95. Nitki i nie tylko

Pisałam, że tę zieloną nitkę kupiłam wreszcie w takim sklepiku, za miastem?
Kupiłam zatem, przedwczoraj i wczoraj założyłam osnowę i tkam. Gdy zaczęłam zakładać osnowę, wparadował mi synek mój jedyny i rzucił okiem i słowem:
– O, rasta…
Nosz…!
Popatrzyłam, potem jeszcze raz i jeszcze raz.

Rasta, psia krew… Nie o to mi chodziło.
W piątek w skrzynce znalazłam awizo z poczty. Pomyślałam, że to pracodawca mój błysnął formą i wysyła wymówienia listami poleconymi. Bo żadnej przesyłki się nie spodziewałam. Jeszcze nie.
Czekam wprawdzie na telefon, który pojechał po raz drugi do serwisu, na chustę-niespodziankę ale te jeszcze nie przyjdą bo jeszcze nie ich pora.
Poszłam na pocztę.
Zaraz…Czy ja mówiłam, że w Szwecji nie ma poczty? Tzn. budynku takiego gdzie się odbiera przesyłki, kupuje znaczki, nadaje telegramy? W Szwecji są punkty pocztowe w sklepach. Ta sama osoba co sprzedaje papierosy i snusy wydaje i przyjmuje przesyłki. Paczki przychodzące i wychodzące mają oddzielny pokój, obsługujący bierze awizo lub numer, który się dostało w smsie i przynosi co trzeba.
Czasem przy odbiorze trzeba się podpisać a czasem nie. Listy polecone wysyła się rzadko, naprawdę rzadko. Moi klienci wysyłają mi co miesiąc dokumenty listem zwykłym i jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakiś nie dotarł. Przed świętami tylko przesyłka idzie dłużej i zamiast na drugi-trzeci dzień (zależy kiedy nadana) bywa na piaty.
Koniec dygresji.
Poszłam na pocztę, a tu człowiek podaje duży, niebieski karton. Obejrzałam podejrzliwie czy aby na pewno do mnie, bo jak się przyzwyczaję do myśli, że Mikołaj mnie odwiedził to już nie oddam, nie ma mowy.
Nadawcą okazała się moja Kasia. Mój osobisty Mikołaj, który odwiedza mnie kilka razy w roku.
Otworzyłam paczkę a tam takie coś:

