22 U wterynarza

Z doktor Katariną znamy się już daaaawnoooo…
To u niej leczyłam Kocia. I u niej się z nim żegnałam.
Mel mówi, że Katarina jest nie bardzo miła. Tak, jest nieco szorstka do ludzi, mówi krótko, zdecydowanie, nie rozpływa się w serdecznościach.
Nie pieści się też ze zwierzętami, ale jej diagnoza jeszcze nigdy nie była mylna.
Mel się ze mną zgodził. I dodał, że jak był ze swoimi kotami to Katarina powiedziała krótko: to nie zwierzęta mają problem, to właściciel. I to była cała diagnoza.
I tak gotowa jestem wyhodować sobie ogon by mnie w razie czego leczyła.
Nabrałam ze sobą psich przysmaków. Kupnych ciasteczek oraz serka i kiełbasy krakowskiej w drobna kosteczkę krojonych. Tośka owszem zjadła co jej dałam, ale nadal dyszała nerwowo w oczekiwaniu na wizytę. Szczęście, że zwykle to oczekiwanie odbywa się w oddzielnym, zamkniętym pokoju, gdzie nie ma innych zwierząt. I stres dla wszystkich mniejszy, i ryzyko zarażenia zwierzęcia.

Katarina nas zna i pamięta.
Weszła mało uważnie podała rękę, bo jej oczy już lustrowały psa.
– No, pełna życia, błyszczące oczy, piękna, lśniąca sierść…Nie wygląda na chorą – oznajmiła. Wyciągnęłam torebkę z serkiem i kiełbaską.
-Może tak…na dobry początek…- zaproponowałam.
-A może to na koniec?
-Uwierz mi: na koniec to ona nic od ciebie nie weźmie – zapewniłam ją.
Wyjęła serek. Tosia zaczęła ruszać nosem. Serek podjechał pod nos. Tosia już, już sięgała…i się cofnęła.
Zdaje się, że Katarina śmierdzi strachem innych zwierząt. Bo Tosia się przed nią cofa obronnie. Tylko tu muszę psu zakładać „namordnik” bo kłapie paszczą całkiem na poważnie. Tym razem trafiła moją dłoń gdy zdarła sobie namordnik. Trochę boli…Ale tylko trochę.
Jakieś bakterie jej wlazły, z guli coś się sączy, a sama gula jakby się zmniejszała. Mamy tabletki na 10 dni. Jak nie pomogę trzeba będzie założyć dren.
Poza tym uszy ma śliczne, z paszczy jej nie śmierdzi, z drugiej strony też wygląda okej.
Bardzo dziękuję, tysiąc koron się należy.
Czort brał kasę. Zapłacę drugie tyle, ale niech nie muszą jej żadnego drenu zakładać i trzecie by okazało się, że jest całkiem zdrowa.
Ciekawe czy tableteczki będę jej wrzucać do paszczy czy połknie z serkiem?

7 myśli w temacie “22 U wterynarza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s