75. Dzień drugi – Neapol

Dziś kilka zdjęć. I niewiele słów. Błąkaliśmy się wczoraj po mieście.
Mąż mnie wkurzał, bo z uporem maniaka usiłował robić za przewodnika co kończyło się nadrabianiem niepotrzebnych metrów. Bo informację turystyczną chce znaleźć bo mapę trzeba, bo do morza chce DOJŚĆ, bo na Wezuwiusza to też by wszedł…
Z kimś zwiedzać jest raźniej, ale i bardziej irytująco.
Więc tylko zdjęcia.

Uliczka pod naszymi oknami


Zastawiona autami ulica


Gdzieś na Via Duomo


Słynne włoskie ciastka. Sprawdziłam dwa, choć nie z tych. Pyszne.

Jedna myśl w temacie “75. Dzień drugi – Neapol

  1. My się nauczyliśmy podczas naszych podróży, że nie da się zobaczyć wszystkiego. Człowiek się tylko nagania i zmęczy. Lepiej wolniej, ale za to kontemplować i chłonąć. Wczoraj oglądałam film o Lazurowym Wybrzeżu. Byłyśmy z Ulą i w Cannes, i w Saint Tropez, i w Nicei, w Grass i w Monte Carlo. Ale w takim pędzie nie udało się poczuć klimatu i zachować jakichś fajnych wspomnień. Za to mogę powiedzieć, że w Awinionie byłam naprawdę, bo tam się z Januszem nie spieszyliśmy i dziś dokładnie pamiętam każdą chwilę. Polecam slow 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s