106. Jesienne lato

Babie lato…w całej swej krasie. Jeszcze żółte liście nie lecą, ale już jest ten klimat jesieni: zimne poranki, gorąco w ciąg dnia, niebo puste i ciche bez ptasiej krzątaniny, pola pożółkły a teraz powoli czernieją.
Woda w jeziorze, na płyciznach znowu ciepła, można się kąpać, choć to nie jest podgrzewana zupa co miesiąc temu.
Ludzie znowu wylegli i są wszędzie co nam, jak zwykle nie w smak, bo wtedy jest problem, gdzie zabrać psa, żeby sobie swobodnie pomyszkował.
Wczoraj padło na las wokół Svalnas. Svalnas to taka nasza miejscowa Riviera nad Wener: piaszczysta plaża o długości kilometra czy dwóch. W upalne dni siedzi tam połowa naszej gminy. Druga połowa rozsypuje się w każdym innym miejscu gdzie jest jakie-takie zejście do wody. A że Wener w okolicach miasta ma niemal wszędzie piaszczyste dno i głębokość brodzika to i ludzie są wszędzie. A niby ta Szwecja taka mało zaludniona, mniej niż Polska, a jak przychodzi co do czego to…
Ale jednak jakiś kawałek nie zajęty przez ludzi się znalazł. Tosia zamoczyła łapki, ja też. A potem Tosia utknęła na brzegu jak to Tosia.
Kontemplowała piękno motorowodniactwa

Tosia śledzi łódź – ten ciemny punkcik tuż pod horyzontem.
A ja sprawdzam czy w makro mój aparat i obiektywy dają radę. Gdybyż mi się jeszcze ręce nie trzęsły z przejęcia…

8 myśli w temacie “106. Jesienne lato

  1. Ten Twój kawałek ziemi wpisuję sobie powoli na listę do zwiedzania. Na razie w planach mam Ystad, krótki wypad ze znajomymi. Zobaczymy, co z tego wyjdzie…
    U mnie jeszcze nie widać babiego lata, chyba że w domu, do którego pająki zaczynają mi się pchać. Brrrr…. Wczoraj wieczorem przyszedł do nas na seans tv taki jeden wielki i czarny, że nawet chyba mąż się go przestraszył… Nie chciałam mu się przyglądać w makro…

    Polubienie

  2. no, u mnie jest co zwiedzać – natura i trochę zabytków. W Ystad nie byłam, w Trelleborgu też nie, a podobno piękne.
    Wybieraj się i nie słuchaj tych, co mówią, że w Szwecji panuje szariat a „ciapate” na każdym rogu gwałcą i mordują.
    Pająki są brrrrr…ale ja się z nimi umówiłam, że ja ich nie zabijam, a one mnie nie zjadają. I jakoś koegzystujemy. Choć ja chętniej goszczę je po drugiej, zewnętrznej stronie okna. I nie-e. W makro też nie chcę. Owady w makro są przerażające bardziej niż laleczka Chucky

    Polubienie

  3. Tak owady makro mogą przestraszyć, ale zdjęcia są ciekawe. Jesień i u mnie czuć w powietrzu. Upał z nutką melancholii. Mimo, że u mnie jeszcze długo będzie polskie lato. czyli włoska jesień. 🙂

    Polubienie

      1. I widzisz tu się roznimy. Ja zimy w Italii nienawidzę. I chcialabym byc wtedy w kraju. W mieszkaniach jest potwornie zimno i chodzę jak baba syberyjska. Marzę o naszych porzadnie ogrzewanych mieszkaniach. 🙂

        Polubienie

  4. bo może ta włoska zima jest faktycznie bardziej dokuczliwa niż szwedzka, ale szwedzka jest taaaaaaaka długaaaa…w listpadzie jest już ponuro: ciemno i szaro, grudzień to jeszcze jakoś mija bo adwendt lampki wszędzie, ale Trzech Króli do co najmniej 15 kwietnia to jest po prostu CZARNA ROZPACZ. W efekcie sprawdza się powiedzenie: tylko 9 miesięcy zimy a potem to już lato i lato…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s