83. Oesuuuu

jaka jestem zmęczona. I zdołowana.
Przede wszystkim obudziłam się o 3 przytomna jak skowronek. Walałam się do 4:30, potem zaczęłam przysypiać a o 5 znowu była trzeźwiutka. Wypiłam kawę poszłam do pracy.
Tę nocną trzeźwość na bank zawdzięczam planowanemu na dziś spotkaniu z nową szefową (która to już w ciągu pięciu lat? Trzecia? Czwarta?) oraz moją ulubioną koleżanką, specjalistką od chowania lub wyrzucania różnych rzeczy czyli Sabą.
Spotkanie było na 10:30 szefowa przełożyła na 11. A ja o 13 miałam umówione spotkanie z nowym klientem.
Przyjechała jeszcze spóźniona, wzięła kawę, poszłyśmy do innego pokoju. Ona, Monia, ja i ta wkurzająca mnie baba Saba.
Saba pytała niewinnym głosem „Chciałabym wiedzieć dlaczego ciągle się na mnie skarżycie” na co wreszcie jej odpowiedziałam „A to zaraz się dowiesz”. Z promiennym uśmiechem.
Coś mi się złego w duszy zrobiło, bo całą tę idiotyczna konwersację przesiedziałam z uśmiechem a gdy Saba podnosiła głos mówiłam spokojnie „Ale nie krzycz, tam ludzie pracują”.  Zapytałam dlaczego wyrzuciła mój krem rąk, dlaczego wyrzuciła ścierki, dlaczego wciąż wkopuje moje buty na zmianę pod regał. Dlaczego gdy pytałyśmy o cokolwiek miała jedną „zadzwoń do szefa”. Dlaczego chowa różne rzeczy i nie informuje gdzie? Na przykład drugi odkurzacz.
Tłumaczyła się, ze ścierki były niehigieniczne, krem pusty (nie był i nie był tani) a buty to nie ona. odkurzacz potrzebuje w innym miejscu (dziwne, wcześniej nie potrzebowała? Za to ona pokaże. I pokazała. Zdjęcia ścierek, które spadły na podłogę. Papier ręcznikowy na blacie zamiast podajniku. I dlaczego wywaliłam dużą butelkę po płynie do zmywania…
Tu nie wytrzymałam i powiedziałam do Moni po polsku:
– Ona jest taka głupia, że nie mogę jej słuchać – przy czym wiem, że BabaSaba trochę polski rozumie bo ma bratową w Pl i mogłam podejrzewać, żesłowo głupia rozpozna. Rozpoznała ku mojej uciesze i zaraportowała do szefowej, że mówię o niej niemiłe słowa.
A w ogóle to gdzie ssawka do tego odkurzacza co ona go odstawiła.
– A tego to ja nie wiem, schowałaś to ty wiesz gdzie powinno być. – powiedziałam. Na co ona zaczęła udowadniać, że wiem, bo właśnie tego dnia zginęło gdy ja o ten odkurzacz pytałam.
– Nie wiem gdzie, ty schowałaś, ja nie mam czasu szukać. Ty chyba masz za mało pracy bo masz czas chować narzędzie to szukaj.
– Widzisz, widzisz, ona się śmieje, ona to wzięła – zaraportowała BabaSaba do szefowej, która siedziała na wprost mnie.
I tak dalej i tak dalej.
Szefowa niunia lat pewnie ze trzydzieści albo i nie kompletnie nie wzbudziła mojej sympatii. Może dlatego, że miała taki sam, piszczący tembr głosu jak poprzednia. Może gdyby huknęła na którąś z nas, może wtedy bym poczuła do niej szacunek. Ale, że wyraźnie brała stronę biednej, pokrzywdzonej BabySaby to mnie tylko jeszcze bardziej rozjuszyła.
Mój śmiech nie był oznaką, że się świetnie bawię, ale żadna z nich o tym nie wie i dobrze. U mnie śmiech w stresowej sytuacji oznacza najwyższy poziom stresu. Potem zaczyna boleć głowa.
Szefowa usiłowała wymóc współpracę, Monia dorzuciła swoje trzy grosze, BabaSaba z triumfem powiedziała „A ona to nie wiedziała skąd wziąć płyn do zmywarki, a ja im wszystko pokazałam pierwszego dnia”.
Wtedy powiedziałam do Szefowej
– Dobrze, to teraz chodź ze mną, ja ci pokażę co gdzie lezy. Papier, chemia, serwetki…A za dwa dni zapytam cię gdzie to jest. Będziesz wiedziała?
W moim odczuciu moje argumenty były logiczne i spójne podczas gdy BabaSaba po prostu złośliwie odmawiała współpracy podpierając się dowodami w postaci kartek ode mnie.
Na kartkach było „Sprzątnij toaletę nr 94 bo była zajęta i ja nie zdążyłam”
„Przestań chować rzeczy! Gdzie jest odkurzacz?”
Oraz zbrodnia niesłychana:
„Przestań chować rzeczy! Do k..y nędzy” (Po szwedzku, po szwedzku wszystko, przekleństwo też). Za to ostatnie podobno groziła, że pójdzie na policję.
Powściągnęłam niewczesna radochę i powiedziałam, że rzeczywiście za to przepraszam.
BabaSaba odmówiła przyjęcia przeprosin.
– Mam klękać i żebrać o wybaczenie? tego chcesz? Byłam wściekła – odpowiedziałam.
W odpowiedzi ona postawiła zarzuty, że Monia wyrzuca śmieci dwa razy, zamiast raz i jest ich przez to więcej. Tu mi po prostu szczęka odpadła.
Na zegarku miałam 12:30 więc powiedziałam, że przepraszam, ale mam drugie spotkanie. I poszłam.
Szefowa poprosiła Monię o zostanie i…BOMBA! Ktoś jej powiedział, że Monia w czasie pracy rozmawia przez telefon i śpi.
Monia zadzwoniła z płaczem, a zarzut jest tak absurdalny, że naprawdę nie wiek kto i po co miałby coś takiego mówić. Jeszcze akurat o Moni, która jest pracusiem do kwadratu i jeśli któraś z nas robi wszystko porządnie to właśnie ona. Mam cień podejrzenia, że ktoś pomylił ją ze mną, bo jak czasem ją zastępuję to nie stoję przy zmywarce i nie czekam aż zmywarka zmyje tylko siadam na stołówce z telefon. Czasem dzwonię, czasem gapię się w FB czasem gram w kulki.
Zmywarki są dwie – obie nagrzewają się do temp. 65-85 stopni i to ciepło oddają w małym pomieszczeniu bez wentylacji. Mam do wyboru usiąść albo zemdleć z gorąca. I niech mi ktokolwiek zrobi z tego zarzut.
Ale że któraś z nas śpi? To jest tak debilny zarzut, że aż podejrzewam, że BabaSaba go wymyśliła i podała szefowej jako zasłyszane od kogoś. A że jest głupia to tylko takie coś mogła wymyślić.
Efekt tego spotkania jest taki, że łupie mnie w głowie i w duszy mi się kotłuje i najchętniej to bym tej babie coś wrednego zrobiła.
Potem miałam spotkanie z potencjalnym klientem, który ma firmę o osobowości prawnej, a czego ja nie do końca umiem robić. A w między czasie odezwał się klient następny, który chce otworzyć firmę i też z osobowością prawną.
Tu już weszłam na najwyższe poziomy manipulacji i udało mi się faceta przekonać do zwykłej firmy. W sprawie tego pierwszego pogadałam z koleżanką, też księgową, ona robi tylko osoby prawne, więc ja zrobię, ona mi pomoże, kasa się podzielimy. Ja będę i tak wygrana bo będę miała wiedzę.
Dzień się kończy, w duszy mi się buzuje. Najchętniej rzuciłabym to całe sprzątanie w pireneje, ale jednak te 4tys miesięcznie…No i robienie BabieSabie na złość samym swym istnieniem i pracą w bonusie.

