43. Grill u Wandali

Tosia biedna zmęczona. Wczoraj miała dzień pełen wrażeń, bo pojechaliśmy do córki i Mela. Oni mieszkają 5km od centrum Mieściny, już prawie na wsi. Wprawdzie domów dookoła pełno, ale to jeszcze ta starsza zabudowa, gdzie dokoła domu jest jeszcze duże podwórko. (Te nowo wybudowane domy nie mają prawie wcale podwórka, a odległość miedzy budynkami nie wiem czy wynosi 10m, koszmar, biorąc pod uwagę, że nawet taki dom kosztuje około 2 milionów koron.)
No tak, ale te w okolicy Mela, najtańsze kosztują 4 miliony.
W każdym razie wokół ich domu jest spore podwórko, a zaraz za nim puste jeszcze pole, na którym niedługo staną kolejne domy.
Od innych sąsiadów posesję odgradza żywopłot lub…nic nie odgradza. Szwedzi się nie grodzą. Tu, nawet jak jest płot to jest on symboliczny, niski, jakieś żerdki na słupkach i tyle.
Mel z ojcem rozbudowywali taras, bo Mel wymyślił sobie basen. Nie taki do pływania, ale taki do posiedzenia latem. eM miał chęć na kiełbasę z grilla, więc wzięliśmy kiełbasę, butelkę słodkiego piwa dla mnie i spełniliśmy prośbę Misi, która odkąd zrobiło się cieplej marudziła: przyjedźcie z Tosią do mnie…
Rodzina Mela to kociarze: Mel, przed zamieszkaniem z moimi dziewczynami miał dwa koty, potem doszła Maja, więc teraz mają trzy. Kota mają rodzice Mela oraz brat Peter.
Z tego też powodu Tosia może odwiedzać moją córkę, ale tylko w ogródku.
Ciekawa byłam jak Tosia będzie się zachowywać.Czy nie poleci w pole? Czy nie będzie chciała latać na posesje sąsiadów? Czy nie będzie płoszyła kotów na ich osiatkowanym wybiegu?
Otóż nie. Nie było ŻADNEGO problemu. No, może jeden. Każdy chciał się z nią piłeczką pobawić, a Tosia …cóż. Tosia nie bawi się piłeczką.
Zabawa wyglądała więc tak, że kolejny naiwniak rzucał piłkę i namawiał psa by pobiegł za piłką. Tośka patrzyła człowiekowi wymownie w oczy, po czym odwracała się ogonem. Cała jej postawa mówiła co myśli o bieganiu za piłeczką. „Nie krępuj się, Człowiek, możesz lecieć, jak masz chęć”.
Ale oczywiście nalatała się po trawie, bo ganiała za mną, za pańciem, za Zozo. A że co chwila ktoś nowy przychodził to leciała się witać, poznawać, odbierać hołdy.
Potem przyszedł brat Mela z żoną i całkiem nowiutkim dzieckiem, takim co to jeszcze kilka dni temu miało metki. Tosia niemowlakami jest zafascynowana. Strasznie, ale to strasznie chce zajrzeć do wózka, sprawdzić co to jest to takie co pachnie jak człowiek, ale nie wygląda. A te ludzie chciwusy nie dajo.
Poniuchała dookoła, zaciągnęła się zapachem spod wózkowej budki i dała se spokój. Tym bardziej, że na stole pojawiła się kiełbasa. Żebrała bezczelnie u każdego, a najwięcej u Mela. Zdaje się, że wyczuła najsłabszego duchem.
Słońce świeciło, ale wiało mocno i robiło się coraz zimniej. Koło dwudziestej pożegnaliśmy się. Tosia na zaproszenie do auta zareagowała biernym oporem. Znaczy – podobało jej się prawie tak samo, jak w lesie na Kinekulle.

I tylko jedna rzecz mąci tę sielankę.
Czy ktoś wie jak wyłączyć myślenie „a co, jeśli…”?
Jestem zmęczona tym moim patrzeniem w przód, usiłowaniem przewidzenia wszystkich możliwych katastrof i wymyślaniem scenariuszy naprawczych. Dlaczego wciąż mam w głowie takie coś, co można sprowadzić do słów ” za każdy gram manny niebieskiej płacę słoną rzeką”.
Nie chcę tego!

5 myśli w temacie “43. Grill u Wandali

  1. Też to mam, kurdę… Walczę z tymi głupimi myślami, ale często jakaś się przemknie z tyłu głowy. I zamiast się cieszyć chwilą, głupi człowiek wymyśla niestworzone historie. To chyba jednak typowo babska przypadłość i trzeba brać przykład z facetów, którzy raczej nie martwią się na zapas.

    Polubienie

  2. trzeba się wykończyć takim myśleniem, żeby mieć naprawdę dość, wtedy albo zwariujesz, albo dostaniesz nerwicy, albo przestaniesz traktować gadacza w głowie poważnie.

    😀

    Polubienie

  3. Żyj chwilą. Na przyszłość i na przeszłość nie mamy żadnego wpływu. To po co się gryźć. Ciesz się chwilą, wspomnienie tej chwili pomoże, gdy zrobi się trudniej. Tak sobie myślę i staram się to wcielać w życie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s