17.

Mam dziś łeb jak sklep.

Wczoraj cały dzień spędziłam z dwiema mocno nieogarniętymi osobami.
Ja przepraszam, zabrzmię teraz zarozumiale, żeby nie rzec: pysznie, ale naprawdę. Mówię wam.
Obcowanie z ludźmi mniej inteligentnymi jest bardziej męczące od obcowania z kimś, kto przerasta nas intelektem.
Nie wiem czy wy tak macie. Ja mam tak, że spotkanie z kimś kto w moim mniemaniu bije mnie na głowę erudycją i intelektem sprawia, że z jednej strony owszem bywam zmęczona, z drugiej mnie to uskrzydla. To taki przyjemny wysiłek, od którego mózg pęcznieje od endorfin.
W drugim przypadku czuję się zwykle jak wół na ugorze. Ciągnę ten pług, oram (czy orzę?) i oram, naszarpię się, zmęczę, a dwa dni później ona lub on zadaje mi pytania na które odpowiadałam już sto razy.
I pół biedy kiedy mam do czynienia, excuse moi, z fryzjerką.
Ale jak mam do czynienia z osobą, która macha sztandarem Wyższego Wykształcenia, to do zmęczenia dochodzi jeszcze głęboka gorycz wynikająca z rozczarowania.
Mówię wam. Polska zrobiła wielką krzywdę wielu ludziom, bo dała możliwość ukończenia studiów i zdobycia magistra zbyt wielu osobom. Osobom, które zamiast wyuczyć się porządnie fachu rzemieślniczego, zostać szewcem, spawaczem czy stolarzem, poszły na płatne studia, skończyły wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie w Pcimiu i teraz mówią o sobie ” jestem prawnikiem”. I cała wioska mówi o takim delikwencie „on jest prawnikiem”. Z podziwem i czcią niemal nabożną oraz głęboką wiarą w mądrość tego osobnika. „Magistra skończył” to jest mądry, nie?
Że pan prawnik w życiu żadnej książki nie przeczytał, bo zwyczajnie ma problem w czytaniu i rozumieniu tekstu to już tego nikt pod uwagę nie bierze. Gawiedź widzi w nich bohatera rodem z MagdyM.
Taki „Gieniusz” zasiada potem w na coraz wyższych stołkach. Najpierw w sołectwie, potem w gminie, w radzie miasta, wreszcie dochrapuje się urzędu burmistrza albo starosty powiatowego. I wpada na genialny pomysł typu ” Przekopmy Mierzeję!”. Albo zróbmy jezioro w środku miasta, wszak tam i tak bagno stoi cały rok…
A gdyby taki Gieniuś skończył porządną zawodówkę, nauczył się zawodu to i buty byłoby komu naprawiać i społeczeństwo może by lepiej wiedziało, że z krowy orła nie będzie. Po prostu nie i już. I że nie ma w tym nic złego. Przeciwnie. Społeczne zapotrzebowanie jest mniejsze na dyrektorów niż na szewców.

8 myśli w temacie “17.

  1. szewc to tylko przykład. Może być tapicer, krawcowa, hydraulik. Chodzi o to, że praca rzemieślnicza jest wciąż passe, wbrew oczywistym potrzebom społecznym. Znajdź uczciwego, rzetelnego malarza do pokoju…Ale szkoły i chore ambicje pchają rzesze ludzi na stanowiska na które się oni absolutnie nie nadają. A wszystko dlatego, że nie liczy się jak kto pracuje tylko jakie ma stanowisko i głupi prawnik, urzędnik będzie na dzień dobry wzbudzał większy szacunek niż porządnie pracujący malarz pokojowy.
    Chore to.

