27. Podróże

Za pół godziny idę z Tosią na spacerek. A potem zbieram manatki i jadę do Kasi, do Skåne. To daleko. Będę na miejscu dopiero po czternastej. Moja pierwsza, samodzielna wyprawa poprzez Szwecję. Przywykłam do wygody jaką daje samochód, ale ciąganie męża ze sobą bywa męczące. On ma zawsze jakieś „ale”.
Prawo jazdy jest dla mnie nie do ogarnięcia. Wyhodowałam sobie jakąś blokadę i nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Co mnie złości strasznie, bo możliwość przemieszczania się autem byłaby dla mnie naprawdę cudną perspektywą.
Tylko mi nie mówcie tego wszystkiego co byście chcieli. Ja to wszystko wiem, słyszałam sto razy.
Zarezerwowałam też pokój na lipiec. W Polsce, blisko Miasteczka. Tzn. na tyle blisko by można było bez większego kłopotu się tam dostać, na tyle daleko by jednak nie codziennie się chciało :D. EM tradycyjnie zatrzyma się u matki i to ona jest powodem dla którego on jedzie na urlop.
Zżymałam się, że całe 10 dni, noż kurde. Środek lata, tu będzie pewnie najfajniejsza pogoda w całym roku, jezioro przyjazne kąpielom na drugim końcu ulicy…
Tam: upał nie-do-zniesienia, koszty przeprawy promowej też zniechęcające, ale eM się upiera jak co roku od dziesięciu lat, że może to już ostatnie lato matki. I że z samochodem, bo wygodniej i ten sam koszt co samolotem. :/ Tu już mogę tylko minę zrobić.
Skoro i tak jedzie to postanowiłam zobaczyć, czy da się wykroić z tego jakiś pożytek dla mnie. Zobaczymy. Tęsknię za warmińskimi pagórkami, za piaszczystymi drogami, polami i łąkami nie pod sznurek.
A potem wpadłam na pomysł, że może by się tak pieseła dało wziąć? Bo jak zostawić pieska na całe 10 dni jak ona wciąż ze mną i ze mną, i nawet na spacerki bez mnie chadza niechętnie. Będzie tęsknić, będzie jej źle.
Pan właściciel agroturystyki powiedział, że o ile potrafię upilnować psa by nie ganiał kotów oraz nie zaczepiał kur w zagrodzie to bardzo proszę. Nie wiem czy potrafię. Ale stwierdziłam że się nauczę.
Na wszelki wypadek zastrzegłam sobie u eM, który bardzo mnie namawiał do zabrania Tosi, że opieką będziemy się dzielić, bo ja będę chciała do Olsztyna pojechać i po okolicy się powłóczyć.
Zaliczka wpłacona. I klamka zapadła.


3 myśli w temacie “27. Podróże

  1. Ja się przymierzam do prawka jak sójka za morze;) ale zrobię, w tym roku postanowiłam zdać testy. U nas problemem jest, że żadne z nas nie ma prawka, więc będziemy musieli od zera i uczyć się, i auto kupować i ubezpieczenie, a to są ogromne koszty dla nowych kierowców. Ale postanowiłam, że zrobię – mnie motywuje to, że wkrótce będę za stara na nauczenie się jazdy;) Zakładam, że za trzy lata będę miała prawko. Mogę się uczyć jeździć tylko w wakacje, bo w trakcie szkoły to czasu nie mamy. Ale Mi chyba pierwszy zrobi – cisnę go z tym, bo to jest naprawdę bardzo bardzo wygodne. Szczególnie jak się mieszka nad morzem, ale nie na brzegu morza. I ma się dzieci.Ty masz wygodnie, że masz męża i w ostateczności zawsze może Cię zawieźć, u nas to kicha w ostateczności również. Nawet kwiatka z IKEI nie mogę przewieźć, nawet wyszperanego fotela z targu staroci – muszę szukać transportu i płacić więcej, niż za sam fotel. To mnie bardzo motywuje.
    Mój szwagier zrobił prawko w wieku 55 lat i jest jednym z lepszych kierowców, jakich znam. No, ale jego ojciec był pilotem myśliwców – myślę, że ma refleks w genach.

    Polubienie

  2. mam ciotkę która zrobiła prawko mając 61 lat!
    Ja na szczęście zrobiłam mając 18 i chwała bogom, bo teraz stres bym mnie zjadł, mistrzem kierownicy nie jestem ale jako wioskowy kierowca daje radę 😀
    w dużym mieście głupieję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s