125

Właśnie wygrzebuję się z dołka największego, z najczarniejszej dziury w jaką wpadłam od…nie pamiętam kiedy. Ale dawno nie było tak źle. Prócz samopoczucia, które poleciało na pysk samo z siebie, pomocna była pogoda, która postanowiła nadrabiać zaległości zimowe. Oraz bliźni, z gatunku tych najbliższych. Przyznam, że dość rzadko i z ogromnymi oporami proszę o pomoc, o obecność choćby, ale gdy już to mówię to…wiadomo.

Taki komiks kiedyś widziałam.
Na jednym obrazku stoi facet z kamieniem u szyi na moście a drugi podchodzi do niego i mówi:
– Zaczekaj chwilę
Na drugim obrazku facet-pomocnik stoi w budce telefonicznej.
Na trzecim pomocnik wychodzi z budki i mówi:
– To straszne, ale rzeczywiście nikt cię nie potrzebuje…

Kiedyś mnie śmieszyło do łez. Chyba na zasadzie ” z samych siebie się śmiejecie”.
Zatem się wygrzebuję. Choć to niełatwe. A na łeb wciąż coś tam się sypie.
Odliczam dni do 16 maja bo wtedy lecę do Polski. I jadę tam gdzie są górki, pagórki a potem na Warmię.
Jak ja bym chciała mieć w Olsztynie takie miejsce, gdzie mogę się zawsze zatrzymać. maluśkie mieszkanie, bez intruza i bez demonów z przeszłości.

Za godzinę idę szukać aurora borealis czyli zorzy polarnej. Jedyna korzyść tego arktycznego zimna: chmur prawie nie ma, więc może po 10latach w tej dziczy choć zorzę zobaczę.
La la land jest strasznie smutny.
A This is us jeszcze bardziej.

 

8 myśli w temacie “125

  1. Nie pisałam, bo co tu można pisać? Doły jakie są, każdy widzi. Ciężkie. Szkoda, że nie masz możliwości terapii. Mi tutaj, z tubylczynią, bardzo pomaga – i chyba jeszcze bardziej właśnie przez to, że jest z panią tutejszą. Co mi jakoś łagodzi ich obraz ogólnie – nie są tacy źli, właściwie to są tacy, jak wszędzie, tylko te cholerne różnice kulturowe… Trzymaj się tam.

    Polubienie

  2. Kasiu, a ja Ci powiem, że to marzenie o posiadaniu własnego kąta wcale nie jest takie trudne do realizacji. Opowiem Ci na własnym przykładzie. Uwielbiam morze i najchętniej całe lato siedziałabym na wybrzeżu, ba, zimą też lubię tam pojechać. I w przeciwieństwie do gór, świetnie się tam czuję, klimat mi odpowiada. Jakiś rok temu policzyłam, ile nas (dwie osoby dorosłe i dwa psy) kosztuje rocznie pobyt nad morzem – srednio tydzień zimą i tydzień latem we wcale nie jakis tam bardzo ekskluzywnych ośrodkach. Zwykły domek ze sniadaniami i kolacjami. Wyszło mi około 6 tysięcy. Postanowiłam poszukać mieszkania gdzieś blisko morza. Może być do remontu, niekoniecznie w samym pasie nadbrzeżnym. Przewertowałam OLX, Allegro, przeglądałam ogłoszenia. I po kilku miesiacach trafiłam! Mieszkanie czteropokojowe w dawnym popegeerowskim czworaku. Za 40 tysięcy. Fakt, do remontu, trochę w nie włożę – ale to mogę robić na raty i stopniowo. Na razie pomalować, rzucić jakieś wykładziny na podłogę, powstawiać łóżka i da się mieszkać. Ale mam swój kąt i średnio raz w miesiącu jestem nad morzem! Dla mnie to wielkie szczęście.
    Dlaczego Ci to piszę? Bo może warto byłoby popatrzeć na mieszkania nie w samym Olsztynie, ale gdzieś w okolicy, gdzie jest dobry dojazd. Mieszkanie w bloku można upolować już za 50- 60 tysiecy. Miałabyś swoje, a utrzymanie nie jest drogie. Jescze jak trafisz na dobrych sąsiadów, to w ogóle raj.
    Pozdrawiam z Mazur 🙂

    Polubienie

Odpowiedz na Kat Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s