7 myśli w temacie “83. Oesuuuu

    1. Też byłam wredna, to akurat wiem. Efekty jak znam życie będą, ale nie koniecznie takie jakich JA bym oczekiwała. Szwedzi nade wszystko cenią sobie święty spokój. Jak ktoś się wychyla to zakłóca ich święty spokój. Wtedy jest wrogiem. Wychyliłyśmy się my, więc…BabaSaba się przecież tylko broniła, nie? Mam odczucie, takie z dzisiaj, że taki jest tok myślenia NiuniSzefowej.

      Polubienie

  1. Kurczaki, przedszkole jakieś 😉 Weź olej tę babę i traktuj ją jak powietrze. Toć to z kimś takim dialogu nie ma. A jak Cię wkurzą, to zwizualizuj sobie spacer po Pompejach i pomyśl, że na takie chwile zarabiasz. Trzymaj się 🙂

    Polubienie

    1. Wiesz Ewa, z babą się nie spotykam, więc póki co mogę olewać, ale wiesz jak ważna jest atmosfera w pracy. Chyba dojrzewam do tego by pożegnać się z tą firmą, ale jeszcze trochę wytrzymam.

      Polubienie

  2. Skoro to już kolejna szefowa w przeciągu zaledwie kilku lat, to znaczy że robota jest wredna i pewnie średniopłatna. To jak jedna z drugą skuma, że są problemy, to szukają gdzie indziej. Nikt z szefowstwa nie zaangażuje się w rozwiązywanie konfliktów, bo mu się nie opłaca. Tak myślę.
    Żadne z rozwiązań zostać-odejść nie jest dobre. Chyba trzeba wybrać to mniej złe.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s