82. Miasteczko…

Dzień w Miasteczku obfitował we wrażenia.
Najpierw cmentarz i wizyta u rodziców. Bijąc się sama ze sobą kupiłam plastikowe kwiaty, bo mam świadomość tego, że najwięcej wokół grobów robi ciocia Wanda. A ona ma około osiemdziesięciu lat.
Nasze groby leżą na uboczu i do najbliższego śmietnika jest kawałek drogi…
Groby zadbane.
Potem wolnym krokiem przeszłam się do centrum, odnotowałam most 100-lecia Niepodległości – czyli kładkę nad Łyną i betonowy chodnik. Pod basztą, w cieniu tradycjnie siedziało trzech Panów Lumpów. Jeden spał na chodniku, z głową na schodku. I właśnie łapię się na powrocie do starego myślenia: w środku dnia, w środku miasta na ulicy lezy człowiek, ubranie świadczy o niezbyt wysokim statusie społecznym, nawet mi do głowy nie przyszło podejść i sprawdzić czy on naprawdę śpi czy może potrzebuje pomocy. Założyłam, jak wielu innych, że śpi pijany…
Można wyjechać z Polski, ale Polska chyba nie tak szybko wyjeżdża z człowieka…
Potem zabrała mnie Ania. Kilka godzin spędziłam u niej – z jej rodzicami, moim wujkiem i jego ciocią. Oni niedawno świętowali 65 rocznicę ślubu!
Ciocia się krygowała, że bluzkę ma brzydką, „a ty Edek też mówiłam weź lepszą koszulę”. Patrzyłam na nich i byli najpiękniejsi na świecie.
– Nie trzeba – powiedziałam im – i tak jesteście śliczni oboje. Takich was kocham. – wyrwało mi się. I się troszkę zawstydziłam. Ciocia nic nie odpowiedziała, wujek też nie.
Pokazywałam zdjęcia Zozo i Misi i Mela i Yankiego. Opowiadałam. Byli ciekawi, jak zawsze, naszego życia, ale już nie zadawali pytań o imigrantów.
A potem, kiedy obejrzeli kolejny odcinek tureckiego serialu, wyciągnęłam ich na wspominki. Głównie chodziło mi o Helenę, ale opowieściami o Franciszku też nie pogardziłam. Franciszek to był rodzony brat mojej prababci Katarzyny i ojciec wujka Edka.  Dla mnie był dziadkiem Franciszkiem, jedynym jakiego miałam. Wujek ma w głowie tyle anegdot z życia swego ojca, byłego piłsudczyka! Troszkę mi opowiadał choć trudno się go słucha. Mówi już trochę niewyraźnie i robi sporo dygresji, w których się nieco gubiłam choć słuchałam z całą uwagą. No, ale czegóż chcieć od człowieka który ma 91 lat?
Ciocia mówi krótko, konkretnie. Często rzuca jedno słowo tylko i ono jest tymnajważniejszym. To ona powiedziała o kościele w Szumsku – tam odbywały się śluby, chrzściny i pogrzeby, bo w Kowalczukach kościoła wtedy nie było. I to ona z czeluści pamięci wydobyła nazwę Połubeczki -stamtąd pochodziła moja babka Helena. I piękna była. Nie wysoka, ale nie niska, proporcjonalnej budowy, z okrągłą buzią i włosami nie blond, ale i nie ciemnymi, a na pewno nie czarnymi…Czy te złoto-brązowe włosy u mojej córki i wnuczki to może być spadek po niej? Rodzice Heleny mieli restaurację i ona w wojnę była tam kelnerką.