Zdjęcie podłe, bo z telefonu i nie oddaje tej orgii kolorów, tego szału miękkości i różnorodności faktur. Dla mnie: raj. Gdyż albowiem cierpię na „nie-do-kolor” permanentnie, a już w miesiącach zimowych szczególnie.  Dlatego kocham sklepy z tkninami, pasmatnterią, z materiałami papierniczymi i piśmiennymi, oraz z włóczkami. Przy czym, ponieważ nie robię ani na drutach, ani na szydełku włóczki są w zasadzie dla mnie dobrem luksusowym. I już miewałam pomysły by sobie kupić kilka motków…tylko po to by mieć, patrzeć i miętosić. I jak tu nie wierzyć w Świętego Mikołaja?
Z tych nitek od Kasi, wzięłam pomarańczową, przyłożyłam w miejscu tej czerwonej i okazało się, że to bardziej o taki efekt mi chodziło. Ech. No trudno. Pierwszy bieżnik do kuchenny stół będzie rastafariański.
A przy okazji dywagacji o świętym Mikołaju.
PannaS, która towarzyszyła mi przy otwieraniu paczki usłyszała jak mówię:
– O, Mikołaj do mnie przyleciał
Siedziała potem koło mnie, coś pogryzała, dumała aż wreszcie zapytała poważnym tonem:
– Babciu, a ile jest Mikołajów?
– Yyyyyy…Ale o co pytasz? O tych prawdziwych, co prezenty rozdają? Czy o tych co mu pomagają?
– Prawdziwych.
– Hmmm. To chyba tylko jeden.
– Jeden? Tylko jeden? – zmartwiła się.
– Tak sądzę – odrzekłam i już się szykowałam, żeby ją zapewnić, że ma pomocników i że prezenty na pewno do nie trafią wtedy, kiedy trzeba…Nie zdążyłam.
– To nie dobrze – powiedziała bardzo zmartwionym głosem – Ja chciałam zostać Mikołajem jak dorosnę.
Zaniemówiłam na chwilę. Już, już leciałam ją zapewniać, że może zostać, że przecież może wszystko…Ale się zreflektowałam. No bo jednak…Wiadomo, że jednak Mikołajem nie zostanie. I co? Mam ją tak okłamywać, w żywe oczy? Sprzedawać jej bujdę, którą za chwilę sobie zweryfikuje?
– A czemu chcesz być Mikołajem? – zapytałam zamiast tego.
– Bo on daje prezenty. I wszyscy się cieszą.
– Acha. Ale jemu nikt nie daje prezentów. Chyba. Czy Mikołaj dostaje prezenty? – zagadywałam ją ewidentnie, żeby tylko nie musieć kłamać.
– Ale czy dziewczynka może być Mikołajem? – kontynuowała nie słuchając mnie prawie wcale.
Tu już wpadłam jej w słowo.
– No pewnie, że może! A co to za różnica? Dziewczynka może wszystko tak samo jak chłopiec.
– Nie może – pokręciła głową.
– No coś ty?! – oburzyłam się teraz nie na żarty- Oczywiście, że może.
– A ja nie umiem budować takich fajnych domków z lego, bo jestem dziewczynką.
Pochyliła głowę i schowała się za włosami. A mnie się naraz zaczęły przypominać wszystkie, najbardziej wymyślne tortury. Znajdę tego, kto jej tak powiedział i …
– Kochanie, spójrz na mnie. Posłuchaj. To, że nie budujesz takich fajnych domków z lego to nie dlatego, że jesteś dziewczynką.
Zamknęła się przede mną, czułam to, ale miałam nadzieję, że jednak dotrze do niej to, co mówiłam. Przykucnęłam, wzięłam za ręce.
– Posłuchaj: na świecie tak jest, że jeden umie tańczyć, inny rysować, inny śpiewać a inny napisze książkę. Tak po prostu jest. Ale nie dlatego, że ktoś jest chłopcem czy dziewczynką. Zobacz: ja mam brązowe oczy a ty niebieskie ale to nie kolor oczy sprawi, że będę umiała coś robić lub nie.
Nie wiem ile do niej dotarło z mojej gorącej przemowy, ale może choć małe ziarenko wątpliwości..?
Jasne, że mogłam pójść na skróty i powiedzieć jej, że przecież pięknie buduje. Albo powiedzieć, że nawet jak nie to musi poćwiczyć i będzie…Ale nie o to chodziło.
To nie pierwszy raz słyszę jak mówi, że czegoś nie może zrobić, bo jest „tylko dziewczynką”. Nie wiem kto jej wkłada do głowy takie rzeczy i nie chcę wymyślać, kto mógłby. Toku myślenia tego kogoś nie zmienię, choć miałabym ochotę dać w pysk, ale może uda mi się PannęS przekonać, że to nie płeć/kolor skóry/narodowość determinują umiejętności.
Ona ma dopiero 7 lat. Ale jest dziewczynką i Polką w ksenofobicznej Szwecji.  Przed nią całe życie zmagania się z różnymi ograniczeniami jakie durne, coraz bardziej podzielone społeczeństwo będzie jej wciskać. Chciałabym ją nauczyć, żeby nie słuchała takich opinii.
Całe szczęście, że eM usłyszawszy, że nasza wnuczka tak o sobie myśli oburzył się z całego serca a co powie dziadek to święte. Więc dziadek będzie jej też mówił.
Kropla drąży skałę.
Pamiętam jak przed prawie 10laty opowiadał mi pełen przyjęcia, że TIRem przyjechała dziewczyna. TIRem! Dziewczyna! I to taka o, szczupła, drobna…I ona tym TIRem w taką wąską bramę wjechała TYŁEM!
A teraz, jak koledzy-rodacy podziwiali taką akcję mój mąż powiedział spokojnie:
– No ale co to za różnica, że dziewczyna? Przecież go nie przeniosła, nie?
Czyli jednak dociera do niego to, co mówię. I może jednak przełoży się to na Pannę S.

Chciałam jeszcze o książkach…
Ale powiem tylko tak: ten Miłoszewki, „Jak zawsze” , to jest dobra rzecz. Bardzo dobra.

7 myśli w temacie “95. Nitki i nie tylko

  1. Ale masz fajjjną koleżankę! Cudne te motki. Bieżnik też będzie zarąbisty. Jak się wkurzysz, to możesz się nim owinąć i palić zioło 🙂
    Już druga osoba mówi o tym Miłoszewskim najnowszym. Trzeba obadać

    Polubienie

    1. Wpadłam na pomysł by na środku zrobić liść marychy ale nie umiem 😀
      Koleżanka jest naprawdę dobrym człowiekiem o szczodrobliwym sercu.
      Wart grzechu ten Miłoszewski. Oraz muszę go przeczytać raz jeszcze bo fabułę znam, ale tam jest pełno niuansów, które potraktowałam lekko, bo gnałam za fabułą

      Polubienie

  2. Przeczytałam Miłoszewskiego jednym tchem, świetna książka i taka oryginalna. Muszę sięgnąć do innych, czytałam tylko „Bezcennego” (o ile dobrze pamiętam tytuł”).

    Polubienie

  3. Jak to dobrze ze, pannaS ma Ciebie … Moja mama jak ja probowalam cos robic, albo probowalam cos naprawic, co sama spieprzylam w swoim, wtedy jeszcze krotkim zyciu, zawsze mi mowila: „i tak tego nie zrobisz” bylo to bardzo motywujace … Do disiaj mam bardzo niska samoocene i nie tylko …
    Ale super mialas Mikolaja 🙂 Ja sama sobie zakupilam troche nitek, motkow jak ostatnio bylismy w Polsce u corki, bo tutaj mam podobny problem jak Ty. Kiedys nawet podjechalismy do Hobby Craft, to taki duzy sklep, cos jak supermarket, ale tylko z rzeczami do wszelakich robotek recznych, ale sie zawiodlam, bo sklep wielki jak stodola a nawet nie bylo jakiegos konkretnego wyboru drutow czy szydelek, o kordonkach nie wspominajac …

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s