102

Migrena, migreną, ale budzący co noc o tej samej porze ból głowy w tym samym miejscu skłonił mnie wreszcie do napisania do przychodni. Odpowiedzieli, że zaproszą mnie na wizytę. Wkrótce.
Głowa się uspokoiła. Jak zawsze gdy próbuję coś z tym zrobić.
Obstawiam trzy rzeczy.
Oczy – coś się dzieje z oczami – niech mi w nie popatrzy okulista i niech mi dobierze okulary ale do okulisty muszę mieć skierowanie
Kręgosłup – pójdę do sjukgymnast czyli do fizjoterapeuty – tu mi nie trzeba skierowania. Może jakieś ćwiczenia na rozluźnienie mięśni karku, jakaś poduszka profilowana, coś…
Stres, depresja czyli głowa – jak wszystko inne nie pomoże.
Ale oczywiście istnieje możliwość, że mam guza, tętniaka czy coś. I oczywiście jakaś część duszy się tego najbardziej boi. Może by mi jednak jakieś prześwietlenie tego łba zrobili to bym się mogła uspokoić.

A poza tym to jesień przyszła. Jak to u nas: 1 sierpnia i PSTRYK wyłączamy lato.
W dzień bywa ciepło, ale noce zimne. Ale pada, słuchajcie! Pada deszcz prawie codziennie! Co mnie cieszy.

Zozo wciąż jeszcze w Polsce choć dzisiaj zaczyna się rok szkolny. Czekamy z niecierpliwością kiedy wróci: ja i Misia i Mel.
Tymczasem snapujemy sobie albo gadamy poprzez snapa. Zozo ma starą komórkę mamy, ale bez karty telefonicznej więc przydatna tylko wtedy, gdy jest tam, gdzie mają wifi. Ale dobre i to.
Strasznie nie lubię jak Zozo jest w Polsce z rodziną ojca. Możliwe, że to dlatego, że wiem, że tak naprawdę nie spędza wtedy czasu z ojcem. Zostawiają ją i jej małe siostry gdzieś u wg mnie obcych ludzi – u jego matki albo jej matki, albo u jego brata, siostry czy czort wie gdzie jeszcze…No dobrze, Zozo ich zna, ale widuje raz do roku, więc to nie są bliskie związki, nie u kilkulatki.
Nie lubię też tego, że nie wiemy gdzie i z kim w danym momencie jest. I czy nie dzieje się jej krzywda, bo większości tych ludzi nie znam przecież.
A tymczasem ojciec z żoną sobie jeżdżą na wakacje we dwoje. Fajnie, ja im nie bronię, ale wolałabym by w takim razie Zozo zostawała/wracała do Szwecji.
Szczytem jest dla mnie to, że ideą nadrzędną tegorocznego urlopu jest jakieś tam wesele. Z powodu wesela pojechali tak późno i z powodu wesela wracają już po rozpoczęciu roku szkolnego.
Nie lubię wesel, nie lubię polskich pijackich spędów, a wesela to dla mnie nic innego i naprawdę nie uważam, że taka impreza jest uzasadnieniem na opóźniony powrót z wakacji. Poza tym znam ojca Zozo i jego stosunek do alkoholu. I zastanawiam się czy i w tym roku cała rodzina wróci, a tatuś znowu się gdzieś zapodzieje jak to już miewało miejsce.
Wrednie piszę…wiem, ale do alkoholików to ja mam wyjątkowo wredne nastawienie. I niech sobie świat daruje dyrdymały w stylu, że to choroba. Jak choroba to unika się czynnika wywołującego, nie? Czy cukrzyk żre cukierki? Jak jest głupi… itd…
A owszem jestem uprzedzona. Mam 3 powody główne i kilka pobocznych. Wymienić?
1. Matka
2. Siostra
3. Mąż
Wystarczy, żeby nie znosić ludzi nadużywających. To co dla normalnego człowieka może być śmieszne w pijanym człowieku dla mnie jest przerażające i wzbudzające głębokie obrzydzenie.

Reklamy

8 myśli w temacie “102

  1. Spokojnie. Obecne wesela to nie to.co.kiedys. ludzie teraz na weselach nie upijają się. Duża część nawet alkoholu nie tyka. Przychodzą pojeść tradycyjne potrawy, których w domach się nie robi i zabawić się. Robiłam trzy wesela swoim dzieciom i na tej podstawie tak twierdzę:) ale także to samo słyszę od innych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s