114

List z przeszłości przyszedł do mnie wczoraj.
Ktoś, z kim dawno temu spędzałam dużo czasu, napisał w nim, że było to ważne i przeprasza mnie.
To dziwne… Zrobiło mi się miło, ale nie odczułam żadnych głębszych emocji. Może jeszcze odrobinę ciekawości „co z niej wyrosło”.
To dziwne… trochę jak z książką czytaną dla zabicia nudy na wakacjach. Wakacje się skończyły, trzeba było wracać do domu, książka została. Nie pamięta się ani tytułu ani autora bo nie była to jakaś szczególnie zajmująca lektura, ale człowiek by chciał wiedzieć jak się to skończyło.
To dziwne… dowiedzieć się, że się było kimś ważnym dla kogoś.
To dziwne… że ja mogłam dla kogoś być na tyle ważna, że po wielu latach wychodzi ze swej strefy komfortu by mnie za coś przeprosić.
To dziwne… pamiętam detale tego co nas poróżniło, ale dziś wzruszam tylko ramionami, że to głupota kłócić się o takie pierdoły.
To dziwne…bo mam ochotę otworzyć szeroko drzwi, ale całą sobą zasłonić wejście.
Wszystkie ognie wypalają się z wolna – taki cytat mam w głowie.

W obliczu koszmarnego weekendu (migrena, koszmarny ból pleców, dół jak do antypodów i dojmujące poczucie samotności) ten list zza światów był jak koło ratunkowe.
Taki kawałek złotej nitki…

2 myśli w temacie “114

  1. te kilka nielicznych razy skończyło się, w najłagodniejszym przypadku rozczarowaniem, więc też nie mam dobrych doświadczeń.
    Ten przypadek chyba niczego nie zmieni, no może drugiej stronie da poczucie jakiegoś zamknięcia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s