60. 12 godzin 45minut

czekałam niemal całe życie. Dziś mam się doczekać. Mark Knopfler zagra dziś dla mnie. Że dla jeszcze kilku setek innych? Nie szkodzi. Ja będę się czuła jakby grał tylko dla mnie.
I nie, wcale nie będę rozczarowana jak nie zagra Sułtanów. Ale chciałabym usłyszeć Basil, Lights of Taormina a najbardziej: Wherever you go, byle nie towarzyszyła mu jakaś miaucząca Szwedka ;).
Tymczasem słucham płyty, którą promuje tym koncertem – Down the road wherever. I myślę sobie, kurczę, może powinnam nabyć płytę na koncercie – taką fizyczną, z okładką i tekstami, bo ta, którą mam to plik elektroniczny…Tylko na czym bym słuchała, nawet nie mam odtwarzacza. Od dawna słucham wszystkiego z komputera lub telefonu.
Tu się na chwilę zadumałam, że jestem szczęśliwym człowiekiem: moje ukochane rzeczy, te bez których da się żyć, ale po co, mam w jednym miejscu i w razie czego tylko jedną rzecz muszę zabrać ze sobą: komputer…a raczej przenośny dysk. Mam tam książki, muzykę, zdjęcia i własne bazgrołki. Reszta się nie liczy, choć fajnie mieć swoje łóżko, swój fotel itd…
Nie mogłam zasnąć z ekscytacji. I nie mogę spać teraz.
Jedno mnie boli: nie zrozumiem co mówi, albo zrozumiem piąte przez dziesiąte. Ech…gdyby ktoś wpadł na pomysł emitowania tego co mówi na bieżąco w formie pisanej. Ale głusi mają gorzej.
Będzie pięknie!


11 myśli w temacie “60. 12 godzin 45minut

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s