103. Deszczowo

Wczoraj cały dzień na zmianę to padało, to świeciło słońce. I wciąż w ciągu dnia jest rozsądnie ciepło. Rozsądnie to znaczy, że nie marzniesz na krótki rękaw, ale i nie gotujesz się. Wiatr, który tutaj hula niemal na okrągło, sprawia, że wilgoć w ciepłym powietrzu nie wisi, a samo powietrze jest świeże.
Czyli jest to dokładnie taka pogoda jaką lubię najbardziej.
Bo ja, proszę państwo, uwielbiam deszcz. Bo na pewno nie wiecie, że U-WIEL-BIAM!
A ostatnie lata mnie w tym zakresie nie rozpieszczały.
Ponieważ na wczoraj byłam wyrobiona ze wszystkim to zrobiłam sobie luźniejszy dzień. Posprzątałam w prawie całym domu, ze szczególną pieczołowitością w moich obu pokojach -sypialni i biurze. Nastawiłam ogórki do kiszenia. Poszatkowałam ogórki, które dostałam od Litwinki – będzie sałatka czosnkowo -słodko-chili.
Pogadałam z córeczką, co wpadła na chwilkę.
A ponieważ łeb mnie napieprzał, mimo wziętej tabletki (cena za deszcz) to zaczynałam się układać do drzemki. I wtedy sobie pomyślałam, że może zamiast spać lepiej iść na spacer.
I poszłam.
Mniej więcej w 1/3 odcinka, jaki sobie wyznaczyłam do przejścia, zachciało mi się robić zdjęcia, więc wyjęłam aparat. Po kolejnym odcinku doszłam do wniosku, że może to jest metoda: jak czuję zmęczenie w ciągu dnia to iść na spacer zamiast ucinać sobie drzemkę. Dotlenię się i nie będę miała kłopotu z zaśnięciem. (I tak miałam, nawet większy niż zwykle). Bo może ta głowa to po części z braki świeżego powietrza i ruchu wariuje? No i wiadomo: umiarkowany ruch jeszcze nikomu nie zaszkodził.
Potem złapał mnie deszcz, więc z troski o aparat skryłam się pod drzewem. Trochę zmokłam, ale tylko trochę. Ale zrobiłam zdjęcia deszczu nad rzeką.
Klikamy w zdjęcia, żeby były większe.

A potem, gdy już wracałam spotkałam eM – jechał z Tosią na spacer. Tośka jak mnie zobaczyła to zaczęła drapać pazurami i piszczeć… Nie było innej opcji – musiałam z nimi pojechać, choć miałam inne plany.
Nad jeziorem pusto nareszcie. Nikt nie plażuje w taką pogodę, ale też i temperatura wody jest niewiele ponad 10stoni to słabo zachęca do kąpieli.
Znowu popadało.
I były takie widoki.

A potem Królewna ogłosiła bierny strajk to znaczy: udajemy kamień i nie ruszamy się, ignorując mniej i bardziej natarczywe żądania Ludzi.

Ściągnięta z jednej ławki przemocą, natychmiast ułożyła się na drugiej.

Ale miała taką minę, że naprawdę nie byłam w stanie się na nią złościć.

Inna rzecz, że jak tylko robi coś, co nie jest po mojej myśli i mam chęć się na nią pozłościć to natychmiast w mojej głowie powstaje myśl: za kilka lat będę chciała, żeby mi znowu stawiała opór, kradła części garderoby czy kapcie, drapała w drzwi i szczekała na balkonie…I złość przechodzi jak ręką odjął.

Reklamy

6 myśli w temacie “103. Deszczowo

  1. Piękny deszcz. Pies także urodziwy.
    Na migreny cierpiałam wiele lat. Jak przestałam jeść mięso, czekoladę, alkohole nawet w minimalnych ilosciach, to jak ręką odjął. Wcześniej żadne lekarstwo nie pomagało, co najwyżej chwilowo.
    Zawstydzilam się. Lecę sprzątać sypialnię:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s