67. Midsommar

Fejsbuk pełen zdjęć przy Midsommarowym Słupie. Dziewczyny małe i duże w wiankach, niektórzy panowie też, roześmiani, wśród bliskich, przy stole…
I my. Sami. We dwoje, każde w swoim pokoju.
Co takiego jest w nas, że ludzie trzymają się od nas z daleka? Które z nas jest bardziej odpychające? A może oboje w równym stopniu zrażamy do siebie ludzi?
W takie dni widać jak bardzo jesteśmy samotni.

9 myśli w temacie “67. Midsommar

  1. Kasiu, czego nie rozumiem? Jesli chcesz ludzi, to do nich wychodzisz…?
    Przyznam, że ja ostatnio najchetniej siedzę w swoim pokoju, lubię mieć przestrzeń dla siebie, a w niej swoje porządki i nie przepadam za niezapowiedzianymi wizytami, ba, potrafie nie reagowac na ‚obce’ dzwonki (swoi wiedzą, jak dzwonic). I do ludzi wychodze też, kiedy mam ochotę, a przynajmniej staram się być w tym względzie aserytwna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam to samo. Zdemontowałam dzwonek. I wiesz co? Pukają do okien :)))) Moja sąsiadka, 85 letnia kobieta dziwi się, że u mnie w domu tak mało gości, bo ona ma niemalże codziennie, pomimo tego, że z grona swoich koleżanek została ostatnia :)))
      Ale wychodzę do ludzi, kiedy mam ochotę.

      Polubione przez 1 osoba

    2. Ewa, to tak nie działa. Nie u mnie. Wychodzę do ludzi. Tylko że to jest tak, że póki dzwonię, zapraszam – to kontakt istnieje. Gdy ja zaprzestaję starań – kontakt umiera. Tak jest raz za razem. W zasadzie mam tylko dwoje ludzi z którymi kontakt mam obustronny, no ale oni daleko: 250km, 400km ode mnie.

      Polubienie

      1. Wiem, tu działa zasada wzajemności; pocieszę Cię, że nie Ty jedna doświadczasz tego, ale niekoniecznie to musi być zrażanie ludzi do siebie, jak piszesz, a raczej ich wygodnictwo i przyzwyczajenie, ze to inni dbają o relacje, nie oni. Ja jestem na to bardzo wyczulona, więc rozumiem ten ból 😉 Z wiekiem zredukowałam swoich bliskich do kilku osób, poza dziecmi, i dobrze mi z tym.

        Polubienie

    1. Tosia w wianku…Usiłowałam jej w zeszłym roku zrobić zdjęcie w wianku. Ale źle się to skończyło…dla wianka.
      Z Tosią i z aparatem się nie da. Albo pies, albo zdjęcia. jest za duża i za silna oraz zbyt nieobliczalna. Ja na spacery to nawet telefonu nie biorę.

      Polubienie

  2. Chyba rzeczywiście było Tobie wtedy ciężko…Kocham ludzi, imprezy w domu i ogrodzie, zamieszanie, przygotowania i gdy wszyscy sie smieją…Widzialam kiedys przed wiejskim sklepem kilku mężczyzn na ławce i samotnego mężczyznę siedzacego na skrzynce pod drzewem. Też saczył piwo, ale pamietam, że bardzo, bardzo nie chciałam byc tym facetem pod drzewem. Ale on nie wygladał na nieszczęśliwego. Bo ” ludzie bardzo różne są” prosze pani…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s