Jest jeszcze kilka historii o Dziadku Franciszku, ale to innym razem. Ważne, że nasze rodowe nazwisko (wujek takie nosi, moja prabaka się tak nazywała nim wyszła za mąż) pisało się przez E nie przez O. Spolszczono je świadomie przy repatriacji dziadka. Ale zachowane są oryginalne dokumenty dziadka, ze właściwie napisanym nazwiskiem, różne przepustki z wojska i dowód tożsamości i inne takie. (Ania pieczołowicie pokserowała co było, a oryginały schowała w plastikowych koszulkachi nie wyciaga ich na światło dzienne).  I jeszcze mój pradziad Stanisław (chyba) pierwszy mąż prababci Katarzyny zmarł w czasie I wojny światowej bo go Niemcy wzięli do nagonki na polowaniu, gdzie przemarzł i dostał zapalenia płuc. A dziadek Wiktor, ojciec mego ojca, zmarł na gruźlicę.
 Potem poszłam do Cioci Wandy.
Ach ta ciotka…
Znowu to jej:
– Cześć stara! I gruba!
– Ooo, nastolatka się odezwała – odcięłam się. Parsknęła śmiechem. Zatrzymała się w pół schodka.
– No też prawda. Ale ty zobacz na Edka! 91 lat! Czy on na tyle wygląda? Nie wygląda, nie?
– Nie wygląda.
Ciocia na te swoje prawie osiemdziesiąt też nie wygląda. Sprawna umysłowo i fizycznie. Szczupła, z głądką twarzą.
Moje staruszki zachowały sprawność umysłową, wciąż są ciekawi świata, używają komórek, wujek to nawet internetu. Podziwiać.
A potem eM odwiózł mnie i Tosię do Włodowa.
Od Światek chyba do Miasteczka jedzie się aleją lipową. A na jej początku i końcu stoją tablice: „Drzewa proszą: zwolnij”. „Drzewa dziękują”. Miłe to i ładne. Tylko nadal wielu ludzi ma to gdzieś.
Wysiadłyśmy z Tosią na rozwidleniu, bo droga do naszego domu jest mało komfortowa. eM odjechał…i stało się to, co przewidywałam, że się stanie. Tosię wmurowało w ziemię. Iść chciała jedynie z powrotem do rozwidlenia. Po odejściu dwóch metrów kładła się i nie było siły by ją ruszyć. Nie pomogło nawet standardowe „to ja idę, papa”. Odeszłam z pięć metrów, a ona stała tak jak zamurowana. Wróciłam, bo się bałam, że poleci śladem samochodu.Wzięłam smycz, pozwoliłam się prowadzić. Wróciłyśmy do rozwidlenia. Pies stanął na zbiegu trzech dróg i kręcił się w kółko unosząc nos w górę i łapiąc wiatr.
Spróbowałam siłą: złapałam za szelki i ciągnęłam. Dwa kroki poszła, potem ciągnęłam ją jak worek, wreszcie udało się jej położyć na ziemi, łapami do góry. Nawet nie warknęła, nie kłapnęła na mnie tylko patrzyła błagalnie ledwie kiwając koniuszkiem ogona. Myślałam, że mi serce pęknie.
Zadzwoniłam do eM
– Daleko jesteś?
Był daleko…I wtedy wpadł mi do głowy szalony pomysł. Poprosiłam, żeby się zatrzymał. Przełączyłam telefon na głośno mówiący i nakazałam mu:
– Wołaj ją.
Zawołał. Zerwała się i zaczęła kręcić w kółko szukając źródła głosu. Ruszyłam do przodu lekko ciągnąc smycz. Podbiegła.
eM zagwizdał, zatrzymała się i znowu nasłuchiwała.
Powiedziałam, żeby nie gwizdał bo wtedy wariuje, niech ją tylko woła.
On wołała, ja ją zachęcałam żeby szukała Pańcia. I tak doszłyśmy do naszego tymczasowego domu.
Już z nią nie wychodziłam, bo bałam się że mi znów poleci na rozwidlenie i nie da się przywlec do domu.
Jak nauczyć Psa Pasterza, że stado się czasem rozdziela i że jest to w porządku? Ot zagwozdka.
Czyli problem z Psem Myślącym.
 

2 myśli w temacie “82. Miasteczko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s