    Polubienie

  2. Ooo toto. Mądrość to nie wykształcenie:)
    Zgadzam się z tobą, że za dużą mamy pogardę dla rzemieślników, fachowców, ludzi, którzy się na czymś konkretnym znają. No i też nie za bardzo z bycia szewcem można obecnie wyżyć – bo kto naprawia buty, tanie jak barszcz? Potrzeba może 2-3 szewców mistrzów na całą Polskę. którzy będą robić buty – arcydzieła dla tych, którzy mogą na nie wydać trzy tysiące.
    Ale a propos wykształcenia to mam odwrotne zdanie. Wykształcenie jest bardzo bardzo ważne. To jest duży plus, że dziś 50% pokolenia idzie na studia. Choćbyśmy się naśmiewali, że skończyli płatną szkołę w Pcimiu, to zawsze coś im w głowie zostaje z tej szkoły. Wyobraź sobie, jakimi byliby ludźmi, gdyby nie ta szkoła… Na pewno nie mądrzejszymi:) A tak zawsze coś tam pamiętają, wiedzą i zastosują. Nie sądzę też, że bez tego wykształcenia nie dostaliby tego stanowiska – bo to są ludzie, którzy wszędzie sie wepchną. Byle na samą górę. Więc ja na te wyższe szkoły patrzę pozytywnie – bo sobie wyobrażam, że bez nich to NAPRAWDĘ by w życiu żadnej książki nie przeczytali:D
    Ja mam taką koleżankę w pracy, moją byłą studentkę, co zawszse mnie zadziwia swoją głupotą.
    A teraz robi doktorat:D Dzielę z nią przedmiot i to jest prawdziwy ból, bo np zadała pytanie na egzamin o teorię, która nie istnieje. Bo jej się strony pomyliły, a tak bardzo nic nie wie, że się nawet nie kapnęła. Moderator zewnętrzny też tego nie wyłapał, a ja dopiero jak zaczęłam szukać materiałów do jej pytania egzaminacyjnego.

    Mam wrażenie, że czujesz, że jesteś od nich mądrzejasza – bo myślę, że na sto procent jesteś – ale masz kompleksy, bo oni mają magistra a Ty nie. A nie mogłabyś teraz iść na studia? Są płatne w Szwecji? Pewno by Ci się spodobało i dopiero byś odżyła:)

    Polubienie

    1. im bardziej Kasia zaglądała wewnątrz siebie tym bardziej kompleksów tam nie było. 😀
      Wejrzałam w siebie i naprawdę nie o to w tym chodzi. Chyba najbardziej nie lubię bezmyślności.
      Takiego lenistwa umysłowego, niechęci do wysiłku mózgu.
      A w Szwecji nie ma szkolnictwa płatnego. Są prywatne przedszkola i szkoły podstawowe, ale już na poziomie szkoły średniej szkolnictwo jest całkowicie w rękach państwa.
      Jest coś takiego jak Folkuniversitet, tam się płaci, ale dyplom z tej szkoły nie jest uznawany za ważny dokument poświadczający jakieś tam wykształcenie. Ale chyba ludzie z tego korzystają, mimo, że to droga inwestycja.
      Gdybym miała iść na jakiś kurs/studia to chętnie poszłabym na jakiś niszowy program. Np. Literatura czyli czytamy jakieś tam książki i o nich dyskutujemy. Albo Malarstwo Północy…

      Polubienie

      1. Malarstwo Pólnocy brzmi bardzo ciekawie:)
        Bezmyślność jest okrutna i chyba to prawda, że zderzona z dyplomem odrzuca jeszcze bardziej. Mam też taką inną koleżankę, tutaj, bardzo dobrą w sumie, która w Pl studiowała kulturoznawstwo. Ja bardzo szanuję kulturoznawców, bo to ważna wiedza, ale ona jakby te pięć lat zamknęła w szufladzie ‚studia’ i nic z tej szuflady do jej rozumienia świata nie przeciekło. Tak rasistowskie teksty, jakie ona rzuca, to jakbym z gościem który średniej szkoły nie skończył rozmawiała… No i też mną wstrząsa czasami. No a kompleksów też wobec niej nie mam, więc to może nie to rzeczywiście.

        Polubienie

  3. Moja aktualnie ulubiona polska pisarka Magdalene Knedler chyba skończyła kulturoznawstwo. I w jej przypadku to jest naprawdę reklama tego typu studiów. Ale ta kobieta ma wiedzę! I jest tak fajnie otwarta na świat. Pisuję do niej czasem na facebooku i to jest bardzo sympatyczna osoba. Fajnie pomyśleć, że są wśród naszych rodaków dla których „inni-inni” to ludzie, a nie „ciapate, pedały czy żydki”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s