23. Tableteczki

Czy ja mówiłam, że Tosia nie jest zwyczajnym psem?
Tosina oryginalność przejawia się w wielu aspektach, jednym z nich jest sposób jedzenia.
Otóż Tosia…nie jest damą. Nie w Europejskim sensie w każdym razie.
Wszystkie znane mi psy, dostając smakołyk: serek, kiełbaskę, ciasteczko po prostu to połykają. Wyciągasz rękę, psia pasza ostrożnie łapie to, co tam masz, potem HAM! i nawet największy kawałek kiełbasy znika w czeluściach żołądka. Ale nie u Tośki!
Tośka…żuje! Przysięgam! Tośka przeżuwa to co dostanie, zwłaszcza to co lubi. Mlaszcze przy tym, ciamka, fafle jej się trzęsą, oblizuje się, ślini, ciamka dalej. Nawiasem mówiąc, jest to przekomiczne! Jedyne momenty gdy Tośka nie żuje to wtedy gdy jeden kawałek przysmaku ma w paszczy i widzi, że drugi czeka w kolejce. Wtedy ten pierwszy łyka, drugim i kolejnymi już się rozkoszuje.
No. A ja dziś musiałam dać piesełkowi cztery tabletki z antybiotykiem. Tabletki wielkości sporego guzika albo szwedzkiej dziesięciokoronówki. Kurde, nie wiem jak wyglądają polskie pieniądze.
Rano,po spacerze zapakowałam tableteczki w gustowne kieszonki z serka. Piesio połknął posłusznie. Phi! też mi problem – ucieszyłam się przedwcześnie. Piesełek bowiem ma tableteczki dostawać trzy razy dziennie, po dwie. Czyli w sumie sześć.
Kiedyś słyszałam taką teorię, że psy łykają, gdyż nie czują smaku na języku, smak dochodzi im z żołądka. Do tego Tośka jak wiadomo inteligentna jest…
O 14. ukroiłam grubo kiełbasy krakowskiej, nacięłam plaster poziomo by wyszła kieszonka, wetknęłam tam tabletkę. Zrobiłam takie dwie kieszonki. Tosia pierwszą swym zwyczajem łyknęła, dałam drugą…i piesek sobie poszedł choć w dłoni trzymałam trzeci kawałek. Wtedy wiedziałam.
Wyjrzałam.
Pies ciamkał kiełbasę, pokruszona tabletka leżała obok. Brakowało może 1/4. Zebrałam, wsadziłam w kolejny kawałek. Przyszła, co miała nie przyjść, wzięła i wyszła. Wyjrzałam. Pies ciamkał kiełbasę, pokruszona tabletka leżała obok. Brakowało kawalątka…albo i nie. Ukroiłam serek, zrobiłam kieszonkę, wcisnęłam pozbieraną z podłogi tableteczkę. Zawołałam pieska mego ukochanego. Przyszła. Podejrzliwie obwąchała serek. Zawahała się, cofnęła. Nastawiła LEWY kieł. Wzięła. Wyszła. Wyjrzałam. Pies ciamkał serek, pokruszona tabletka leżała obok. Nie brakowało ani okruszka.
Spróbowałam jeszcze raz…Zgadnijcie…
Nie brakowało ani okruszka.
……
Idę dać trzecią dawkę.


10 myśli w temacie “23. Tableteczki

  1. No, dobra agentaka z tej Twojej Toski, nie ma co. Ja mialam kiedys kocice ktora kochala jesc i byl to jej sens zycia, ale jak jej wsadzlam do najlepszego kaska, chocby najmniejsza tableteczke, to zapomnij zeby chociaz do mordy wziela, co najwyzej to sie jeszcze obrazila, ze mozesz ja tak potraktowac. Do tego zeby podac jej tabletke potrzebne byly dwie osoby i cos do zawiniecia kota, a tabletke trzeba bylo do grdla wepchnac. A weterynarz powiedzial mi kiedys, ze koty nie potrafia wypluwac i sie zdiwil …
    To sie teraz nakombinujesz zeby jej te tabletki podac, oj nie zazdroszcze.
    I nadal trzymam kciuki.

    Polubienie

  2. To tylko potwierdzenie, że psią inteligencję można porównać do inteligencji małych dzieci. Sprytna psica, nie ma co. I ten błysk w oku na zdjęciu!

    Polubienie

  3. nasza suczka, jeśli coś jej nie smakowało – brała do pyska, żuła i tylko wprawne oko mogło dostrzec, ze z przeciwnego kącika pyska niesmaczny kawałek jej wypadał. Nawet okiem przy tym nie mrugnęła!
    A kiedy karmiłam swoją młodszą siostrę – ta brała do buzi, szła bawić się lalkami i wpychała kluski we wszystkie zakamarki fotela…
    Może i Tośka gdzieś poupycha te tabletki, żebyś jej nie męczyła kolejną porcją 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s