135. Poniedziałek

Nie macie wrażenia, że świat ludzi pracujących jest jakoś tak durnowato urządzony?
Kto wymyślił, że praca ma się odbywać przez 40 godzin w tygodniu, a po 5 dniach ma nastąpić wolne?
No tak, kto? Ford. Taki był dobry, ludzki pan? Eeetam…chodziło mu to, żeby jego pracownicy wydawali zarobione u niego pieniądze…najlepiej u niego. Czyli żeby kupowali jego samochody.
Owszem, wtedy, na początku XX wieku był to pomysł naprawdę rewolucyjny. Ale dziś??
Nie lubię pięciodniowego okresu pracy. Wolałabym by było to okresy co najmniej dziesięciodniowe…Och, nie, nie jestem pracoholikiem. Problem w tym, że mam kłopoty ze skupieniem się na jednym zadaniu. Ale gdy już ten stan skupienia osiągnę to mogę pracować i pracować. Byle mi tylko nikt nie przerywał.
W systemie takim jaki jest teraz efektywnie pracuję przez zaledwie trzy dni w tygodniu. Bo w poniedziałek to się jeszcze ziewa, jedną nogą jest poza pracą, jeszcze człowiek się za minionym weekendem ogląda. We wtorek forma wzrasta, człek się bierze ochoczo do pracy, pracuje przez środę i czwartek. We środy i czwartki pracuję najefektywniej, mam najlepsze pomysły i łatwiej rozgryza mi się zagadki. Aż przychodzi piątek.
Wszyscy kochają piątki, co nie? Rzecz w tym, że np. mój mąż w piątki kończy pracę już o 13. Wraca do domu i…się zaczyna: a nie wiesz, czy…a słuchaj… a z psem to nie…? ojej, ojej, pracuj, już ci nie przeszkadzam.
Pies się zapiera łapami przed spacerem bez pańci ukochanej, córka wpada na pogawędkę, syn wychodzi z gawry pogadać z siostrą, w chałupie robi się hałas, zamieszanie…nie ma mowy o skupieniu.

Jak pracowałam na etacie to z kolei w piątku około południa atmosfera po cichu się rozluźniała, ludzie zaczynali gawędzić, snuć się, parzyć kawę, zwierzać się planów weekendowych.
A ja i tacy jak ja, pół dnia pracy spisywali na straty.
A gdyby tak był system dziesięć dni pracy + cztery dni odpoczynku? Czyli cykle czternastodniowe? Mnie by odpowiadało.
A wam?
A może macie inne pomysły na to jak powinien wyglądać czas pracy?

8 myśli w temacie “135. Poniedziałek

  1. Cztery plus trzy 😛 cztery dni pracy, trzy odpoczynku 🙂 To moj system idealny. I ilosc godzin max 6 dziennie. I tak majac do dyspozycji w pracy 8-10 godzin reszta ucieka na glupoty… na kawki, papieroski, pogaduszki o d…. maryni. To ja wole przyjsc na 6 h, solidnie zrobic swoje i wyjsc. No, na 6,5 h z przerwa na sniadanie czy obiad i toalete 🙂 2 dni weekendu to dla mnie za malo. 1go dnia schodzi ze mnie zmeczenie, robie zakupy, zajmuje sie domem, odsypiam. Drugiego mam wiecej sily i luzu, a tu zaraz koniec weekendu, robi sie nerwowo. 3ci dzien dalby mi prawdziwy wypoczynek:) ew. czasem mozliwosc tez wyjazdu, bo juz na 3 dni to calkiem ok.

    Nigdy nie chcialabym pracowac w systemie 12-godzinnym lub 24-godzinnym, brrrr. Tak samo nie – 10 dni pod rzad! Padlabym na nos, niedosypiajac, nie jedzac, nie gotujac, nie piorac. Weekend jest mi bardzo potrzebny po tylu dniach pracy 4-5 – zeby zrobic cos dla siebie, bez pospiechu. Zeby odespac. Zeby pomyslec o tym, ze zycie bez pracy jest bdb!

    I popieram, ze piszesz wpisy zahaslowane. Twoj blog i Twoje prawo do prywatnosci. Za mocno bezczelne uwazam domaganie sie zeby takie haslo dostac, jesli sama go nie dalas. No ale zawsze jakies, pardon, chamy sie znajda ktore chetnie wlazlyby z buciorami nawet tam, gdzie wyraznie ich nie chcesz. Tez mam takie doswiadczenia. I nauczylam sie byc rowniez twarda i dobitna w takiej sytuacji oraz bardzo mocno bronic siebie.

    Podczytuje. Juz dluzej.
    Issa

    Polubienie

    1. Cześć Issa.
      No, pracować 12 lub 24 godzin jednym ciągiem to jakaś bzdura jest. Nie chciałabym.Ale też nie chciałabym pracować w trybie zmianowym z nocami włącznie. Przy moich kłopotach ze spaniem pewnie kompletnie bym nie sypiała…
      Jeśli sama coś piszesz to podeślij linka. Lubię znać moich „czytaczy”.

      Polubienie

      1. Pisalam lata temu. Teraz nie pisze. Pisanie porzadkowalo mi mysli, ale pod koniec pisalam wlasnie zastrzezonego bloga. I coraz bardziej ograniczalam liczbe czytajacych. Bo pisac o niczym nie umiem. Uznalam, ze jednak nie chce publikowac moich prywatnych mysli, spostrzezen. I nie chce by je ktos (nawet zyczliwy) komentowal. Jakos od tamtej pory nie mam pomyslu na powrot. Ale nadal lubie czytac blogi, to troche jak powiesc w odcinkach, tyle ze dotycza czyjegos prawdziwego zycia. Czesto wolniej czytam ksiazki, niz blogi. B lubie:)

        Polubienie

  2. Ja pracuję „zadaniowo” czyli jak mam robotę to i często robię też w weekendy, czy wieczorami. Ale jak nie mam nic istotnego to zwalniam tempo. No ale ja pracuję w placówce „naukowej” a na swoim to taki model by nie wypalił. Aktualnie mam 3/4 etatu i piątki wolne i emeryturę. I wiem, że żyję….

    Polubienie

  3. Dla mnie też 4+3. i 6 godzin pracy. Ale i tak pracuje często i 10-12 godz dziennie, tylko jak Milagros – czasem muszę, a czasem mogę odpuścić i po 2 godzinach wykładów robię sobie wolne. Bo tak czuje. Najbardziej cenię możliwość regulowania samemu czasu pracy – jak jest słońce to chce moc wyjść, a nie siedziec wyrabiajac dupogodziny. Najgorsza wersja – od 9 do 5. Codziennie. W dodatku do 10 rano w ogóle nie myślę, za to dwa dni w tygodniu kończę wykład studentów wieczorowych o 21.30 i jak dla mnie ok, rzadko jestem zmeczona. 10 dni pod rząd by mnie zabilo;)

    Polubienie

Odpowiedz na kaas282 Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s