126

No tak zimnego piździelnika października to ja tutaj nie pamiętam.
W nocy spada co najmniej do zera, choć dzisiaj było na pewno poniżej zera, bo wszystko dookoła białe. W dzień, mimo, że słońce nie jest o wiele lepiej. Temperatura niska – 6stopni w mieście, za miastem na Kinnekule (tam zawsze jest zimniej) 3-4. Ale wieje z północnego wschodu lodowatym wiatrem, więc odczuwalna jest jeszcze niższa choć wiatr nie taki mocny. Tutaj potrafi naprawdę wiać.
Żółto jest wszędzie i coraz więcej łysych drzew w mieście.
Udało mi się w piątek i sobotę przespać noc całą, więc o 5:30 byłam już wypoczęta. Siadłam do roboty – zrobiłam więcej niż w inne dni.
Co za cholera nie daje spać?
Mam nad głową półkę. Znaczy nad łóżkiem. Na tej półce lampka, kwiatek z gatunku tych co dobre w sypialni, tam odkładam książkę którą czytam przed snem, tam oba czytniki tam zwykle leżą, poza tym leżą tam leki, które biorę każdego dnia, jakiś żel na obolałe stawy…No, takie rzeczy, które potrzebne są każdego dnia, ale nie mogą leżeć na stoliczku, w zasięgu Tośkowej paszczy. Tośka niszcząca nie jest, ale jak idę do sklepu i wracam po całym życiu 10minutach to Tosia się cieszy okropnie i przynosi mi prezenty. Zazwyczaj są to: jeden kapeć, ukradziona z kosza na pranie część garderoby, chusteczki higieniczne, ścierka do okularów oraz wszystko co znajdzie a co da radę wziąć do paszczy.
Poza tym Tosia uwielbia gryźć plastik, zwłaszcza który czymś interesującym pachnie. Moja pomadka do ust jest NIAM-NIAM! Nie zliczę ile mi już rąbnęła … No. To dlatego wiele rzeczy ląduje na półce.
Kiedyś jeszcze leżał tam tablet. Bo czasem w łóżku gram w karty, albo z kimś gadam. Ale w Poznaniu, gdy którejś nocy NIE nawiedził mnie znajomy ból głowy, zastanowiłam się co było inaczej…I odkryłam, że tablet leżał daleko od łóżka. Następnego wieczoru znów odłożyłam go daleko. I ból głowy nie wrócił.
Od tamtej pory tablet leży w „gabinecie”. A ból głowy, ten specjalny, umiejscowiony w jednym punkcie – nie wraca. Może przypadek. A może jakiś pole magnetyczne albo co…
No więc zastanawiam się czy owa półka mi nie szkodzi na sen.
Hm…
A resztę to opowiem pismem obrazkowym.
Bo byliśmy w sąsiednim miasteczku na festiwalu światła. Mimo szeroko zakrojonej akcji informacyjno-werbującej pojechaliśmy we dwoje. Co z tymi ludźmi jest nie tak? Każdy mówi, że chętnie wyjdzie z domu, ale jak zapraszamy…to zawsze coś. Nie-to-nie.
Było zimno jak nigdy!
I fajnie jak zawsze 😀
O:

Były smoki,
Czarownice w lesie duchów…
Był namiot z muzyką celtycką…szkoda, że nie mieliśmy w planach zostania dłużej
No i były kolorowe światła rozmieszczone malowniczo nad rzeką Nossan.
A zmrok i światło …
oraz sztuczna mgła dają naprawdę fajne efekty.

10 myśli w temacie “126

      1. Ogrzewanie jest tylko gaz drogi i Włosi maja nawyk oszczędzania. I na dworze cieplej, to tam się siedzi przed domem. 😀 Zima rzeczywiście trwa krótko. W lutym już przedwiośnie a w listopadzie ” lato San Martino”. Coś jak nasza ” złota polska”. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

    1. My w zasadzie nie lubimy imprez masowych. Ten festiwal światła odwiedzamy regularnie, ale tylko ten odcinek spacerowy. Dalej, już za rzeką, za mostem jest scena, na niej szwedzka wersja „disco polo” czyli szwedzkie hop-dziś-dziś, piwo, nawaleni ludzie…to już mniej fajne.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s