57. Upał

Przyszło lato. Upalne, że strach. W takich temperaturach Tosia ma własne zdanie co do spacerów.
Szybko na boczku załatwiamy co trzeba a potem…to tylko tak:

Zakwitł łubin i jak co roku powala mnie piękno. Te małe, białe drobne kwiatuszki też są piękne (nie wiem czy to przytulia czy barszcz? ktoś wie?) i zawsze pełno w nich robaczków.
Podglądam świat z tej mrówczej perspektywy przez wizjer aparatu i coraz mocniej mi się to podoba.


A tymczasem po cichu, bez fanfar, mój syn skończył studia tym samym stając się licencjonowanym księgowym. Wzruszyłam się gdy do mnie zadzwonił i powiedział, że zaliczył ostatni egzamin oraz obronił pracę.

Teraz szuka pracy i zaczął kurs na prawo jazdy.

10 myśli w temacie “57. Upał

  1. Tosia to ma życie! Zazdroszczę jej 🙂
    Przytulią rzucalismy się w dzieciństwie, świetnie kleiła się do ciuchów. Teraz na skraju mojego ogrodu rośnie i zawsze mam dylemat- zostawić czy wywalić :)))

    Polubienie

    1. Więc to moje to chyba nie przytulina, bardziej barszcz.
      A Tosia…mam nadzieję, że ma dobre życie. Może nie idealne, bo idealne to było gdyby jeszcze miała swój ogródek, no ale dobre chyba ma? Należy się jej! Każdemu psu się należy!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s