115. Whoop de doo

Odpowiedziałam. Grzecznie i w zachęcającym tonie zaproponowałam nowy początek. Wprawdzie nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody, ale…może to już inna woda. Minęło lat tak wiele.
Zatem poznajemy się od nowa, na razie pisemnie.

Whoop de doo

Byłam na badaniach tydzień temu, dziś miałam wizytę u pielęgniarki.
Wesoło…
– Porozmawiamy o twoim wysokim ciśnieniu – zaczęła.
Wytrzeszczyłam oczy.
– Ale przecież nie mam wysokiego.
– No tak, bo bierzesz tabletki.
– Nie biorę! Nie potrzebuję ich.
– Ale jak masz wysokie ciśnienie…
– Ale ja mam prawidłowe. Twój kolega tydzień temu mi mierzył i mówi, ze jest w porządku. Sama w domu czasem mierzę jak bardzo mnie boli głowa i zawsze mam w normie. Sama sprawdź zresztą
Popatrzyła na mnie. Wreszcie w mój dziennik. Złapała mnie za rękę.
– To sprawdzę puls…
– Proszę. Ale wiesz – jechałam tu na rowerze a potem się stresowałam w recepcji bo kolejka…
– A nie masz problemu z oddychaniem? A w piersiach cię nie boli? A jak trenujesz? Nie trenujesz… A, z psem co dzień co najmniej pół godziny, no bardzo dobrze. To nie wiem po cię tu przysłali, bo wszystkie wyniki masz dobre.
– O! Nawet CRP? Żadnej infekcji? Jestem zdrowa i nie mam raka? – ucieszyłam się.
– No, tego to nie mogę zagwarantować, ale wyniki masz dobre.
No fajnie. Tylko czemu ta głowa boli każdej nocy? I już tabletki nie pomagają. Za tydzień spotkanie z doktorem. Niestety doktor Ameer co znaczy, że z Bliskiego Wschodu. On będzie kiwał głową i powtarzał jak katarynka, że nic mi nie jest, a na ból zaproponuje mi znowu super ekstra mocny lek: PARACETAMOL 1000mg czyli to samo co dwie tabletki apapu. To jest bardzo poważny lek, ajajaj! Gdyby nie szkodził na wątrobę mogłabym go łykać jak cukierki z takim samym efektem dla głowy.
ych…
Whoop de doo
Klienci się postarali i wszystkie dokumenty dostaję w tym tygodniu. A we czwartek jest termin. Brawo. Każdemu doliczam ekstra czas. Za ekspres i stres należy mi się.
Nowi klienci, jak się okazuje podwójni sąsiedzi – bo tu mieszkają w sąsiednim miasteczku, a w Polsce też na Warmii – wprawili mnie w osłupienie opowiadając jak pracowała ich poprzednia księgowa.
Ot…odlicza to, czego nie powinna, nie zwraca uwagi, że na fakturach sprzedaży ulga budowlana jest bezprawnie. Na litość boską..! I była droższa niż ja!
Nie wiem jak tym ludziom nie wstyd brać grube pieniądze za podliczenie słupków. Przecież tyle każdy potrafi sam zrobić.
Whoop de doo
Bo tak mi gra dziś w głowie. Whoop de doo
https://www.youtube.com/watch?v=D-ZQ5nuw-6Y

On tu śpiewa, że nie już nie czeka, już poszedł dalej, po powrocie do domu nie leci do automatycznej sekretarki, że wszystko jest lepsze, a on już nie płacze i dodaje na koniec Whoop de doo czyli takie „No i co z tego wielka mi rzecz”.
Można myśleć, że śpiewa dla utraconej kobiety…
Może tak, to pewnie wie tylko Mark. Ale ja często mam wrażenie, że wiele jego tekstów jest adresowanych do jego brata Davida. Ale to może tylko moja interpretacja podyktowana osobistym doświadczeniem.

O, a w niedzielę zrobiłam takie zdjęcie i strasznie mi się ono podoba:

I jeszcze to:

Umarła lawenda: jesień, nie ma na to rady.

Whoop de doo, whoop de doo

Jedna myśl w temacie “115. Whoop de doo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s