. Ale …wejde zapewne wszędzie to tylko kwestia czasu.
    Z samochodem? Mam za dużo pedałów, za mało rak i nóg, w dodatku każda kończyna ma robić co innego a jeszcze muszę w odpowiednim miejscu pamiętać, że tu coś noga na inny pedał, tu biegi…Strasznie to skomplkowane, prawa jazdy nadal nie mam. Poddałam się.
    Stanie na jednej nodze…dawno nie stałam, nie mam pojęcia. A co?

    Polubienie

    1. To są takie, nazwijmy to, testy przesiewowe dla osób, u których podejrzewa się zaburzenia integracji sensorycznej. (Piszę na małym laptopie, wybacz, jak literówek nawciskam).
      Tak mi przyszło do głowy. Wiele Twoich dolegliwości może być spowodowanych niewyhamowanymi odruchami pierwotnymi. Jest coś takiego, co nazywa się metoda integracji odruchów Sally Goddard Blythe. Robiłam kiedyś kurs. Jest to zestaw cwiczeń, które należy powtarzać, by „wygasić” odruchy pierwotne. W sumie…. taka trochę joga, bo ćwiczenia wykonuje się powoli, dokładnie i trochę męczą. Mam to w wersji dla dzieci szkolnych, ale myślę, ze dorosłemu też nie zaszkodzi.
      I tak się teraz zastanawiam – gdzie ja posiałam książkę z kursu??

      Polubienie

      1. hm…popatrzę na tę Sally. Tak czy siak chyba jednak muszę zacząć coś z sobą robić bo im jestem starsza tym bardziej ofermowata. Potrafię przewrócić się na kablu, który widziałam z daleka i wiedziałam, że muszę ominąć.
        Z młodości pamiętam taki tekst od kuzynki „Patrzę, idzie dziewczyna taka jak ty. Ale w sukience. Kaśka w sukience? To nie Kaśka. Na co Andrzej (mąż kuzynki): zobacz jak się potyka, oczywiście, że to Kaśka”

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s