7. A po nocy przychodzi dzień

Rozwalił mnie wczorajszy dzień emocjonalnie, położył na łopatki, przeżuł i wypluł.
Tłukłam się do 2 w nocy. Obejrzałam Sweet home Alabama, skończyłam „Rdzę” Małeckiego (Świetna!), rozłożyłam trzy pasjanse, kilkanaście mahjongów. I nic. A, jeszcze zanim to łyknęłam dwie waleriany.
I nic. Oczy jak stare piątki z rybakiem.
Włączyłam muzykę w słuchawkach. Archive Lights . Potem Noise.
Wreszcie o 1:30 zjadłam kromkę chleba z dżemem…i dopiero zasnęłam.
O 6.30 obudził mnie ból z lewej strony potylicy. Połknęłam paracetamol. Zasnęłam.
O 8 nieprzytomna naciągnęłam majtki, umyłam zęby, wzięłam kawę ale pies mi się rozwalił na fotelu i tylko łypał okiem więc siadłam na łóżku, otworzyłam komputer, łyknęłam kawę.
I zadzwonił firmowy telefon. Nie chciałam, ale odebrałam bo to była klientka co mi ostatnio u niej ciągle coś.
-Zobaczyłam, że jest Pani aktywna na fejsbooku, znaczy nie śpi – to dzwonię – usprawiedliwiła się na wstępie.
– Skąd on wie, że nie śpię skoro go nie włączyłam? – zdumiałam się.
Gadałyśmy kilka minut, bardzo sympatycznie, w tle słychać było głos jej synka, ona się śmiała, podpytywała o emerytury, ja jej na to, że w sumie to nie wiem, bo założyłam, że to jeszcze nie pora, ale to chyba jednak już…
Ona mi przytaknęła…
Ja się pośmiałam.
Poszłam z psem na spacer i odkryłam, że dziś świat wygląda jakoś tak lepiej.
No to lepiej.


4 myśli w temacie “7. A po nocy przychodzi dzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s